Łukasz Chmielniak

adwokat

Posiadam bogate, ponad dwunastoletnie doświadczenie
jako obrońca w skomplikowanych
i wieloaspektowych sprawach karnych gospodarczych oraz karnych skarbowych. W wielu z nich krzyżowały się materie prawa gospodarczego, cywilnego, podatkowego, a także prawa karnego...
[Więcej >>>]

Skontaktuj się

Kazus nie dla aplikantów

Łukasz Chmielniak29 czerwca 2020Komentarze (0)

Zdaję sobie sprawę, że aplikantom podchodzącym do egzaminów zawodowych moje kazusy już się nie przydadzą ale zupełnie przypadkowo wpadła mi do głowy dalsza część tego, który napisałem kilka tygodni temu i postanowiłem się moimi przemyśleniami z Wami podzielić.

Stan faktyczny

Pamiętacie ostatni kazus? Tak, to dobrze, bo stan faktyczny tam napisany przyda się również do rozstrzygnięcia tego, który napiszę teraz (dla tych, którzy nie pamiętają lub nie czytali jest tutaj).

Po zdarzeniach, które miały miejsce uprzednio zarząd “naszej” spółki z o.o. będąc przerażony nadchodzącym kryzysem, równie gorączkowo i irracjonalnie jak poprzednio szuka na rynku towarów, które mogą przed rzeczonym kryzysem uchronić spółkę. Po ich znalezieniu dokonuje stosownych zakupów. Rzecz jednak w tym, że nie kupuje tych towarów bezpośrednio od producenta. Powiedzmy, że nawet do producenta się nie zwraca o ofertę. Korzysta natomiast z pośrednika. Spółka pośrednika jest spółką stosunkowo młodą i kompletnie nieznaną w branży, z której pochodzą nabywane towary. Kapitał zakładowy tej spółki wynosi kilkadziesiąt tysięcy złotych, a kontrakt, który ma z nią zostać zawarty wart jest kilkaset milionów złotych.

Warto dodać, że właściciel i prezes zarządu pośrednika przekroczył w przeszłości kilka zakazów, co powinno uruchomić czerwoną lampkę u “naszego” zarządu. Tak się jednak nie dzieje. Zarząd spółki z o.o., nie patrząc na producentów towarów i oferowane przez nich ceny, z sobie tylko znanych przyczyn decyduje się na zawarcie kontraktu z pośrednikiem. Zarząd “naszej” spółki wypłaca pośrednikowi z góry około 200 mln PLN. Kontrakt nie jest w żaden sposób zabezpieczony. W szczególności zaś nie jest zabezpieczony zwrot wpłaconej z góry kwoty na wypadek braku realizacji umowy, bądź nienależytego jej wykonania. Dostawy z powyższego kontraktu mają wpłynąć do spółki pod koniec – załóżmy – lipca, jednak do dnia 29 lipca spółka otrzymuje jedynie promil zamówionych towarów.

W międzyczasie sprawą zaczynają interesować się mniejszościowi wspólnicy spółki: zadają zarządowi niewygodne pytania, proszą o wgląd do dokumentów. Zarząd przedstawia im jedynie umowę ramową z pośrednikiem, z której oczywiście nic nie wynika, nie chce zaś pokazać umowy szczegółowej, tłumacząc, że któryś z pracowników wziął ją do domu. Zarząd spółki broni się, jak poprzednio – nadzwyczajnymi okolicznościami. Jednocześnie, celowo, bądź nie wprowadza pytających wspólników w błąd. Wskazuje, że towary są jest już na granicy i podlegają odprawie celnej, podczas gdy towarów na granicy oczywiście nie ma. Okazuje się również, że producenci towarów nigdy z pośrednikiem nie zawierali żadnych umów na ich dostawę. Jakie będą dalsze działania zarządu nie wiadomo.

Postawione pytania

Pytanie do casusu jest jedno, ale fundamentalne – czy oprócz konsekwencji prawych zarząd wyżej opisanej spółki nie powinien przypadkiem zostać szybko zmieniony?

 

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 606 833 038 e-mail: lchmielniak@chmielniak.com.pl

Kazus dla aplikantów

Łukasz Chmielniak28 maja 2020Komentarze (1)

Zbliżają się egzaminy adwokackie. Ponieważ sądy jeszcze nie zaczęły pracy w pełnym wymiarze, w związku z czym mam więcej czasu, postanowiłem trochę wspomóc aplikantów i wymyśliłem kilka kazusów, które mogą posłużyć powtórzeniu materiału z prawa karnego i rozruszaniu głowy przed egzaminem. Oto pierwszy z nich.

Stan faktyczny

Spółka x jest spółką z ograniczoną odpowiedzialnością reprezentowaną przez zarząd. W spółce jest również ustanowiona rada nadzorcza.

W pewnym momencie, pod koniec roku obrotowego, powyższą organizację dobiegają informacje o zbliżającym się kryzysie. Ów kryzys jest jeszcze daleko, ale wiadomo, że prędzej czy później nastąpi i dotknie również spółkę x. Pomimo to organizacja x nic w zasadzie nie robi żeby się na ów kryzys przygotować. Nie startuje w przetargach żeby nabyć środki potrzebne do ochrony przed kryzysem, nie czyni koniecznych zapasów, nie szkoli swoich kadr do tego żeby były gotowe na przyjście trudnych chwil.

Ma inne sprawy na głowie – np. zamierza przekazać ogromną darowiznę na cele nie związane bezpośrednio z samą organizacją (jakieś 2 mln PLN) i próbuje przekonać radę nadzorczą o zasadności tego posunięcia.

Rada Nadzorcza co prawda się waha, a w zasadzie udaje że się waha, bo w końcu podejmuje stosowną uchwałę i pieniądze wypływają ze spółki. Całkiem niezła kwota jak na taką organizację. Spokojnie mogłaby posłużyć do zgromadzenia zapasów, które przydałyby się podczas kryzysu.

Kiedy ów kryzys nadchodzi organizacja x jest kompletnie nieprzygotowana. Nie ma ani ludzi, ani zaplecza towarowego. Panuje dezinformacja, chaos, panika. Zarząd niewłaściwie zarządza kadrami, w magazynach brakuje zapasów potrzebnych do przetrwania kryzysu. Zarząd zamiast koncentrować się na zwalczaniu skutków kryzysu oskarża poprzednich członków zarządu – którzy zostali odwołani wiele lat temu ze swoich stanowisk – o brak przygotowania spółki na nadejście kryzysu.

W całym rozgardiaszu zarząd spółki zaczyna gorączkowo poszukiwać możliwości opanowania kryzysu. Postawiony pod ścianą, po omacku próbuje zaradzić nadciągającej katastrofie.

W tym szaleństwie pojawia się człowiek, znajomy jednego z członków zarządu, który wykorzystując tę znajomość oferuje spółce towary, które mogą jej pomóc przetrwać kryzys. Co warto podkreślić, ów kontrahent nie trudni się zawodowo sprzedażą takich towarów, jest trenerem tenisa. Specjalnie na potrzeby planowanej transakcji zakłada naprędce działalność gospodarczą i sprzedaje spółce ogromną partię towarów, kasując za tę sprzedaż ogromne kwoty.

Spółka kupuje te towary od owego trenera w ciemno. Nie sprawdza ich, nie weryfikuje źródła pochodzenia tych towarów, nie dochowuje jakichkolwiek aktów staranności w związku z nabyciem przedmiotowych wyrobów. Istotne jest również to, że ów trener tenisa nie jest jedynym pośrednikiem w łańcuchu dostaw do spółki.

Towary od momentu ich sprzedaży przez producenta/dystrybutora przechodzą przez wiele podmiotów, a każdy z nich nalicza wysoką prowizję od sprzedaży. W konsekwencji spółka kupuje te produkty za cenę wielokrotnie przewyższającą cenę sprzedaży ich przez producenta/dystrybutora (i oczywiście znacznie wyższą od ceny rynkowej, przynajmniej tej przed kryzysem).

Po nabyciu towarów okazuje się, że są one wadliwe, a tym samym bezużyteczne. Zarząd spółki broniąc się argumentuje, że wyżej opisana transakcja została dokonana w szczególnych okolicznościach, nie miał wystarczającej ilości czasu na weryfikację towaru i kontrahenta i sam został wprowadzony w błąd.

Zadania do wykonania

  1. Czy Twoim zdaniem zarząd spółki x w wyżej zakreślonym stanie faktyczny powinien ponieść odpowiedzialność karną? Uzasadnij swoje stanowisko.
  2. W przypadku odpowiedzi twierdzącej na pierwsze pytanie, jak zakwalifikował/a byś powyższy stan faktyczny z perspektywy przepisów ustawy karnej?
  3. Czy przyjęta przez zarząd spółki x linia obrony miałaby szanse na powodzenie w prokuraturze (w sądzie)? Uzasadnij swoje stanowisko.

P.s. Wszelkie podobieństwo do prawdziwych osób oraz zdarzeń jest wyłącznie przypadkowe ? 🙂

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 606 833 038 e-mail: lchmielniak@chmielniak.com.pl

“Puste faktury pod faktoring”

Łukasz Chmielniak28 kwietnia 20202 komentarze

Ostatnimi czasy dużo się dzieje: forsowane są absurdalne przepisy karne, mamy do czynienia z najszybszym w historii prokuratury polskiej umorzeniem wszczętego postępowania karnego, urzędnicy państwowi wkraczają w sferę praw obywateli bez jakiejkolwiek podstawy prawnej tylko po to, żeby za wszelką cenę utrzymać się u władzy. Zdarzenia, które oscylują w okolicach absurdu można by mnożyć, jest tego trochę. Najgorsze jest jednak to, że kraj w którym żyjemy coraz mniej przypomina państwo prawa, a coraz bardziej laboratorium szalonego eksperymentatora.

Faktury pod faktoring

Dziś jednak nie o tym. Nawet bowiem w ciężkich czasach pandemii, a może właśnie dlatego, że takie czasy nastały, nie dają o sobie zapomnieć moi ulubieni poszukiwacze pustych faktur. Tak, znowu dostaję ciekawe telefony i maile w tym temacie. Znowu bowiem “przedsiębiorcy” mylą mnie z handlarzem nielegalnym towarem. Poniżej ostatni z nich (zachowałem oryginalą pisownię).

“Temat: Koszty pod faktoring

Treść wiadomości:

Dzień dobry, czy dalej Pan specjalizuje się w dziedzinie sprzedawania kosztów.? Jeśli tam, mam pytanie czy jest możliwość zakupienia po przez pana faktur pod faltoring. Moja branża-agencja reklamy.”

O co chodzi?

Co z niego wynika, pomijając nieznajomość zasad języka polskiego?

Po pierwsze to, że – znowu o tym piszę – niestety mało kto czyta ze zrozumieniem. Nie ukrywam, że coraz bardziej mnie to przygnębia. Oczywiście nigdy nie specjalizowałem, się, nie specjalizuję, ani nie będę specjalizował się w “dziedzinie sprzedawania kosztów”. Piszę o tym po to, żeby zwrócić uwagę na problem, nie po to żeby brać udział w tym procederze. Zresztą po co ja to piszę, pewnie nikt tego nie przeczyta!

Po drugie to, że proceder “kupowania kosztów” ciągle trwa i niestety stosowane przez państwo procedury nie zatrzymały go, a być może w obliczu kryzysu gospodarczego będzie się wzmagał.

Po trzecie w końcu, zwróćcie uwagę na to zachowanie. Tu nie tylko chodzi tylko o pomniejszenie przychodu i tym samym obniżenie podatku. Osoba, która do mnie napisała chce jeszcze przedstawić tę fakturę faktorowi, czyli na jej podstawie uzyskać stosowne finansowanie, co czyni to zachowanie podwójnie nagannym.

Wiem, że pisałem już o procederze kupowania faktur wielokrotnie, zatem wałkowanie tego tematu również w tym poście może Was nudzić. Tym razem chciałem jednak pokazać Wam nieco szerszy przykład oszustwa.

Na dziś kończę i jak zawsze życzę zdrowia.

Następnym razem będzie bardziej merytorycznie – obiecuję!

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 606 833 038 e-mail: lchmielniak@chmielniak.com.pl

Oszustwo w dobie koronawirusa

Łukasz Chmielniak23 marca 2020Komentarze (0)

Jeszcze kilka tygodni temu nikt nie spodziewał się, że tak drastycznie zmieni się nasze codzienne życie, sposób pracy, możliwość kontaktu z rodziną, kolegami, współpracownikami. To co się stało przeszło chyba najśmielsze oczekiwania wszystkich nas, a wszystko wskazuje na to, że to dopiero początek.

https://bialekolnierzyki.com.pl/co-jest-najwazniejsze-w-oszustwie/Pandemia nie potrwa dwa, trzy tygodnie lecz będzie z nami znacznie dłużej. Dotknie nas wszystkich, jeżeli nie zdrowotnie, to na pewno ekonomicznie.

Najbardziej odczują ją usługi – restauracje, knajpy, siłownie, turystyka, usługi specjalistyczne. Myślę jednak, że ucierpią również inne sektory gospodarki, chociażby branża budowlana, czy produkcyjna.

Najpewniej nastąpi spowolnienie gospodarcze, ludzie przestaną płacić podatki, składki na ZUS, a także swoje firmowe lub prywatne zobowiązania. Zaczną się problemy z płynnością finansową. Wiele długów nie zostanie ostatecznie uregulowanych. Te ekonomiczne skutki wirusa będą zresztą odczuwalne znacznie dłużej niż zdrowotne.

Spory, restrukturyzacje i upadłości

Wyobrażam sobie, że w ślad za niezapłaconymi długami i utratą płynności finansowej wzrośnie znacząco skala sporów, restrukturyzacji i upadłości. Z  perspektywy prawa karnego będziemy mieli natomiast wysyp zawiadomień do prokuratury. Jakich? Chociażby dotyczących oszustw.

Część osób z pewnością wykaże się bowiem rozumowaniem, już teraz dość często spotykanym, a sprowadzającym się do prostej zależności: nie zapłacił = oszukał!

Nie chcę takiego zachowania nadmiernie krytykować, rozumiem, że osoby, którym nie zapłacono pieniędzy za wykonane czynności lub dostarczone towary mogą czuć się oszukane, jednak takie subiektywne odczucie nie zawsze równoznaczne jest z faktycznym przestępstwem.

Patrząc na naszkicowany powyżej scenariusz można postawić pytanie czy niezapłacenie zobowiązań w związku z koronawirusem jest oszustem?

Co to jest oszustwo

Jak wielokrotnie pisałem na tym blogu oszustwo jest przestępstwem umyślnym, co więcej możliwym do popełnienia jedynie z tak zwanym zamiarem bezpośrednim, kierunkowym. Oznacza to, że sprawca popełnia je tylko wtedy gdy chce oszukać, czyli działa w celu uzyskania korzyści majątkowej wprowadzając inną osobą w błąd lub taki błąd wykorzystując albo też wykorzystując niezdolność takiej osoby do należytego pojmowania przedsiębranych przez nią działań.

Żeby zobrazować powyższe przytoczę część uzasadnienia wyroku SN, który zapadł w maju zeszłego roku. W wyroku Sąd Najwyższy stwierdził, że:

Pojęcie „korzyści majątkowej”, będącej celem działania sprawcy, jest rozumiane szeroko. Chodzi o aktualne i przyszłe przysporzenia mienia, ogólniej – polepszenie sytuacji majątkowej. Sprawca nie musi dążyć do przywłaszczenia mienia, czyli do uzyskania niegodziwej korzyści majątkowej. Jako stronie umowy może mu towarzyszyć nawet wola wywiązania się z niej w przyszłości. […] Rzecz jednak w tym, że w chwili zawierania umowy wywiązanie się z jej warunków przez sprawcę było nierealne z powodu jego sytuacji majątkowej, i gdyby druga strona […] znała tę sytuację, umowy by nie zawarła i nie rozporządziła mieniem. […] Rozporządzenie mieniem okazało się niekorzystne, ponieważ sprawca nie mógł dotrzymać żadnych terminów umowy (choćby z opóźnieniem ją wykonał).”

Wracając więc do odpowiedzi na postawione pytanie, jeżeli w zachowaniu sprawcy brak jest opisanych powyżej cech, nie możemy mówić o popełnieniu przestępstwa oszustwa.

Sprowadzając to do sytuacji panującej obecnie w Polsce, można powiedzieć, że jeżeli niespełnienie świadczenia, przeciągnięcie terminu płatności lub jeszcze inne perturbacje z wykonaniem zobowiązań zostały spowodowane stanem epidemii, to oczywiście jest to okoliczność wyłączająca postawienie komukolwiek zarzutu.

Każdy przypadek powinien być jednak rozpatrywany indywidualnie, zatem jeśli w wyniku takiego badania dojdziemy do wniosku, że zobowiązanie niezależnie od stanu pandemii i tak nie zostałoby wykonane albo, że w momencie jego zaciągania, jeszcze przed pandemią, stan majątkowy danej osoby nie pozwalał na wywiązanie się z niego, to powoływanie się na koronawirusa może już się nie udać.

***

Przed nami ciążki czas, niewątpliwie dla niektórych będzie to czas problemów zdrowotnych, ekonomicznych, osobistych. Pamiętajcie jednak, żeby również w tym trudnym czasie dokonywać właściwych wyborów, także z perspektywy działań biznesowych. Niektóre z nich mogą bowiem przynieść negatywne skutki w przyszłości.

Zostańcie w domu i bądźcie zdrowi!

Zdjęcie: Fusion Medical Animation

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 606 833 038 e-mail: lchmielniak@chmielniak.com.pl

Lewe faktury 1 listopada

Łukasz Chmielniak04 listopada 2019Komentarze (0)

1 listopada to dzień szczególny, nie tylko dla osób wierzących i praktykujących swoją wiarę. Każdy z nas w tym dniu sięga pamięcią do osób, które odeszły, do czasów, które minęły. Każdego z nas w tym dniu nachodzą różnego rodzaju refleksje i przemyślenia. Jest to dzień ciszy i zadumy.

Jak się jednak okazuje nie dla każdego. Otóż 1 listopada właśnie około godziny 17.30 otrzymałem pewien telefon, o którym teraz Wam opowiem. Usłyszałem odgłos dzwoniącej komórki. Wyświetlił mi się nieznany numer. Telefon postanowiłem jednak odebrać (staram się odbierać wszystkie telefony, szczególnie, że o różnych porach dnia i nocy dzwonią do mnie ludzie potrzebujący nagłej pomocy – taki zawód sobie wybrałem, nie wybrzydzam, wiem, że trzeba, odbieram). Co słyszę? Przedstawia się kobieta o młodym głosie, lekko niepewnym, w tle słyszę krzyki małych dzieci, pewnie więc przyszła “z grobów” i dzwoni z domu. Zaczyna pytaniem gdzie się dodzwoniła. Przeczuwam już, że to nie będzie normalny telefon od klienta więc przejmuję pałeczkę i pytam, gdzie chciała się dodzwonić i czego ode mnie oczekuje. Pani wyraźnie wybita z rytmu odpowiada, że czytała blog i potrzebuje konsultacji w sprawie faktur. Dopytuję więc, o jaką konsultację chodzi. W słuchawce zapada cisza. Powtarzam pytanie kilkukrotnie, jednak poza odgłosami: yyyy, eeee, no ten…., bo ja… nic więcej nie jestem w stanie się dowiedzieć. Przerywam więc tę farsę i grzecznie polecam aby w sprawie konsultacji prawnych Pani kontaktowała się z sekretariatem kancelarii. Kończę rozmowę.

Co to był za telefon?

Zapewne pani przeczytała wpis na moim blogu z 2013 roku pt. “Sprzedam koszty…”, w którym opisuję, prowokację, jakiej znajomy mój dopuścił się dzwoniąc do jednego z podmiotów handlujących lewymi fakturami. Post chociaż piętnujący takie zachowania stał się bardzo popularny wśród ludzi korzystających z tej formy “optymalizacji” podatkowej. Po jego opublikowaniu posypała się fala telefonów, od osób chcących zmniejszyć swoje obciążenia podatkowe. Post ten musiał pojawić się ostatnio znowu w wyszukiwarkach, bo na przestrzeni kilku miesięcy podobne telefony się powtarzały. Jako ciekawostkę podam, że zwracano się do mnie z prośbą o wystawienie rachunków na materiały budowlane, piece gazowe etc. Najczęściej nie miały one nic wspólnego z usługami prawniczymi. Wszystkie telefony były od osób potrzebujących faktur na niewielkie kwoty, których celem było niezapłacenie podatku sięgającego kwoty tysiąca, czy dwóch tysięcy złotych.

Dlaczego o tym piszę?

Otóż po pierwsze dlatego, że wspomniana sytuacja pokazuje, że skala oszustw podatkowych jest wciąż duża. Wiąże się nie tylko z działaniem zorganizowanych grup przestępczych tworzących karuzele podatkowe o milionowych obrotach, ale także drobnych przedsiębiorców. W moim przekonaniu takie postępowanie jest jednak równie niebezpieczne. Przypomina mi trochę mechanizm działania podatków pośrednich. Podatki ukryte w cenie produktu, chociaż stosunkowo niewielkie i nieodczuwalne dla potencjalnego “Kowalskiego” zapewniają gigantyczne wpływy do Skarbu Państwa. Tu jest podobnie. Przyjęcie lewej faktury na kilka tysięcy złotych nie jest w stanie uczynić Skarbowi Państwa znaczącej szkody, jednak gdy proceder taki ma charakter masowy sytuacja zmienia się zasadniczo. Po drugie opisane postępowanie “kobiety od telefonu” doskonale pokazuje, że nie wysokość, a nieuchronność kary ma zasadnicze znaczenie prewencyjne. Co komu po zaostrzeniu kar za wystawianie i korzystanie z lewych faktur, jeżeli nasze organy skarbowe i organy ścigania nie są w stanie niezwłocznie wykryć i przykładnie ukarać oszustów podatkowych, epatujących w biały dzień ogłoszeniami w internecie “sprzedam koszty” oraz osób, które z ich usług korzystają.  I na koniec mały apel. Być może zaskakujący. Polacy czytajcie książki, może poprawi się Wam rozumienie czytanego tekstu. Póki co i na tym polu jest fatalnie…

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 606 833 038 e-mail: lchmielniak@chmielniak.com.pl

5 października 2019 r. weszła w życie nowelizacja ustawy Kodeks postępowania karnego (wspominałem o tym w tym wpisie). Zmiany w Kodeksie, chociaż w moim przekonaniu dość istotne, w zasadzie nie były szerzej komentowane. Nie mówiło się o nich zbyt głośno, nie opisywano ich jakoś szczególnie. Muszę przyznać, że nawet środowisko prawnicze mało o nich wspomina. Nowela zaś wprowadziła do procedury karnej kilka istotnych nowości, które mogą mieć doniosłe znaczenie praktyczne. Jest to szczególnie ważne z tego względu, że nowelizacja „łapie w locie”, czyli w zasadniczej części nowe przepisy stosuje się do postępowań już toczących się.

Żeby zwrócić Waszą uwagę na zmiany w Kodeksie postępowania karnego opracowałem dziesięć, w moim przekonaniu, najistotniejszych zmian w pigułce. Publikuję je co tydzień na moim profilu na Linkedin. Tutaj chciałbym rozwinąć kilka z nich. Dodam, że szczegółowe i praktyczne omówienie zmian przez prawników kancelarii ukaże się niebawem w formie książkowego poradnika, o czym będę z przyjemnością informował!

Ale do rzeczy…

Jako obrońca jestem szczególnie czuły na wszelkie zmiany, które godzą w prawo do obrony lub zmniejszają uprawnienia oskarżonego w procesie karnym. Jedną z takich zmian jest z pewnością zmiana wprowadzona w art. 378 a kpk. Przepis ten reguluje do tej pory nieznaną zasadę, zgodnie z którą sąd może prowadzić postępowanie dowodowe nawet w razie usprawiedliwionej nieobecności oskarżonego lub jego obrońcy. Co prawda ustawodawca uznał, że zdarzyć się tak może jedynie w szczególnie uzasadnionych przypadkach, jednak nie zmienia to faktu, że taka regulacja znacząco osłabia uprawnienia podejrzanego w procesie. Dodam też, że często to, co ma być stosowane wyjątkowo staje się regułą (tak dzieje się chociażby w przypadku odczytywania protokołów z postępowania przygotowawczego na rozprawie). Myślę więc, że istnieje ryzyko, że przepis powyższy jako szczególnie wygodny dla sądu będzie nadużywany.

Co to oznacza?

Nic innego, jak to, że choroba, pobyt w szpitalu, wypadki losowe, takie chociażby jak kolizja w drodze na rozprawę, mogą nie powstrzymać sądu przed procedowaniem w sprawie. Wyobraź sobie, że na rozprawie ma być przesłuchiwany główny świadek oskarżenia, a Ty ciężko chorujesz, a Twój adwokat ma wypadek w drodze na rozprawę… I co ….? Zgodnie z nowym przepisem 378a kpk sąd może przesłuchać takiego świadka, a Ty pozbawiony jesteś możliwości obrony swoich racji.

Czy wszystko stracone?

Teoretycznie nie. Obrońca i oskarżony mogą bowiem na kolejnym terminie rozprawy złożyć wniosek o uzupełniające przeprowadzenie dowodów, przeprowadzonych podczas ich nieobecności. Podkreślenia jednak wymaga, że wniosek ów zostanie uwzględniony, tylko wtedy gdy wykażą oni, że sposób przeprowadzenia dowodu podczas ich nieobecności naruszał prawo do obrony lub inne gwarancje procesowe. Na tym jednak nie koniec problemów. Dodatkowo prawo do złożenia wniosku o ponowne przeprowadzenie dowodu nie będzie przysługiwało jeżeli okaże się, że nieobecność obrońcy lub oskarżonego na rozprawie nie była należycie usprawiedliwiona. Warto także dodać, że niezłożenie wniosku w terminie wskazanym powyżej powoduje brak możliwości jego złożenia w przyszłości.

Podsumowując

W moim przekonaniu, Kodeks postępowania karnego po nowelizacji zawiera przepis, który uderza w podstawowe prawo oskarżonego jakim jest prawo do obrony. Ponoć opisywana tu zmiana została wprowadzona do Kodeksu z inicjatywy sędziów, którzy wskazywali, że znacznie przyspieszy ona prowadzenie procesu. Cóż, jeżeli tak rzeczywiście było zakończę w ten sposób: ileż to razy sprawy „spadały” dlatego, że sąd nie zawiadomił strony, świadka, czy też z innych powodów leżących po stronie sądu. Może raczej warto wyeliminować takie błędy a nie pozbawiać oskarżonego jego podstawowych praw.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 606 833 038 e-mail: lchmielniak@chmielniak.com.pl

Co grozi za udział w karuzeli VAT?

Łukasz Chmielniak30 września 2019Komentarze (1)

Każdy Klient, który przychodzi do kancelarii prędzej, czy później zapyta: “Ile mi za to grozi?” Wbrew pozorom odpowiedź na powyższe pytanie nie jest prosta. Dzieje się tak z kilku względów. Po pierwsze, trzeba wspomnieć o ustawowych karach przewidzianych za dany czyn. Po drugie, odnieść się do praktyki orzekania w podobnych sprawach. Po trzecie, należy wziąć pod uwagę także indywidualną sytuację każdego Klienta. Nie bez znaczenia jest również przyjęta w sprawie linia obrony, która jeżeli nie doprowadzi do uniewinnienia, powinna minimalizować ryzyko wymierzenia surowej kary. Pamiętajmy w końcu, że wyrok wydaje człowiek, który może kierować się również innymi przesłankami. Może mieć lepszy, czy gorszy dzień, może być rozdrażniony lub wręcz przeciwnie, tryskać dobrym humorem. Te elementy też zapewne grają jakąś rolę w  wyrokowaniu, chociaż oczywiście nie powinny.

Jakie kary grożą uczestnikom karuzeli vat?

Zacznijmy od tego, że udział w karuzeli podatkowej jest złożonym zachowaniem. Dlatego też przy wymierzaniu kary za takie przestępstwo sąd bierze pod uwagę wiele przepisów, w których określone są rożne sankcje. Mogą być to zarówno przepisy Kodeksu karnego skarbowego, jak również przepisy Kodeksu karnego.

K.k.s.

W Kodeksie karnym skarbowym na szczególną uwagę zasługują art. 56 K.k.s zwany przez większość komentatorów oszustwem podatkowym. Za czyn ten grozi zasadniczo kara do 5 lat pozbawienia wolności lub wielomilionowa grzywna. Często spotykanym jest również art. 62 K.k.s. kryminalizujący niewystawienie faktury lub rachunku, wystawienie ich w sposób wadliwy, a także odmowę ich wydania (§ 1) , za co grozi kara grzywny. Na mocy tego artykułu kryminalizacji podlegają również wystawienie w sposób nierzetelny faktury lub rachunku, a także posługiwanie się nimi (§ 2), co zagrożone jest karą pozbawienia wolności od roku do 5 lat lub wielomilionową grzywną. Wspomnieć należy również o art. 76 K.k.s. kryminalizującym bezpodstawny zwrotu podatku. Za czyn ten ustawodawca przewidział, co do zasady, karę pozbawienia wolności do lat 5 lub karę grzywny.

K.k.

W przypadku Kodeksu karnego w grę będzie wchodził art. 286 K.k penalizujący oszustwo. Na mocy tego przepisu orzec można karę pozbawienia wolności do 8 lat, a w przypadku gdy szkoda spowodowana przestępstwem jest wyższa niż 200.000 PLN nawet do lat 10. Zazwyczaj kwalifikacja będzie również obejmowała art. 271 a K.k., który odnosi się do wystawiania faktur poświadczających nieprawdę lub ich używania. W podstawowym zakresie przepis ten przewiduje karę do 8 lat pozbawienia wolności. W przypadku gdy wartość faktur ogółem wynosi ponad 5 mln PLN przestępstwo to zagrożone jest karą od 3 lat pozbawienia wolności do lat 15. Na tym jednak nie koniec. Jeżeli wartość faktur ogółem przekracza kwotę 10 mln PLN, sąd wymierza karę w granicach od 5 do 25 lat pozbawienia wolności. 

Niezależnie od powyższego uczestnikom karuzeli podatkowej często stawia się zarzut brania udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, który to czyn zagrożony jest karą do 5 lat pozbawienia wolności. Możemy również spotkać zarzut prania pieniędzy z sankcją zasadniczo określoną na poziomie do 8 lat pozbawienia wolności.

Na mocy przepisów Kodeksu karnego sąd orzekając karę pozbawienia wolności może również orzec karę grzywny.

Wyżej wspomniane przepisy mogą pozostawać ze sobą w różnej konfiguracji. W takim przypadku sąd wymierzając karę za dane przestępstwo będzie kierował się przepisem przewidującym karę najsurowszą, na podstawie pozostałych przepisów może zaś orzec inne środki.

Dyrektywa idzie z góry

W ostatnich latach znaczącemu zaostrzeniu uległy przepisy odnoszące się do przestępstw podatkowych. Świadczy o tym chociażby wprowadzenie do prawa karnego wspomnianej już w niniejszym wpisie zbrodni vatowskiej. W ślad za zmianami przepisów swoją postawę zmienili również prokuratorzy domagając się kar ekstremalnie surowych. Wielu z nich powołuje się na swoiste dyrektywy, które spływają do nich “z góry”. Mają one dotyczyć właśnie między innymi wysokości wnioskowanych kar. Oczywiście sędziowie rozstrzygający konkretne sprawy nie są związani wnioskami prokuratorów, jednak nigdy nie wiadomo kiedy taki wniosek trafi na podatny grunt. To wszystko sprawia, że ryzyko wymierzania surowych kar w sprawach karuzelowych w ostatnim czasie wzrosło.

Nie tylko kary

Nie tylko kar należy obawiać się w procesie dotyczącym karuzeli. Oprócz kar sąd może bowiem orzec chociażby przepadek korzyści pochodzącej z przestępstwa, przepadek przedsiębiorstwa służącego popełnieniu przestępstwa, a także chociażby obowiązek naprawienia szkody powstałej w wyniku przestępczej działalności. Czasami środki takie będą dużo bardziej surowe niż wymierzone przez sąd kary.

Z uwagi na charakter wpisu problem karania za przestępstwa karuzelowe postarałem się przedstawić w jak najprostszej formie i jednocześnie bardzo skrótowo. O tym można bowiem z pewnością napisać niejedną książkę. Nie jest jednak moim celem zanudzanie Was, a jedynie zwrócenie uwagi na zagadnienie surowości sankcji za tego typu przestępstwa. Temat karuzeli będę kontynuował w kolejnych wpisach. Chociaż nie ukrywam, że nadchodzące wydarzenia (chociażby nowelizacja K.p.k.) mogą w pewnym stopniu zaburzyć rytm pisania. Tak czy inaczej zapraszam jak zawsze do lektury.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 606 833 038 e-mail: lchmielniak@chmielniak.com.pl

Klienci, którym zostały postawione zarzuty udziału w karuzeli vat często zaskoczeni argumentują : panie mecenasie, wszystko było w porządku, kontrahent został przeze mnie zweryfikowany, sprawdziłem go w VIESie, był czynnym podatnikiem, towar przyjechał, został u mnie na magazynie rozładowany, sprawdzony, czasami nawet dla pewności znaczyliśmy towar i nigdy nie zauważyłem, żeby przyjechała do mnie ta sama partia. Czy mogę być uczestnikiem karuzeli i nie wiedzieć o tym?

Otóż drogi przedsiębiorco możesz! Możesz brać udział w karuzeli vat i nie mieć o tym zielonego pojęcia. Karuzele vat są najczęściej dość skomplikowane i złożone. Rzadko kiedy składają się tylko z brokera, bufora, znikającego podatnika. Częściej cały mechanizm opiera się na wielu podmiotach, w tym na spółkach prowadzących legalną działalność gospodarczą. Wszystko po to, aby uwiarygodnić i rozproszyć strukturę przestępczej działalności.

Odpowiedzialność uczestnika karuzeli

Rodzi się pytanie, jak będzie odpowiadać taki nieświadomy uczestnik obrotu karuzelowego. Czy będzie go można ustawić w jednym rzędzie z oszustami celowo wprowadzającymi w błąd Skarb Państwa i innych przedsiębiorców? Teoretycznie nie (zaznaczę od razu, że mówię o odpowiedzialności karnej).

Dlaczego nie?

Dlatego, że przestępstwa, które są zarzucane uczestnikom karuzeli podatkowych są przestępstwami umyślnymi. Zatem uczestnicy karuzeli podatkowej mogą zostać skazani jedynie wówczas gdy prokurator udowodni, że chcieli oni popełnić przestępstwo. Jeżeli więc zostałeś wmanewrowany w karuzelę vat i nie miałeś świadomości, że bierzesz w niej udział, sąd nie może Cię za takie przestępstwo skazać.

Dlaczego teoretycznie?

Bo wszystko co napisałem powyżej to jednak teoria. W praktyce wygląda to niestety nieco inaczej. Po pierwsze prokuratorzy dążą do tego, żeby postawić zarzuty możliwie największej liczbie osób. Chodzi bowiem o to, aby karuzela się „zamknęła”. Na salach sądowych w takich sprawach zasiada więc kilkanaście, a nierzadko i kilkadziesiąt osób. Po drugie nie zapominajmy, że niektórzy broniąc się pomawiają innych. Może więc zdarzyć się, że zatrzymany, czy też tymczasowo aresztowany uczestnik karuzeli vat dobije targu z organami ścigania i w zamian za swoją wolność lub łagodniejsze traktowanie przekaże prokuratorowi kilka nie do końca zgodnych z prawdą faktów, pomawiając inne osoby o popełnienie przestępstwa.

Reasumując, odpowiadać karnie za przestępstwa karuzelowe możesz wtedy, gdy popełnisz je świadomie, umyślnie. Jednak pamiętaj, że tę umyślność sąd ustala w oparciu o zgromadzone dowody, te zaś mogą nie  odzwierciedlać rzeczywistości. Nigdy więc nie bagatelizuj sytuacji, w której się znalazłeś i zawsze korzystaj z profesjonalnej pomocy, ta może okazać się kluczowa dla wykazania Twojej niewinności.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 606 833 038 e-mail: lchmielniak@chmielniak.com.pl

Zbliżają się wybory, więc niedługo głośno będzie znowu o karuzelach VAT. Wszystko to za sprawą raportu komisji do spraw VAT, który z pewnością posłuży do podgrzewania walki wyborczej. Myślę więc, że to dobry moment, aby kontynuować wątek transakcji karuzelowych na moim blogu.

W ostatnim wpisie o karuzelach VAT, (a było to już pół roku temu – ależ ten czas leci), pisałem o tym, co to jest karuzela podatkowa. Dzisiaj wskażę, na jakie elementy zwracają uwagę organy ścigania przy kwalifikacji konkretnych transakcji jako transakcji karuzelowych.

Podmioty

Transakcje karuzelowe mają w praktyce bardzo złożony charakter. Zazwyczaj zaangażowanych jest w nie również wiele podmiotów. Uczestnikami obrotu karuzelowego bywają zarówno firmy działające legalnie i prowadzące rzeczywistą działalność gospodarczą, jak również firmy, które jedynie pozorują jej prowadzenie. Te drugie często kierowane są przez tak zwane “słupy” – zazwyczaj są to osoby będące w ciężkiej sytuacji finansowej lub osobistej, nie mające żadnego doświadczenia w biznesie, ani wiedzy o prowadzonej działalności. To pierwszy sygnał dla organów ścigania, że transakcje mogą mieć charakter pozorny.

Obrót towarami

Karuzele VAT rozkręca się zazwyczaj przy użyciu specyficznych towarów, chodzi o towary, które generują znaczący obrót. Dzieje się tak z dość oczywistych względów. Jeżeli w krótkim czasie podatnik jest w stanie wygenerować duży obrót towarami, to również podatek VAT z tego tytułu będzie wysoki, to zaś pozwoli na osiągnięcie odpowiednich zysków w związku z jego uszczupleniem. Ja najczęściej spotykałem się z karuzelami VAT w obszarze handlu wyrobami stalowymi, paliwami, artykułami elektronicznymi, metalami szlachetnymi, a także w związku z obrotem energią elektryczną, a także drewnem. Oczywiście, jak wszystko na tym świecie, również i karuzele podatkowe ewoluują, co jakiś czas pojawia się więc nowy obszar gospodarki, który wykorzystywany jest do wyłudzeń podatku VAT.

Czas

Organy ścigania, wskazując, że doszło karuzeli VAT, bardzo często powołują się na kryterium czasu. Oszuści podatkowi dążą bowiem do szybkiego przeprowadzenia transakcji, po to by organy skarbowe i organy ścigania nie miały czasu na reakcje.

W obrocie karuzelowym mamy więc na przykład do czynienia z bardzo znaczącym wzrostem obrotów w krótkim okresie. Np. przedsiębiorca prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą rozpoczyna handel stalą i po pół roku uzyskuje obrót w wysokości 100 mln PLN. Często przedsiębiorcy prowadzący między sobą transakcje otwierają w krótkim czasie rachunki bankowe w tych samych bankach. Organy ścigania stawiają także zarzut, że dane transakcje przeprowadza się za szybko, na przykład, że towar jest przeładowywany z samochodu na samochód, bez rozładowania go do magazynu, że płatności realizowane są na zasadzie przedpłat, co pozwala na bardzo szybki obrót towarami i przepływ pieniądza. Często pieniądze po wpłynięciu na rachunek bankowy momentalnie są z niego w całości wypłacane, co również jest bardzo znamienne.

Oczywiście nie w każdym przypadku przedpłaty, czy przeładunku z samochodu na samochód towaru musi dochodzić do nierzetelnych transakcji. Są bowiem sytuacje gdzie takie zachowanie ma swoje uzasadnienie gospodarcze. Na pewno jednak takie nieuzasadnione tempo transakcji może przyciągnąć uwagę organów podatkowych, a w ślad za nim prokuratora.

Zaplecze techniczne

Elementem, który może zwrócić uwagę organów ścigania, jest brak zaplecza technicznego po stronie podmiotów przeprowadzających transakcje. Chodzi tu przede wszystkim o brak biur, magazynów, placów przeładunkowych, stosownych maszyn i urządzeń, czy środków transportu. Jeżeli jest tak, że przedsiębiorca nie dysponuje wyżej wskazanymi elementami, a jednocześnie przeprowadza transakcje na szeroką skalę, i jak wspomniałem powyżej, osiąga nadzwyczajne obroty w krótkim czasie, to takie przypadki mogą wydać się podejrzane.

Pracownicy

Również brak pracowników, a także współpracowników, czy też niewypłacanie im wynagrodzenia oraz uszczuplenia w zakresie składek ZUS często świadczą o fikcyjności transakcji. Należy pamiętać, że karuzele podatkowe to transakcje pozorne, nie mające globalnie rzecz ujmując żadnego uzasadnienia gospodarczego. Jako takie zawsze będą więc cechować się dążeniem do nieuzasadnionej oszczędności w zakresie kosztów.

Okoliczności zawarcia transakcji

Bardzo często w przypadku karuzeli VAT mamy do czynienia z nietypowymi okolicznościami przeprowadzenia transakcji. Często kontrahenci spotykają się nie w biurach, czy innych miejscach do tego przeznaczonych, ale na stacjach benzynowych lub na przykład przypadkowych parkingach za miastem. Płatność nie następuję w drodze przelewów bankowych, ale gotówką, a jeżeli jest to przelew, to pieniądze są momentalnie wypłacane z rachunku bankowego. Często dochodzi do zmiany podmiotów kupujących lub sprzedających, ale za tymi podmiotami stoi ta sama osoba, która jest mózgiem operacji. Podmioty uczestniczące w transakcjach nie wykazują się jakąkolwiek ostrożnością w stosunku do swoich kontrahentów, nie dochodzi do ich weryfikacji przed zawarciem transakcji, czy też monitoringu podczas trwania współpracy. Brakuje dokumentów lub też są one błędnie wystawiane. Płatności często dokonywane są w pełnych, zaokrąglonych kwotach.

Oczywiście wszystkie wyżej wymienione elementy nie zawsze będą świadczyły o tym, że transakcje są pozorne i zmierzają do wyłudzenia podatku VAT. Może się bowiem zdarzyć tak, że poszczególne nieprawidłowości będą specyficzne dla konkretnej branży, czy sytuacji gospodarczej podmiotu, który uczestniczy w transakcji. Należy też  pamiętać o tym, że transakcje karuzelowe należy badać w szerszej skali. Karuzela jest bowiem nie jedną lecz całym zespołem transakcji pomiędzy często wieloma, podmiotami. Te transakcje można zakwalifikować jako karuzelę VAT jedynie wówczas gdy transakcje jako całość cechują się brakiem uzasadnienia gospodarczego. Wyciągając negatywne konsekwencje w stosunku do uczestników tych transakcji nie można zachowywać się bezrefleksyjnie. Nie wszyscy bowiem muszą być świadomi udziału w niej, o czym napiszę w następnym wpisie.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 606 833 038 e-mail: lchmielniak@chmielniak.com.pl

Rząd przyjął we wtorek projekt ustawy o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych za czyny zabronione pod groźbą kary. Oznacza to, że już za niedługo Twoja spółka będzie mogła zostać pociągnięta do odpowiedzialności karnej i to nie tylko wtedy gdy popełni przestępstwo, ale także wtedy gdy przestępstwo popełnią chociażby jej podwykonawcy ich pracownicy i współpracownicy! Warto więc przyjrzeć się planowanym zmianom i to nawet wówczas gdy myślisz sobie, że taka ustawa Cię nie dotyczy!

Postulowanym celem nowej ustawy jest poprawa efektywności systemu odpowiedzialności karnej podmiotów zbiorowych poprzez łatwiejsze i szybsze pociąganie  takich podmiotów do odpowiedzialności. Chodzi o to, aby spółki oraz inne organizacje ponosiły realną i dolegliwą odpowiedzialność za czyny zabronione popełnione przez nie same, jak również, w pewnych okolicznościach, przez osoby trzecie. Obowiązujące przepisy regulujące tę sferę odpowiedzialności nie spełniają bowiem swojej roli.

Chociaż powyższy cel należy ocenić, co do zasady, pozytywnie, to poszczególne rozwiązania wprowadzone do projektu ustawy okazują się kontrowersyjne, żeby nie powiedzieć niebezpieczne dla przedsiębiorców.

Zmiana modelu odpowiedzialności karnej spółek

Najistotniejsza zmianą wprowadzoną w projekcie ustawy jest zmiana modelu ponoszenia odpowiedzialności karnej przez podmioty zbiorowe. Zgodnie z obowiązującymi obecnie regulacjami podmioty zbiorowe nie odpowiadają za czyny własne, a jedynie za czyny faktycznych sprawców przestępstw. Dodatkowo w celu pociągnięcia do odpowiedzialności karnej podmiotów zbiorowych konieczne jest pierwotne skazanie prawomocnym wyrokiem rzeczywistego sprawcy czynu zabronionego.

Projektowane przepisy wprowadzają w tym zakresie rewolucję. Przede wszystkim podmioty zbiorowe będą ponosiły odpowiedzialność nie tylko za czyny osób trzecich ale przede wszystkim za czyny własne. Ponadto w celu pociągnięcia do odpowiedzialności karnej nie będzie już niezbędne uzyskanie wyroku skazującego osobę fizyczną, która popełniła przestępstwo. Spółki oraz inne organizacje będą więc odpowiadały niezależnie od skazania rzeczywistego sprawcy czynu, co więcej  również wówczas gdy sprawca przestępstwa nie zostanie w ogóle pociągnięty do odpowiedzialności.

Uzyskanie korzyści majątkowej

Kolejną różnicą pomiędzy przepisami obecnie obowiązującymi, a projektowanymi jest kwestia korzyści uzyskanych z popełnionego przestępstwa. Obecnie jest to warunek odpowiedzialności podmiotów zbiorowych. Po wejściu w życie nowelizacji przesłanka ta, co do zasady, odpadnie. Uzyskanie korzyści majątkowej przez spółkę będzie wymagane jedynie w przypadku ponoszenia odpowiedzialności za działania podwykonawców lub pracowników i współpracowników podwykonawców takiej spółki.

Katalog przestępstw

Z chwilą wejścia w życie nowej ustawy spółki będą odpowiadały praktycznie za wszystkie przestępstwa i przestępstwa skarbowe, a nie jak dotychczas – jedynie te, wymienione w przepisach ustawy.

Kary, środki karne i zapobiegawcze

Bardzo istotne jest również i to, że po wejściu w życie nowej ustawy znacząco zwiększą się kary dla podmiotów zbiorowych. Obok kar sąd będzie mógł zastosować również cały arsenał dolegliwych środków karnych.

Ustawa przewiduje dwie kary dla podmiotów zbiorowych. Pierwsza to kara pieniężna w wysokości od 30.000 do 30.000.000 PLN (do tej pory od 1.000 PLN do 5.000.000 PLN, nie więcej niż 3 % przychodu za dany rok obrotowy). Co jednak warte zaznaczenia, kara ta może zostać zwiększona dwukrotnie w przypadku gdy organ podmiotu zbiorowego w związku ze zgłoszonymi przez sygnalistę nieprawidłowościami nie przeprowadzi postępowania wyjaśniającego lub nie usunie stwierdzonych w toku takiego postępowania nieprawidłowości lub naruszeń. Drugą z kar będzie niezwykle represyjna kara rozwiązania podmiotu zbiorowego.

W projekcie ustawy został wprowadzony również obszerny katalog środków karnych, które będą mogły zostać orzeczone wobec spółek. Należą do nich między innymi: przepadek mienia, korzyści majątkowych lub ich równowartości, zakaz promocji lub reklamy, zakaz prowadzenia działalności gospodarczej określonego rodzaju, zakaz korzystania z form wsparcia finansowego, zakaz ubiegania się o zamówienia publiczne, czy też stałe lub czasowe zamknięcie oddziału podmiotu zbiorowego.

Na tym jednak nie koniec. Na etapie postępowania przeciwko podmiotom zbiorowy będzie również możliwość zastosowania wobec podmiotów zbiorowych całego spektrum środków zapobiegawczych. Są to między innymi: zakaz promocji i reklamy, zakaz zawierania umów określonego rodzaju, zakaz prowadzenia określonej działalności gospodarczej, zakaz obciążania swojego majątku lub zbywania poszczególnych jego składników, czy zakaz ubiegania się o zamówienia publiczne. Jest to o tyle niebezpieczne, że postanowienie o zastosowaniu przedmiotowych środków w toku postępowania przygotowawczego będzie wydawał prokurator.

Co prawda takie postanowienie będzie wymagało zatwierdzenia przez sąd, jednak dotychczasowa praktyka odnosząca się do stosowania środków zapobiegawczych w toku postępowań karnych wskazuje, że często stosowane są one bez należytej refleksji i automatycznie. Jeżeli ten mechanizm będzie się powielał w postępowaniach przeciwko podmiotom zbiorowym, będzie to dla nich bardzo ryzykowne.

W końcu dodać należy, że w projektowanych przepisach przewidziano możliwość zastosowania wobec podmiotów zbiorowych zarządu przymusowego. To instytucja, która budzi chyba największe wątpliwości z perspektywy funkcjonujących w obrocie podmiotów. Stosowany bezrefleksyjnie i automatycznie może bowiem doprowadzić do faktycznego przejęcia kontroli nad podmiotem zbiorowym przez państwo.

Obowiązywanie wstecz

Bardzo niekorzystne dla podmiotów zbiorowych – spółek lub innych organizacji występujących w obrocie, są przepisy przejściowe projektowanej ustawy. Wynika z nich, że do czynów, które miały miejsce przed jej wejściem w życie, w znacznym zakresie należy stosować przepisy ustawy nowej, a więc bardziej represyjnej niż ustawa obecnie obowiązująca. Tyczy się to braku konieczności uzyskania uprzedniego wyroku skazującego osobę fizyczną, jak również odpowiedzialności odszkodowawczej i finansowej podmiotów zbiorowych. Jest to bardzo niebezpieczne dla przedsiębiorców. Będzie bowiem można wszczynać postępowania za czyny, które zostały popełnione jeszcze przed wejściem w życie nowej ustawy.

Reasumując, podkreślić należy, że projektowane zmiany mogą okazać się w praktyce bardzo niebezpieczne wobec spółek i innych organizacji występujących w obrocie gospodarczym. Niektóre z nich mogą bowiem doprowadzić do znaczącego utrudnienia prowadzenia działalności przez podmioty gospodarcze, co w konsekwencji może spowodować załamanie ich pozycji rynkowej, a nawet doprowadzić do przejęcia nad nimi kontroli przez prokuratora. 

Od jakiegoś czasu wzrasta represyjność państwa polskiego, obawiam się, że projektowana ustawa to kolejny instrument w rękach władzy, który może ową represyjność tylko zwiększyć. I tak rysuje się pewien paradoks, z jednej strony rządzący zapewniają przedsiębiorców, że robią wszystko aby ułatwić im funkcjonowanie, wprowadzają konstytucję dla biznesu, zwiększają wolność gospodarczą, zmniejszają obciążenia podatkowe etc., z drugiej strony widzimy ciągnące się w nieskończoność postępowania podatkowe, wstrzymywanie zwrotów podatku VAT, niekompetentnych urzędników, których jedynym zadaniem jest wydanie niekorzystnych dla podatników decyzji, niezależnie od argumentów i dowodów, czy w końcu niekonstytucyjne ustawy, które umożliwiają na usunięcie jednym ruchem przedsiębiorcy z rynku.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 606 833 038 e-mail: lchmielniak@chmielniak.com.pl