Korupcja, waga lekka

Łukasz Chmielniak        20 lutego 2018        6 komentarzy

Czy jest coś takiego jak lżejsza korupcja? Czy są takie okoliczności, w których przyjęcie łapówki przez osobę pełniącą funkcję publiczną może być oceniane łagodniej? Czy jest różnica pomiędzy zachowaniem polegającym na przyjęciu 10.000 zł, a zachowaniem polegającym na przyjęciu 100 zł? Czy też korupcja to korupcja i zawsze musi być traktowana jednakowo, bo w końcu niezależnie od wartości wręczanej korzyści, czy jej rodzaju jest to patologia, z którą należy tak samo walczyć?

Otóż, jak się pewnie domyślasz, mogą w życiu wystąpić takie sytuacje, które pozwalają na łagodniejsze traktowanie osoby, która przyjmuje łapówkę. Ustawodawca nazywa je przypadkami mniejszej wagi. Cały jednak problem polega na tym, że nie za bardzo wiadomo, kiedy będziemy mieć do czynienia z takimi sytuacjami. Brak jest bowiem jednoznacznego, ostrego kryterium, które pozwalałoby na ich wyodrębnienie. W każdym więc przypadku należy dokonać analizy sytuacji i na bieżąco szacować szanse na łagodniejszą jej ocenę przez organy ścigania czy sąd. Jest na to szansa na przykład wtedy, gdy wartość przyjętej korzyści majątkowej nie będzie wielka. Wspomniane przeze mnie kilka wpisów wcześniej dwa kieliszki wódki (ponoć taki był zarzut!) będą niewątpliwie kwalifikowały czyn jako przypadek mniejszej wagi (jeżeli w ogólne zakwalifikowany on będzie jako przestępstwo). Również rodzaj podejmowanych działań w zamian za przyjętą korzyść majątkową może mieć znaczenie dla przypadku mniejszej wagi. Jeżeli będą to czynności nieznaczące, techniczne, to będzie szansa na łagodniejszą karę. W końcu można o takim przypadku mówić również wtedy, gdy funkcja pełniona przez sprawcę, w związku z którą przyjął łapówkę nie ma większego znaczenia lub gdy do przyjęcia łapówki zmusiła kogoś sytuacja życiowa. Raz jeszcze podkreślę, że zawsze są to sytuacje indywidualne i nie można ich traktować szablonowo, lecz każdorazowo szczegółowo analizować.

Stwierdzenie, że w konkretnym przypadku mamy do czynienia z przypadkiem mniejszej wagi ma znaczenie nie tylko dla wysokości kary, wpływa bowiem również na okres przedawnienia, co może mieć istotne znaczenie praktyczne. Jeżeli konkretny czyn zostanie zakwalifikowany właśnie jako przypadek mniejszej wagi, to obowiązywać będzie krótki, bo pięcioletni okres przedawnienia (jeżeli w tym okresie zostanie wszczęte postępowanie, to okres ten wydłuża się o kolejne 10 lat). Warto o tym pamiętać konstruując linię obrony w sprawie.

Jak widzisz korupcja może mieć również lżejszą postać. To kolejna kwestia, o której warto pamiętać analizując takie sprawy. Na naszym portalu Korupcjamajatkowa.pl poświęconym korupcji prezentuję dodatkowe informacje, które mogą okazać się przydatne w związku ze sprawami korupcyjnymi.

Korupcja nie jedno ma imię

Łukasz Chmielniak        30 stycznia 2018        3 komentarze

W poprzednim wpisie starałem się przybliżyć Ci, tak zwany typ podstawowy przestępstwa sprzedajności urzędniczej, które jest jednym z podstawowych przestępstw korupcyjnych. Oprócz typu podstawowego w kodeksie karnym zostały uregulowane również typy kwalifikowane tego czynu. O nich dzisiaj.

Zacznę od kilku ogólnych stwierdzeń na temat typów kwalifikowanych czynu zabronionego. Typy kwalifikowane to rodzaje czynów zabronionych, które bazują na typie podstawowym, jednak z uwagi na dodatkowe znamiona cechują się zwiększoną szkodliwością społeczną. W przypadku sprzedajności urzędniczej typami kwalifikowanymi będą: przyjęcie korzyści lub jej obietnicy w zamian za naruszenie przepisów prawa, uzależnienie wykonania konkretnej czynności służbowej od otrzymania korzyści lub jej obietnicy albo żądanie korzyści, w końcu przyjęcie korzyści majątkowej o znacznych rozmiarach lub jej obietnicy. W wyżej wskazanych przypadkach sprawca będzie ponosił surowszą odpowiedzialność karną.

Pierwszym z typów kwalifikowanych jest przyjęcie korzyści majątkowej w zamian za naruszenie przepisów prawa. Nadmienię jedynie, że w dalszym ciągu mówimy tu o sprzedajności urzędniczej w związku z tym muszą zaistnieć przesłanki, o których pisałem w poprzednim wpisie. Dodatkowo jednak przyjęcie łapówki następuje w zamian za naruszenie przepisów prawa. Chodzi tu zarówno o przepisy prawa polskiego, jak również przepisy prawa europejskiego lub międzynarodowego. Będą to zarówno przepisy proceduralne, jak i materialne. Co jednak najistotniejsze chodzi o te rodzaje przepisów, które nakładają obowiązek określonego zachowania się. Oznacza to, że jeżeli przepis prawa daje możliwość uznaniowości, to nie spełnia on kryterium, o którym mowa w tym typie kwalifikowanym sprzedajności. Na przykład popełni opisane przestępstwo policjant, który w zamian za przyjęcie łapówki nie zatrzyma prawa jazdy, pomimo, że zgodnie z prawem, ma obowiązek je zatrzymać.

Drugim z typów kwalifikowanych jest uzależnienie wykonania czynności służbowej od otrzymania korzyści lub jej obietnicy albo żądanie korzyści przez osobę pełniącą funkcję publiczną. O uzależnieniu wykonania czynności służbowej od otrzymania łapówki mówimy, gdy sprawca warunkuje wykonanie czynności służbowej od otrzymania gratyfikacji, czyli oświadcza, że wykona czynność służbową wtedy, gdy otrzyma łapówkę. Taki warunek musi zostać postawiony przed podjęciem czynności służbowej lub na początkowym etapie jej wykonywania. Nie może zostać postawiony po wykonaniu czynności, bo wtedy nie będzie to już czynność warunkowa. Warunek może zostać wyartykułowany wprost ale i w sposób dorozumiany, istotne jest żeby dla zainteresowanych było jasne, że sprawca nie wykona danej czynności, jeżeli nie otrzyma czegoś w zamian. Do realizacji tego typu kwalifikowanego dochodzi również wówczas gdy sprawca żąda korzyści za dokonanie czynności służbowej. W tym przypadku sprawca musi jednak to żądanie wyrazić wprost. Może to uczynić zarówno w przed, jak i w trakcie, a nawet już po wykonaniu czynności służbowej. Jeżeli więc sprawca nic nie wspominał o łapówce w trakcie realizacji czynności służbowej, a zaczął się jej domagać już po jej wykonaniu, to także będzie podlegał odpowiedzialności za typ kwalifikowany. Wyjaśnię jeszcze czym jest wspomniana wyżej czynność służbowa. To każda czynność, wykonywana według pewnych określonych procedur, która wchodzi do zbioru zadań konkretnej instytucji, a którą uprawniona jest wykonać osoba pełniąca funkcję publiczną. Na przykład będzie to wydanie postanowienia, czy decyzji administracyjnej.

Trzecim typem kwalifikowanym sprzedajności urzędniczej jest przyjęcie korzyści majątkowej o znacznej wartości lub jej obietnicy. Tu pojawia się pewien problem. Nie do końca wiadomo bowiem, co należy rozumieć przez znaczną wartość majątkowa. Nie wchodząc w istotę tego problemu napiszę tylko, że niektórzy wskazują, że będzie to wartość przekraczająca 200.000 złotych, inni że znaczna wartość nie może zostać sprowadzana do tej kwoty lecz w każdym przypadku powinna być oceniana odrębnie. Ja przychylam się do stanowiska, że ze znaczną wartością mamy do czynienia w przypadku przekroczenia kwoty 200.000 zł, chociaż oczywiście istnieją również argumenty za przyjęciem wersji przeciwnej. Cóż prawo to nie matematyka, podlega różnym interpretacjom.

Jak widzisz korupcja nie jedno ma imię, a czasami nieznaczne szczegóły powodują, że zachowanie sprawcy jest kwalifikowane dużo surowiej. Warto o tym pamiętać.

Korupcja w sektorze publicznym – sprzedajność urzędnicza

Łukasz Chmielniak        23 stycznia 2018        Komentarze (0)

Jednym z najczęściej popełnianych przestępstw korupcyjnych w sferze publicznej jest sprzedajność urzędnicza. Zasadniczo polega ona na przyjęciu korzyści majątkowej lub osobistej, albo jej obietnicy przez osobę pełniącą funkcję publiczną w związku z pełnieniem tej funkcji. Ta z pozoru prosta konstrukcja wymaga jednak kilku słów komentarza.

Po pierwsze zachodzi pytanie kim jest osoba pełniąca funkcję publiczną. Ustawodawca wskazuje, że osobą taką jest funkcjonariusz publiczny, członek organu samorządowego, osoba zatrudniona w jednostce organizacyjnej dysponującej środkami publicznymi, chyba że wykonuje wyłącznie czynności usługowe, a także inna osoba, której uprawnienia i obowiązki w zakresie działalności publicznej są określone lub uznane przez ustawę lub wiążącą Rzeczpospolitą Polską umowę międzynarodową.

Już na pierwszy rzut oka przywołana wyżej definicja budzi spore wątpliwości. W praktyce zaś chyba największe dotyczą sformułowania “osoba zatrudniona w jednostce organizacyjnej dysponującej środkami publicznymi”. Katalog osób pełniących funkcję publiczną jest niezwykle szeroki, zatem to czy mamy do czynienia z taką osobą musi być w każdym przypadku przedmiotem odrębnej analizy. 

Na pewno takimi osobami będą:

  • poseł, w tym Parlamentu Europejskiego, senator, radny,
  • sędzia, ławnik, prokurator, notariusz, komornik, syndyk, nadzorca sądowy, zarządca,
  • pracownik administracji rządowej, organu państwowego lub samorządu terytorialnego, pracownik organu kontroli państwowej lub organu kontroli samorządu terytorialnego – chyba, że pełni wyłącznie czynności usługowe,
  • osoba pełniąca czynną służbę wojskową,
  • nauczyciel akademicki,
  • duchowny udzielający ślubu
  • lekarz

Kolejnym pojęciem, które należy omówić jest pojęcie korzyści majątkowej i osobistej.

Korzyścią majątkową są najczęściej pieniądze, alkohol, obrazy, samochody, nieruchomości, słowem wszystko, co ma jakąś wartość. Słyszałem o sprawie, gdzie korzyścią majątkową były dwa kieliszki wódki. Jakkolwiek jest to śmieszne, to jakąś wartość one niewątpliwie wyrażają.

Korzyścią osobistą natomiast jest wszystko to, co na pieniądze przeliczyć się nie da, ale sprawia przyjemność, zmniejsza stres, kreuje pozytywne odczucia, powoduje zwiększenie splendoru, poprawia postrzeganie przez inne osoby. Nasuwającym się od razu przykładem jest stosunek seksualny.

Pamiętaj, że łapówką jest nie tylko korzyść majątkowa czy osobista, ale również obietnica ich przyjęcia. Może być ona wyrażona w każdej formie, co więcej bez znaczenia jest to, czy zostanie spełniona czy też nie, a nawet to, czy dający obietnicę zamierza ją spełnić. Może być to więc nawet obietnica bez pokrycia, jeżeli osoba pełniąca funkcję publiczną ją przyjmie, to i tak popełni przestępstwo!

Przyjęcie łapówki będzie przestępstwem tylko wtedy, gdy będzie miało związek z pełnieniem funkcji publicznej. Oznacza to, że pomiędzy przyjęciem korzyści lub jej obietnicy, a pełnieniem funkcji publicznej musi istnieć pewna zależność. Nie będziemy mieli więc do czynienia z przestępstwem gdy korzyść zostałaby przyjęta nawet wtedy, gdyby osoba przyjmująca ją nie pełniła funkcji publicznej lub gdy została przyjęta za działania kompletnie nie związane z uprawnieniami osoby pełniącej funkcję publiczną. Wręczenie prezentu urodzinowego na przykład lekarzowi przez jego kolegę nie będzie wręczeniem łapówki, ale wręczenie takiego samego prezentu za podjęcie się operacji będzie już korupcją.

Jak widzisz sprawa nie zawsze jest jednoznaczna i w każdym przypadku wymaga wnikliwej analizy. Bo chociaż zakres przestępstwa sprzedajności jest bardzo szeroki, to jednak nie w każdym przypadku przyjęcia korzyści majątkowej będziemy mieli do czynienia z jego popełnieniem. Jeżeli masz jakieś szczegółowe pytania odnoszące się do materii korupcji, pisz i komentuj. Na pewno się odezwę.

Dziękuję.

Rodzaje przestępstw korupcyjnych

Łukasz Chmielniak        16 stycznia 2018        Komentarze (0)

Jak mogłeś przeczytać w poprzednim wpisie korupcja jest pojęciem niezwykle pojemnym i bardzo niebezpiecznym. Właśnie dlatego jest ona przedmiotem szczególnego zainteresowania ustawodawcy, który stworzył szereg regulacji prawnych mających na celu, z jednej strony zapobiegać zachowaniom korupcyjnym, z drugiej zaś ścigać je i karać za ich popełnienie. Ja na tym blogu chciałbym przybliżyć Ci regulacje, które należą do sfery prawa karnego i nakierowane są na ściganie zachowań korupcyjnych. Zacznę od ich wymienienia, potem, w kolejnych wpisach, przybliżę Ci poszczególne z nich.

Uregulowane w polskim systemie prawnym przestępstwa korupcyjne mogą zostać podzielone w następujące grupy.

  • Do pierwszej i chyba „najbardziej popularnej” z nich można zaliczyć przestępstwa korupcyjne przeciwko działalności instytucji państwowych i samorządu terytorialnego.
  • Do drugiej zaliczają się różne odmiany przestępstw korupcyjnych przeciwko obrotowi gospodarczemu.
  • Trzecia grupa to przestępstwa przeciwko wyborom i referendum.
  • Czwarta grupa zawiera w sobie przestępstwa przeciwko zasadom rywalizacji sportowej.
  • W końcu ostatnia z grup, to przestępstwa korupcyjne w sektorze farmaceutycznym.

We wszystkich wyżej wskazanych obszarach pojawiają się przestępstwa sprzedajności, przekupstwa, czy płatnej protekcji. Na niniejszym portalu przedstawię Ci najistotniejsze z nich, przedstawię zagrożenia z nimi związane, praktykę ścigania tych przestępstw przez organy ścigania, czy w końcu przewidziane przez prawo możliwości uniknięcia odpowiedzialności za takie przestępstwa.

Zapraszam zatem do lektury kolejnych wpisów.

Korupcja, nowy portal

Łukasz Chmielniak        11 stycznia 2018        Komentarze (0)

Korupcja to bodaj najczęściej obecnie padające słowo w przestrzeni publicznej odnoszące się do czynów zabronionych. Nie jest tak bynajmniej dlatego, że w sposób znaczący wzrosła przestępczość korupcyjna w Polsce, bardziej należy wiązać to ze zwiększoną aktywnością organów ścigania w zakresie tropienia zachowań korupcyjnych, albo przynajmniej z manifestacją tej aktywności, jak również z postawą obecnego rządu, który mocno akcentuje zwalczanie patologii mających miejsce w poprzednich latach w życiu publicznym, korupcję traktując jako najbardziej oczywistą z nich.

Mając na uwadze powyższe tendencje postanowiliśmy stworzyć nowy projekt odnoszący się do zjawiska korupcji w Polsce. W ramach tego projektu stworzyliśmy specjalną platformę, która posłużyć ma nie tylko do zapoznania się z podstawowymi kwestiami dotyczącymi zjawiska korupcji, ale także ma za zadanie pokazać, które zachowania mogą świadczyć o działalności korupcyjnej, jak unikać ryzyk związanych z korupcją, czy w końcu jak bronić się w przypadku postawienia zarzutów związanych z korupcją, w tym jak zachowywać się podczas zatrzymania, czy tymczasowego aresztowania.

Mam nadzieję, że ów portal będzie źródłem przydatnej wiedzy praktycznej i pozwoli poruszać się właściwie w sytuacjach ryzykownych, a także właściwie zareagować na podczas niebezpieczeństwa. Informacje umieszczane na portalu będą wzbogacane artykułami na blogu połączonym z tym portalem, co pozwoli na ciągłe wzbogacanie portalu o aktualne treści. Stosowne wpisy dotyczące zjawisk związanych z korupcją będą również zamieszczane na niniejszym blogu, wszystko w celu stworzenia możliwie szerokiego kanału informacyjnego.

Portal umieszczony jest tutaj.

Zapraszam do odwiedzenia go i zapoznania się z treściami tam prezentowanymi.

Owocnej lektury.

Adw. Łukasz Chmielniak

Błąd w sztuce lekarskiej a odpowiedzialność karna lekarza

Łukasz Chmielniak        16 maja 2017        2 komentarze

W poprzednim wpisie próbowałem przybliżyć Wam czym jest błąd w sztuce lekarskiej podając definicję tego terminu wskazaną w jednym z orzeczeń Sądu Najwyższego. Kontynuując temat odpowiedzialności karnej lekarza za błędy w leczeniu, należy odpowiedzieć na pytanie, czy w przypadku gdy lekarz popełni błąd w sztuce będzie automatycznie podlegał odpowiedzialności karnej. Powszechnie panuje takie właśnie przeświadczenie. Sprawa jest jednak nieco bardziej skomplikowana.

Kiedy zatem można pociągnąć lekarza do odpowiedzialności karnej za błąd w sztuce lekarskiej?

Po pierwsze musi wystąpić jakieś negatywne zdarzenie, które jest spowodowane przez zachowanie lekarza. Tym negatywnym zdarzeniem będzie śmierć pacjenta, uszczerbek na jego zdrowiu, czy też niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia pacjenta. Odpowiedzialność karna lekarza za błąd w sztuce lekarskiej jest w polskim prawie od takich właśnie skutków uzależniona, ich zaistnienie jest więc warunkiem koniecznym do badania odpowiedzialności lekarza z perspektywy prawa karnego. Jeżeli zachowanie lekarza wywoła skutek inny niż wskazany powyżej, nawet jeżeli będzie ono miało cechy błędu w sztuce nie będzie mogło skutkować odpowiedzialnością karną.

Pomiędzy skutkiem, a postępowaniem lekarza musi wystąpić co do zasady związek przyczynowy, w tym znaczeniu, że zachowanie lekarza musi być warunkiem wystąpienia negatywnego skutku. Na tym jednak nie koniec. Oprócz związku przyczynowego należy jeszcze wykazać, że konkretny skutek może być takiemu lekarzowi przypisany. Posłużę się konkretnym przykładem żeby wyjaśnić to ostatnie twierdzenie. Wyobraźcie sobie następującą sytuację. Może się zdarzyć, że lekarz przeprowadzając operację popełnia błąd, który powoduje śmierć pacjenta. Pomiędzy błędnym postępowaniem lekarza, a śmiercią zachodzi związek przyczynowy. Jednak jest tak, że nawet przy prawidłowym przeprowadzeniu operacji pacjent nie miałby szans na przeżycie. Jeżeli taka sytuacja wystąpi nie można lekarzowi przypisać odpowiedzialności za śmierć pacjenta. Jak widać na tym przykładzie, samo ustalenie związku przyczynowego pomiędzy błędnym postępowaniem lekarza, a skutkiem nie jest wystarczające do pociągnięcia medyka do odpowiedzialności karnej. Warto mieć to na uwadze przy karnoprawnej ocenie zachowań lekarzy.

Przypomnę w tym miejscu, że zachowanie lekarza, które doprowadziło do konkretnego skutku musi przybrać postać błędu w sztuce. Jeżeli lekarz swoim zachowaniem powoduje na przykład smierć człowieka, jednak to zachowanie zgodne jest z powszechnie przyjętymi regułami postępowania, to medyk nie może zostać pociągnięty do odpowiedzialności karnej.

W końcu odpowiedzialność karna lekarza za błąd w sztuce jest uzależniona od możliwości zachowania się lekarza zgodnie ze sztuką, a także od zdolności przewidywania przez lekarza możliwości wystąpienia przestępstwa.

Jak widzicie pociągnięcie lekarza do odpowiedzialności karnej za błąd w sztuce lekarskiej wymaga przeanalizowania szeregu okoliczności i udzielenia odpowiedzi na wiele pytań. Z pewnością nie można czynić tego automatycznie i bezrefleksyjnie. Nie każde bowiem zachowanie lekarza powodujące negatywne dla pacjenta konsekwencje stanowi przestępstwo i to nawet wtedy gdy stwierdzi się, że lekarz popełnił błąd w sztuce.

Błąd, czy nie błąd…

Łukasz Chmielniak        30 marca 2017        Komentarze (0)

Powszechnie wiadomo, że praca lekarza wiąże się z bardzo poważnym ryzykiem. Nie da się jej zamknąć w sztywnych ramach. Nie można przewidzieć wszystkich konsekwencji działań podjętych przez medyków. Działalność medyczna nie jest matematyką, to praca na żywym organizmie, który nie zawsze reaguje w sposób identyczny. Powodów tego, że coś idzie nie tak może być wiele. Zdarza się, że lekarze wyposażeni w umiejętności i wiedzę nie dysponują wystarczająco dobrym sprzętem, zapleczem technicznym czy lekami, co negatywnie wpływa na leczenie. Innym razem wszytko jest pod ręką ale zawodzi wiedza, umiejętności, odpornośc na stres, czy po prostu zwykłe poczucie misji. Niestety stawka jest zawsze wysoka, bo jest nią życie i zdrowie ludzkie. Nic wiec dziwnego, że pacjenci dotknięci negatywnymi konsekwencjami działań lekarzy lub członkowie ich rodzin często szukają winnych bólu i cierpienia jakich doznali kierując sprawy na drogę postępowania karnego.

Czy jednak w każdym przypadku gdy wynik leczenia nie jest pozytywny, czy oczekiwany przez pacjenta, możemy mieć do czynienia z odpowiedzialnością lekarzy na gruncie prawa karnego? Oczywiście, że nie! Jednym z elementów jaki musi zaistnieć aby taką odpowiedzialność w ogóle rozważać, jest właśnie błąd w sztuce lekarskiej. Wypada więc postawić pytanie kiedy będziemy mieli do czynienia z takim właśnie błędem?

Błąd w sztuce lekarskiej nie jest pojęciem jednoznacznym, a nakreślenie akceptowanej przez wszystkich definicji budzi spore trudności. Nie będę tu odwoływał się do licznych definicji spotykanych w literaturze, zamiast tego zacytuję jedno z orzeczeń Sądu Najwyższego, które dość obrazowo opisuje  błąd w sztuce lekarskiej.

“Ustalenie błędu sztuce lekarskiej zależy od odpowiedzi na pytanie, czy postępowanie lekarza w konkretnej sytuacji i z uwzględnieniem całokształtu okoliczności istniejących w chwili zabiegu, a zwłaszcza tych danych, którymi wówczas dysponował albo mógł dysponować, zgodne było z wymaganiami aktualnej wiedzy i nauki medycznej oraz powszechnie przyjętej praktyki lekarskiej.”*

O tym, że lekarz popełnił błąd w sztuce będziemy więc mogli powiedzieć jedynie wówczas, gdy lekarz swoim zachowaniem naruszył obowiązujące w danym przypadku zasady postępowania odnoszące się do życia i zdrowia ludzkiego, które zgodne są z wymogami aktualnej wiedzy oraz praktyki lekarskiej.

Ustalenie, że lekarz popełnił błąd w sztuce lekarskiej samo w sobie nie może jednak prowadzić do pociągnięcia lekarza do odpowiedzialności karnej. O tym jakie jeszcze elementy muszą zaistnieć żeby taka sytuacja stała się możliwa przeczytacie w kolejnych wpisach.

*Wyrok S.N. z dnia 10 grudnia 2002 r. V KK 33/02.

Odpowiedzialność karna za błąd w sztuce

Łukasz Chmielniak        28 stycznia 2017        4 komentarze

Jako, że w tym roku „widzimy się” po raz pierwszy, chciałbym wszystkim przyjaciołom bloga złożyć najserdeczniejsze życzenia noworoczne! Bądźcie zdrowi, radośni i realizujcie się w życiu osobistym i zawodowym!  Rok 2017 na moim blogu uważam oficjalnie za otwarty!

Koniec starego i początek nowego roku to zawsze czas podsumowań i refleksji. Dlatego pozwólcie, że i ja jedną refleksją się z Wami podzielę. Mam pewne zaległości w pisaniu, wiem o tym i źle mi z tym. Moi koledzy prawnicy blogerzy są bardziej systematyczni, pomysłowi, kreatywni, niektórzy prowadzą po cztery blogi na raz i jakoś dają radę (tak, to o Tobie Błażeju), a to moje pisanie jest takie nierówne. Bywa, że jestem systematyczny, skrupulatnie opisuję otaczającą mnie rzeczywistość lub to co uznaję za interesujące dla Ciebie, po czym znikam na kilka dobrych miesięcy bez słowa, by znowu pojawić się i coś tam naskrobać. Nie jest to najlepsze, ale chyba tak jest i już (jak śpiewał Piotr Bukartyk). Czasami po prostu muszę oddać się innym zajęciom, a jak już to robię pochłaniają mnie bez reszty, stąd moje milczenie. Ostatnio poświęcałem więcej czasu Klientom (przeglądnięcie trzystu tomów akt w jednej tylko sprawie jest raczej czasochłonne), zajmowałem się reorganizacją kancelarii, chodziłem po bibliotekach, żeby zebrać materiał do mojego innego pisania, na blog nie wystarczyło już czasu. Bije się w piersi i obiecuję poprawę, choć nie wiem co z tego wyjdzie, ale po raz kolejny spróbuję, szczególnie, że dużo wokół nas się dzieje. Na co dzień mamy do czynienia z ciągle zmieniającymi się przepisami, działaniami zmierzającymi do zaostrzenia odpowiedzialności karnej, reformą prokuratury i sądownictwa, kryzysem konstytucyjnym etc. W zasadzie w to raj dla prawników blogerów, szczególnie dla karnistów, jest bowiem o czym pisać. Ja postanowiłem trochę uciec od głównego nurtu wydarzeń, jednocześnie w nim pozostając. Wiem brzmi trochę enigmatycznie. W kilku następnych wpisach na blogu chciałbym przybliżyć Ci kwestię karnej odpowiedzialności lekarzy za błąd w sztuce. Dlaczego piszę, że trochę uciekam od głównego nurtu, a trochę w nim pozostaje? Otóż tematyka nie jest związana z przestępczością gospodarczą i w ogóle z tym co teraz na pierwszych stronach gazet, jednak ostatnio w przestrzeni publicznej problem odpowiedzialności karnej lekarzy pojawia się coraz częściej. Taki stan rzeczy spowodowany jest niewątpliwie znaczącym wzrostem świadomości pacjentów w zakresie przysługujących im praw, a także coraz aktywniejszym korzystaniem przez pacjentów z tychże praw. Niewątpliwie również wpływ na coraz większy rozgłos w zakresie występujących błędów w sztuce mają także przedstawiciele mediów, którzy nagłaśniają występujące przypadki naruszeń. W końcu kilka miesięcy temu utworzono w Prokuraturach Regionalnych specjalne działy mające za zadanie ściganie lekarzy za popełniane błędy w sztuce. To wszystko powoduje, że wrośnie liczba spraw karnych w zakresie błędów lekarskich, warto więc może zapoznać Cię – niezależnie czy jesteś pacjentem, czy lekarzem – z przesłankami odpowiedzialności karnej lekarzy. W blogosferze prawniczej temat odpowiedzialności lekarzy za błędy w sztuce jest obecny (wspomnieć w tym miejscu wystarczy chociażby doskonałego bloga Pani mecenas Jolanty Budzowskiej), w większości dotyczy jednak odpowiedzialności cywilnej. Ja w kilku wpisach chciałbym natomiast odnieść się do tego, kto, kiedy i w oparciu o jakie przesłanki może zostać pociągnięty do odpowiedzialności karnej za błąd w sztuce.

Zapraszam do lektury.

 

Nigdy nie wynajmuj nieznajomemu

Łukasz Chmielniak        26 października 2016        Komentarze (0)

Uwaga do wszystkich wynajmujących nieruchomości!! Niedługo będziecie musieli bardziej uważać na to komu i po co wynajmujecie swoje lokale! Jeżeli tego nie zrobicie możecie ponieść wysokie kary pieniężne!

Co ma wspólnego wynajem lokali z sankcjami? A no ma, a od nowego roku mieć będzie jeszcze więcej. Już od stycznia ma bowiem wejść w życie przepis, który pozwoli wymierzyć kary pieniężne nie tylko tym, którzy urządzają gry hazardowe, ale również i tym, którzy wynajmują lokale, w których taka działalność jest prowadzona. Spotkałem się już w swojej praktyce z próbą takiego postępowania, ale na szczęście do tej pory sądy często podejmowały decyzje korzystne dla najemców, którzy finalnie zwalniani byli z odpowiedzialności za urządzanie gier hazardowych.

Moim zdaniem stawianie wynajmujących lokale na równi z urządzającymi gry jest nieporozumieniem i swoistą próbą wydeptywania przez organy ścieżki na skróty. Chodzi o to, aby ktoś poniósł odpowiedzialność, a to kto ją poniesie jest już mniej istotne.

Niestety już niedługo praktyka pociągania do odpowiedzialności podmiotów wynajmujących lokale, w których urządza się gry ma uzyskać podstawę prawną. Wszystko po to, aby uprościć i przyspieszyć walkę z hazardem. Do tego kary, które będą wymierzane zostaną znacznie podwyższone i wynosić będą nawet sto tysięcy złotych za jeden automat.

Nie zrozumcie mnie źle, nie jestem przeciwny walce z patologiami. Zawsze jednak będę się odzywał gdy odbywa się ona z przekroczeniem podstawowych standardów. Wspomniana w tym wpisie nowelizacja wydaje się natomiast takowe przekraczać. Ustawodawca po raz kolejny staje bowiem na stanowisku, że cel uświęca środki. To nie jest chyba właściwa droga.

Działanie na szkodę spółki powraca

Łukasz Chmielniak        25 września 2016        6 komentarzy

Po sześciu latach od uchylenia art. 585 Kodeksu spółek handlowych w Ministerstwie Sprawiedliwości pojawiają się głosy o konieczności przywrócenia tej regulacji. Przypomnę, że przepis ów kryminalizował tak zwane działanie na szkodę spółki przez osoby biorące udział w jej tworzeniu, a także będące członkami jej organów lub likwidatorami. Ministerstwo uzasadnia powrót do kryminalizacji tym, że działanie na szkodę nawet własnej spółki, musi być postrzegane jako naruszające zasady wolnego rynku, a ponadto państwo winno regulować stosunki pomiędzy samymi przedsiębiorcami, a nie tylko na linii państwo przedsiębiorca.

W związku z proponowanymi zmianami chciałbym przypomnieć Ci powody związane z uchyleniem artykułu 585 Kodeksu spółek handlowych z polskiego systemu prawnego. Odniosę się przy tym do  argumentów natury prawnej, pominę te dotyczące okoliczności jego uchylenia, które przez niektórych postrzegane były i nadal są jako „niejasne”.

Artykuł 585 Kodeksu spółek handlowych, był przedmiotem licznych głosów krytycznych kierowanych pod jego adresem przez przedstawicieli doktryny prawa. Owa krytyka sprowadzała się przede wszystkim do zbyt szerokiego pola kryminalizacji, niezbyt precyzyjnej treści tego artykułu, czy w końcu przewidzianego trybu ścigania.

Na podstawie omawianej regulacji prawnej można było pociągnąć do odpowiedzialności karnej menedżera, za samo działanie na szkodę spółki, nawet jeżeli to działanie w rzeczywistości nie przyniosło spółce jakiegokolwiek nawet najmniejszego uszczerbku. Przepis nie wyjaśniał ponadto o jaki charakter szkody w nim chodziło, czy miała być to szkoda majtkowa, czy również niemajątkowa. Przestępstwo opisane w art 585 Kodeksu spółek handlowych było ścigane w trybie publicznoskargowym z urzędu. Taka konstrukcja przepisu dawała więc niegraniczone pole do karania menedżerów, a przewidziany tryb ścigania pozwalał wszczynać postępowania karne przeciwko nim nawet wbrew woli podmiotów, których owo działanie dotyczyło i które wielokrotnie nie czuły się nim pokrzywdzone.

Przypomnę również, że artykuł 585 Kodeksu spółek handlowych nie został ot tak usunięty z przestrzeni prawnej. Uchyleniu tego przepisu towarzyszyła nowelizacja art. 296 Kodeksu karnego, w trakcie której został do tego przepisu wprowadzonych nowy paragraf 1a, stanowiący doprecyzowanie przepisu art. 585 Kodeksu spółek handlowych. Krótko mówiąc przepis art. 585 Kodeksu spółek handlowych został zmodyfikowany, a następnie przeniesiony do Kodeksu karnego. W nowej regulacji “działanie na szkodę spółki” zastąpiono “sprowadzeniem bezpośredniego niebezpieczeństwa wyrządzenia znacznej szkody majątkowej”, rozszerzono krąg podmiotów mogących podlegać odpowiedzialności prawnej i w końcu wprowadzono tak zwany wnioskowy tryb ścigania, co pozwala, co do zasady, zainicjować postępowanie karne jedynie pokrzywdzonemu podmiotowi, a nie organom ścigania.

To co się stało z art. 585 Kodeksu spółek handlowych było racjonalne. Z jednej bowiem strony pozbyto się z obrotu prawnego przepisu nazbyt szerokiego i rodzącego liczne wątpliwości interpretacyjne, z drugiej wypełniono powstałą po nim w systemie prawnym lukę, przepisem, który w znacznie lepszy sposób zapewnia ochronę poszkodowanym, a jednocześnie spełnia funkcje gwarancyjne.

Przy ocenie zasadności przywrócenia tej niewątpliwie kontrowersyjnej regulacji należy mieć na uwadze, fakt że obrót gospodarczy to materia nadzwyczaj skomplikowana, a ocena zachowań konkretnych menedżerów musi być dokonywana z ogromną ostrożnością. Co dla jednych może wydawać się działaniem szkodliwym, dla innych może być gruntownie przemyślaną długoterminową strategią, która wymaga zaciągnięcia stosownych zobowiązań, ale w efekcie może przynieść ponadprzeciętne korzyści podmiotowi gospodarczemu. Co dla jednych wydawać się może zbędnym wydatkiem, dla innych może być ceną, którą należy zapłacić za bezpieczne funkcjonowanie w obrocie. Nie można również zapominać, że organy ścigania nie posiadają często wiedzy specjalistycznej w zakresie oceny zdarzeń gospodarczych, co w praktyce stanowi ryzyko nietrafnych decyzji w zakresie pociągnięcia do odpowiedzialności karnej przedsiębiorców.

Na koniec podzielę się z Tobą jeszcze jedną uwagą, tym razem bardziej ogólnej natury. Regulacja obrotu gospodarczego winna dokonywać się w pierwszej kolejności w oparciu o inne niż prawo karne dziedziny prawa. Regulacje karnoprawne mogą być aplikowane do obrotu gospodarczego w ostateczności, gdy te inne przepisy zawiodą. W każdym zaś przypadku wprowadzając do systemu prawnego regulacje represyjne mające za zadanie ochronę obrotu gospodarczego należy zachować szczególną ostrożność i wyczucie. Zbyt szeroka kryminalizacja zachowań w tej sferze relacji społecznych, a w dodatku wprowadzanie przepisów dalece niedookreślonych może bowiem w konsekwencji przynieść skutki odwrotne od zamierzonych, doprowadzając do zachwiania  prawidłowego funkcjonowania stosunków gospodarczych.

Z tej perspektywy należy zastanowić się jakie są faktyczne powody ponownej regulacji tak zwanego działania na szkodę spółki i czy rzeczywiście planowane zmiany służyć mają przedsiębiorcom, czy wręcz przeciwnie mają stanowić kolejny instrument kontroli państwa nad nimi.