Łukasz Chmielniak

adwokat

Posiadam bogate, ponad dwunastoletnie doświadczenie
jako obrońca w skomplikowanych
i wieloaspektowych sprawach karnych gospodarczych oraz karnych skarbowych. W wielu z nich krzyżowały się materie prawa gospodarczego, cywilnego, podatkowego, a także prawa karnego...
[Więcej >>>]

Skontaktuj się

Lewe faktury 1 listopada

Łukasz Chmielniak04 listopada 2019Komentarze (0)

1 listopada to dzień szczególny, nie tylko dla osób wierzących i praktykujących swoją wiarę. Każdy z nas w tym dniu sięga pamięcią do osób, które odeszły, do czasów, które minęły. Każdego z nas w tym dniu nachodzą różnego rodzaju refleksje i przemyślenia. Jest to dzień ciszy i zadumy.

Jak się jednak okazuje nie dla każdego. Otóż 1 listopada właśnie około godziny 17.30 otrzymałem pewien telefon, o którym teraz Wam opowiem. Usłyszałem odgłos dzwoniącej komórki. Wyświetlił mi się nieznany numer. Telefon postanowiłem jednak odebrać (staram się odbierać wszystkie telefony, szczególnie, że o różnych porach dnia i nocy dzwonią do mnie ludzie potrzebujący nagłej pomocy – taki zawód sobie wybrałem, nie wybrzydzam, wiem, że trzeba, odbieram). Co słyszę? Przedstawia się kobieta o młodym głosie, lekko niepewnym, w tle słyszę krzyki małych dzieci, pewnie więc przyszła “z grobów” i dzwoni z domu. Zaczyna pytaniem gdzie się dodzwoniła. Przeczuwam już, że to nie będzie normalny telefon od klienta więc przejmuję pałeczkę i pytam, gdzie chciała się dodzwonić i czego ode mnie oczekuje. Pani wyraźnie wybita z rytmu odpowiada, że czytała blog i potrzebuje konsultacji w sprawie faktur. Dopytuję więc, o jaką konsultację chodzi. W słuchawce zapada cisza. Powtarzam pytanie kilkukrotnie, jednak poza odgłosami: yyyy, eeee, no ten…., bo ja… nic więcej nie jestem w stanie się dowiedzieć. Przerywam więc tę farsę i grzecznie polecam aby w sprawie konsultacji prawnych Pani kontaktowała się z sekretariatem kancelarii. Kończę rozmowę.

Co to był za telefon?

Zapewne pani przeczytała wpis na moim blogu z 2013 roku pt. “Sprzedam koszty…”, w którym opisuję, prowokację, jakiej znajomy mój dopuścił się dzwoniąc do jednego z podmiotów handlujących lewymi fakturami. Post chociaż piętnujący takie zachowania stał się bardzo popularny wśród ludzi korzystających z tej formy “optymalizacji” podatkowej. Po jego opublikowaniu posypała się fala telefonów, od osób chcących zmniejszyć swoje obciążenia podatkowe. Post ten musiał pojawić się ostatnio znowu w wyszukiwarkach, bo na przestrzeni kilku miesięcy podobne telefony się powtarzały. Jako ciekawostkę podam, że zwracano się do mnie z prośbą o wystawienie rachunków na materiały budowlane, piece gazowe etc. Najczęściej nie miały one nic wspólnego z usługami prawniczymi. Wszystkie telefony były od osób potrzebujących faktur na niewielkie kwoty, których celem było niezapłacenie podatku sięgającego kwoty tysiąca, czy dwóch tysięcy złotych.

Dlaczego o tym piszę?

Otóż po pierwsze dlatego, że wspomniana sytuacja pokazuje, że skala oszustw podatkowych jest wciąż duża. Wiąże się nie tylko z działaniem zorganizowanych grup przestępczych tworzących karuzele podatkowe o milionowych obrotach, ale także drobnych przedsiębiorców. W moim przekonaniu takie postępowanie jest jednak równie niebezpieczne. Przypomina mi trochę mechanizm działania podatków pośrednich. Podatki ukryte w cenie produktu, chociaż stosunkowo niewielkie i nieodczuwalne dla potencjalnego “Kowalskiego” zapewniają gigantyczne wpływy do Skarbu Państwa. Tu jest podobnie. Przyjęcie lewej faktury na kilka tysięcy złotych nie jest w stanie uczynić Skarbowi Państwa znaczącej szkody, jednak gdy proceder taki ma charakter masowy sytuacja zmienia się zasadniczo. Po drugie opisane postępowanie “kobiety od telefonu” doskonale pokazuje, że nie wysokość, a nieuchronność kary ma zasadnicze znaczenie prewencyjne. Co komu po zaostrzeniu kar za wystawianie i korzystanie z lewych faktur, jeżeli nasze organy skarbowe i organy ścigania nie są w stanie niezwłocznie wykryć i przykładnie ukarać oszustów podatkowych, epatujących w biały dzień ogłoszeniami w internecie “sprzedam koszty” oraz osób, które z ich usług korzystają.  I na koniec mały apel. Być może zaskakujący. Polacy czytajcie książki, może poprawi się Wam rozumienie czytanego tekstu. Póki co i na tym polu jest fatalnie…

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 606 833 038 e-mail: lchmielniak@chmielniak.com.pl

5 października 2019 r. weszła w życie nowelizacja ustawy Kodeks postępowania karnego (wspominałem o tym w tym wpisie). Zmiany w Kodeksie, chociaż w moim przekonaniu dość istotne, w zasadzie nie były szerzej komentowane. Nie mówiło się o nich zbyt głośno, nie opisywano ich jakoś szczególnie. Muszę przyznać, że nawet środowisko prawnicze mało o nich wspomina. Nowela zaś wprowadziła do procedury karnej kilka istotnych nowości, które mogą mieć doniosłe znaczenie praktyczne. Jest to szczególnie ważne z tego względu, że nowelizacja „łapie w locie”, czyli w zasadniczej części nowe przepisy stosuje się do postępowań już toczących się.

Żeby zwrócić Waszą uwagę na zmiany w Kodeksie postępowania karnego opracowałem dziesięć, w moim przekonaniu, najistotniejszych zmian w pigułce. Publikuję je co tydzień na moim profilu na Linkedin. Tutaj chciałbym rozwinąć kilka z nich. Dodam, że szczegółowe i praktyczne omówienie zmian przez prawników kancelarii ukaże się niebawem w formie książkowego poradnika, o czym będę z przyjemnością informował!

Ale do rzeczy…

Jako obrońca jestem szczególnie czuły na wszelkie zmiany, które godzą w prawo do obrony lub zmniejszają uprawnienia oskarżonego w procesie karnym. Jedną z takich zmian jest z pewnością zmiana wprowadzona w art. 378 a kpk. Przepis ten reguluje do tej pory nieznaną zasadę, zgodnie z którą sąd może prowadzić postępowanie dowodowe nawet w razie usprawiedliwionej nieobecności oskarżonego lub jego obrońcy. Co prawda ustawodawca uznał, że zdarzyć się tak może jedynie w szczególnie uzasadnionych przypadkach, jednak nie zmienia to faktu, że taka regulacja znacząco osłabia uprawnienia podejrzanego w procesie. Dodam też, że często to, co ma być stosowane wyjątkowo staje się regułą (tak dzieje się chociażby w przypadku odczytywania protokołów z postępowania przygotowawczego na rozprawie). Myślę więc, że istnieje ryzyko, że przepis powyższy jako szczególnie wygodny dla sądu będzie nadużywany.

Co to oznacza?

Nic innego, jak to, że choroba, pobyt w szpitalu, wypadki losowe, takie chociażby jak kolizja w drodze na rozprawę, mogą nie powstrzymać sądu przed procedowaniem w sprawie. Wyobraź sobie, że na rozprawie ma być przesłuchiwany główny świadek oskarżenia, a Ty ciężko chorujesz, a Twój adwokat ma wypadek w drodze na rozprawę… I co ….? Zgodnie z nowym przepisem 378a kpk sąd może przesłuchać takiego świadka, a Ty pozbawiony jesteś możliwości obrony swoich racji.

Czy wszystko stracone?

Teoretycznie nie. Obrońca i oskarżony mogą bowiem na kolejnym terminie rozprawy złożyć wniosek o uzupełniające przeprowadzenie dowodów, przeprowadzonych podczas ich nieobecności. Podkreślenia jednak wymaga, że wniosek ów zostanie uwzględniony, tylko wtedy gdy wykażą oni, że sposób przeprowadzenia dowodu podczas ich nieobecności naruszał prawo do obrony lub inne gwarancje procesowe. Na tym jednak nie koniec problemów. Dodatkowo prawo do złożenia wniosku o ponowne przeprowadzenie dowodu nie będzie przysługiwało jeżeli okaże się, że nieobecność obrońcy lub oskarżonego na rozprawie nie była należycie usprawiedliwiona. Warto także dodać, że niezłożenie wniosku w terminie wskazanym powyżej powoduje brak możliwości jego złożenia w przyszłości.

Podsumowując

W moim przekonaniu, Kodeks postępowania karnego po nowelizacji zawiera przepis, który uderza w podstawowe prawo oskarżonego jakim jest prawo do obrony. Ponoć opisywana tu zmiana została wprowadzona do Kodeksu z inicjatywy sędziów, którzy wskazywali, że znacznie przyspieszy ona prowadzenie procesu. Cóż, jeżeli tak rzeczywiście było zakończę w ten sposób: ileż to razy sprawy „spadały” dlatego, że sąd nie zawiadomił strony, świadka, czy też z innych powodów leżących po stronie sądu. Może raczej warto wyeliminować takie błędy a nie pozbawiać oskarżonego jego podstawowych praw.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 606 833 038 e-mail: lchmielniak@chmielniak.com.pl

Co grozi za udział w karuzeli VAT?

Łukasz Chmielniak30 września 2019Komentarze (1)

Każdy Klient, który przychodzi do kancelarii prędzej, czy później zapyta: “Ile mi za to grozi?” Wbrew pozorom odpowiedź na powyższe pytanie nie jest prosta. Dzieje się tak z kilku względów. Po pierwsze, trzeba wspomnieć o ustawowych karach przewidzianych za dany czyn. Po drugie, odnieść się do praktyki orzekania w podobnych sprawach. Po trzecie, należy wziąć pod uwagę także indywidualną sytuację każdego Klienta. Nie bez znaczenia jest również przyjęta w sprawie linia obrony, która jeżeli nie doprowadzi do uniewinnienia, powinna minimalizować ryzyko wymierzenia surowej kary. Pamiętajmy w końcu, że wyrok wydaje człowiek, który może kierować się również innymi przesłankami. Może mieć lepszy, czy gorszy dzień, może być rozdrażniony lub wręcz przeciwnie, tryskać dobrym humorem. Te elementy też zapewne grają jakąś rolę w  wyrokowaniu, chociaż oczywiście nie powinny.

Jakie kary grożą uczestnikom karuzeli vat?

Zacznijmy od tego, że udział w karuzeli podatkowej jest złożonym zachowaniem. Dlatego też przy wymierzaniu kary za takie przestępstwo sąd bierze pod uwagę wiele przepisów, w których określone są rożne sankcje. Mogą być to zarówno przepisy Kodeksu karnego skarbowego, jak również przepisy Kodeksu karnego.

K.k.s.

W Kodeksie karnym skarbowym na szczególną uwagę zasługują art. 56 K.k.s zwany przez większość komentatorów oszustwem podatkowym. Za czyn ten grozi zasadniczo kara do 5 lat pozbawienia wolności lub wielomilionowa grzywna. Często spotykanym jest również art. 62 K.k.s. kryminalizujący niewystawienie faktury lub rachunku, wystawienie ich w sposób wadliwy, a także odmowę ich wydania (§ 1) , za co grozi kara grzywny. Na mocy tego artykułu kryminalizacji podlegają również wystawienie w sposób nierzetelny faktury lub rachunku, a także posługiwanie się nimi (§ 2), co zagrożone jest karą pozbawienia wolności od roku do 5 lat lub wielomilionową grzywną. Wspomnieć należy również o art. 76 K.k.s. kryminalizującym bezpodstawny zwrotu podatku. Za czyn ten ustawodawca przewidział, co do zasady, karę pozbawienia wolności do lat 5 lub karę grzywny.

K.k.

W przypadku Kodeksu karnego w grę będzie wchodził art. 286 K.k penalizujący oszustwo. Na mocy tego przepisu orzec można karę pozbawienia wolności do 8 lat, a w przypadku gdy szkoda spowodowana przestępstwem jest wyższa niż 200.000 PLN nawet do lat 10. Zazwyczaj kwalifikacja będzie również obejmowała art. 271 a K.k., który odnosi się do wystawiania faktur poświadczających nieprawdę lub ich używania. W podstawowym zakresie przepis ten przewiduje karę do 8 lat pozbawienia wolności. W przypadku gdy wartość faktur ogółem wynosi ponad 5 mln PLN przestępstwo to zagrożone jest karą od 3 lat pozbawienia wolności do lat 15. Na tym jednak nie koniec. Jeżeli wartość faktur ogółem przekracza kwotę 10 mln PLN, sąd wymierza karę w granicach od 5 do 25 lat pozbawienia wolności. 

Niezależnie od powyższego uczestnikom karuzeli podatkowej często stawia się zarzut brania udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, który to czyn zagrożony jest karą do 5 lat pozbawienia wolności. Możemy również spotkać zarzut prania pieniędzy z sankcją zasadniczo określoną na poziomie do 8 lat pozbawienia wolności.

Na mocy przepisów Kodeksu karnego sąd orzekając karę pozbawienia wolności może również orzec karę grzywny.

Wyżej wspomniane przepisy mogą pozostawać ze sobą w różnej konfiguracji. W takim przypadku sąd wymierzając karę za dane przestępstwo będzie kierował się przepisem przewidującym karę najsurowszą, na podstawie pozostałych przepisów może zaś orzec inne środki.

Dyrektywa idzie z góry

W ostatnich latach znaczącemu zaostrzeniu uległy przepisy odnoszące się do przestępstw podatkowych. Świadczy o tym chociażby wprowadzenie do prawa karnego wspomnianej już w niniejszym wpisie zbrodni vatowskiej. W ślad za zmianami przepisów swoją postawę zmienili również prokuratorzy domagając się kar ekstremalnie surowych. Wielu z nich powołuje się na swoiste dyrektywy, które spływają do nich “z góry”. Mają one dotyczyć właśnie między innymi wysokości wnioskowanych kar. Oczywiście sędziowie rozstrzygający konkretne sprawy nie są związani wnioskami prokuratorów, jednak nigdy nie wiadomo kiedy taki wniosek trafi na podatny grunt. To wszystko sprawia, że ryzyko wymierzania surowych kar w sprawach karuzelowych w ostatnim czasie wzrosło.

Nie tylko kary

Nie tylko kar należy obawiać się w procesie dotyczącym karuzeli. Oprócz kar sąd może bowiem orzec chociażby przepadek korzyści pochodzącej z przestępstwa, przepadek przedsiębiorstwa służącego popełnieniu przestępstwa, a także chociażby obowiązek naprawienia szkody powstałej w wyniku przestępczej działalności. Czasami środki takie będą dużo bardziej surowe niż wymierzone przez sąd kary.

Z uwagi na charakter wpisu problem karania za przestępstwa karuzelowe postarałem się przedstawić w jak najprostszej formie i jednocześnie bardzo skrótowo. O tym można bowiem z pewnością napisać niejedną książkę. Nie jest jednak moim celem zanudzanie Was, a jedynie zwrócenie uwagi na zagadnienie surowości sankcji za tego typu przestępstwa. Temat karuzeli będę kontynuował w kolejnych wpisach. Chociaż nie ukrywam, że nadchodzące wydarzenia (chociażby nowelizacja K.p.k.) mogą w pewnym stopniu zaburzyć rytm pisania. Tak czy inaczej zapraszam jak zawsze do lektury.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 606 833 038 e-mail: lchmielniak@chmielniak.com.pl

Klienci, którym zostały postawione zarzuty udziału w karuzeli vat często zaskoczeni argumentują : panie mecenasie, wszystko było w porządku, kontrahent został przeze mnie zweryfikowany, sprawdziłem go w VIESie, był czynnym podatnikiem, towar przyjechał, został u mnie na magazynie rozładowany, sprawdzony, czasami nawet dla pewności znaczyliśmy towar i nigdy nie zauważyłem, żeby przyjechała do mnie ta sama partia. Czy mogę być uczestnikiem karuzeli i nie wiedzieć o tym?

Otóż drogi przedsiębiorco możesz! Możesz brać udział w karuzeli vat i nie mieć o tym zielonego pojęcia. Karuzele vat są najczęściej dość skomplikowane i złożone. Rzadko kiedy składają się tylko z brokera, bufora, znikającego podatnika. Częściej cały mechanizm opiera się na wielu podmiotach, w tym na spółkach prowadzących legalną działalność gospodarczą. Wszystko po to, aby uwiarygodnić i rozproszyć strukturę przestępczej działalności.

Odpowiedzialność uczestnika karuzeli

Rodzi się pytanie, jak będzie odpowiadać taki nieświadomy uczestnik obrotu karuzelowego. Czy będzie go można ustawić w jednym rzędzie z oszustami celowo wprowadzającymi w błąd Skarb Państwa i innych przedsiębiorców? Teoretycznie nie (zaznaczę od razu, że mówię o odpowiedzialności karnej).

Dlaczego nie?

Dlatego, że przestępstwa, które są zarzucane uczestnikom karuzeli podatkowych są przestępstwami umyślnymi. Zatem uczestnicy karuzeli podatkowej mogą zostać skazani jedynie wówczas gdy prokurator udowodni, że chcieli oni popełnić przestępstwo. Jeżeli więc zostałeś wmanewrowany w karuzelę vat i nie miałeś świadomości, że bierzesz w niej udział, sąd nie może Cię za takie przestępstwo skazać.

Dlaczego teoretycznie?

Bo wszystko co napisałem powyżej to jednak teoria. W praktyce wygląda to niestety nieco inaczej. Po pierwsze prokuratorzy dążą do tego, żeby postawić zarzuty możliwie największej liczbie osób. Chodzi bowiem o to, aby karuzela się „zamknęła”. Na salach sądowych w takich sprawach zasiada więc kilkanaście, a nierzadko i kilkadziesiąt osób. Po drugie nie zapominajmy, że niektórzy broniąc się pomawiają innych. Może więc zdarzyć się, że zatrzymany, czy też tymczasowo aresztowany uczestnik karuzeli vat dobije targu z organami ścigania i w zamian za swoją wolność lub łagodniejsze traktowanie przekaże prokuratorowi kilka nie do końca zgodnych z prawdą faktów, pomawiając inne osoby o popełnienie przestępstwa.

Reasumując, odpowiadać karnie za przestępstwa karuzelowe możesz wtedy, gdy popełnisz je świadomie, umyślnie. Jednak pamiętaj, że tę umyślność sąd ustala w oparciu o zgromadzone dowody, te zaś mogą nie  odzwierciedlać rzeczywistości. Nigdy więc nie bagatelizuj sytuacji, w której się znalazłeś i zawsze korzystaj z profesjonalnej pomocy, ta może okazać się kluczowa dla wykazania Twojej niewinności.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 606 833 038 e-mail: lchmielniak@chmielniak.com.pl

Zbliżają się wybory, więc niedługo głośno będzie znowu o karuzelach VAT. Wszystko to za sprawą raportu komisji do spraw VAT, który z pewnością posłuży do podgrzewania walki wyborczej. Myślę więc, że to dobry moment, aby kontynuować wątek transakcji karuzelowych na moim blogu.

W ostatnim wpisie o karuzelach VAT, (a było to już pół roku temu – ależ ten czas leci), pisałem o tym, co to jest karuzela podatkowa. Dzisiaj wskażę, na jakie elementy zwracają uwagę organy ścigania przy kwalifikacji konkretnych transakcji jako transakcji karuzelowych.

Podmioty

Transakcje karuzelowe mają w praktyce bardzo złożony charakter. Zazwyczaj zaangażowanych jest w nie również wiele podmiotów. Uczestnikami obrotu karuzelowego bywają zarówno firmy działające legalnie i prowadzące rzeczywistą działalność gospodarczą, jak również firmy, które jedynie pozorują jej prowadzenie. Te drugie często kierowane są przez tak zwane “słupy” – zazwyczaj są to osoby będące w ciężkiej sytuacji finansowej lub osobistej, nie mające żadnego doświadczenia w biznesie, ani wiedzy o prowadzonej działalności. To pierwszy sygnał dla organów ścigania, że transakcje mogą mieć charakter pozorny.

Obrót towarami

Karuzele VAT rozkręca się zazwyczaj przy użyciu specyficznych towarów, chodzi o towary, które generują znaczący obrót. Dzieje się tak z dość oczywistych względów. Jeżeli w krótkim czasie podatnik jest w stanie wygenerować duży obrót towarami, to również podatek VAT z tego tytułu będzie wysoki, to zaś pozwoli na osiągnięcie odpowiednich zysków w związku z jego uszczupleniem. Ja najczęściej spotykałem się z karuzelami VAT w obszarze handlu wyrobami stalowymi, paliwami, artykułami elektronicznymi, metalami szlachetnymi, a także w związku z obrotem energią elektryczną, a także drewnem. Oczywiście, jak wszystko na tym świecie, również i karuzele podatkowe ewoluują, co jakiś czas pojawia się więc nowy obszar gospodarki, który wykorzystywany jest do wyłudzeń podatku VAT.

Czas

Organy ścigania, wskazując, że doszło karuzeli VAT, bardzo często powołują się na kryterium czasu. Oszuści podatkowi dążą bowiem do szybkiego przeprowadzenia transakcji, po to by organy skarbowe i organy ścigania nie miały czasu na reakcje.

W obrocie karuzelowym mamy więc na przykład do czynienia z bardzo znaczącym wzrostem obrotów w krótkim okresie. Np. przedsiębiorca prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą rozpoczyna handel stalą i po pół roku uzyskuje obrót w wysokości 100 mln PLN. Często przedsiębiorcy prowadzący między sobą transakcje otwierają w krótkim czasie rachunki bankowe w tych samych bankach. Organy ścigania stawiają także zarzut, że dane transakcje przeprowadza się za szybko, na przykład, że towar jest przeładowywany z samochodu na samochód, bez rozładowania go do magazynu, że płatności realizowane są na zasadzie przedpłat, co pozwala na bardzo szybki obrót towarami i przepływ pieniądza. Często pieniądze po wpłynięciu na rachunek bankowy momentalnie są z niego w całości wypłacane, co również jest bardzo znamienne.

Oczywiście nie w każdym przypadku przedpłaty, czy przeładunku z samochodu na samochód towaru musi dochodzić do nierzetelnych transakcji. Są bowiem sytuacje gdzie takie zachowanie ma swoje uzasadnienie gospodarcze. Na pewno jednak takie nieuzasadnione tempo transakcji może przyciągnąć uwagę organów podatkowych, a w ślad za nim prokuratora.

Zaplecze techniczne

Elementem, który może zwrócić uwagę organów ścigania, jest brak zaplecza technicznego po stronie podmiotów przeprowadzających transakcje. Chodzi tu przede wszystkim o brak biur, magazynów, placów przeładunkowych, stosownych maszyn i urządzeń, czy środków transportu. Jeżeli jest tak, że przedsiębiorca nie dysponuje wyżej wskazanymi elementami, a jednocześnie przeprowadza transakcje na szeroką skalę, i jak wspomniałem powyżej, osiąga nadzwyczajne obroty w krótkim czasie, to takie przypadki mogą wydać się podejrzane.

Pracownicy

Również brak pracowników, a także współpracowników, czy też niewypłacanie im wynagrodzenia oraz uszczuplenia w zakresie składek ZUS często świadczą o fikcyjności transakcji. Należy pamiętać, że karuzele podatkowe to transakcje pozorne, nie mające globalnie rzecz ujmując żadnego uzasadnienia gospodarczego. Jako takie zawsze będą więc cechować się dążeniem do nieuzasadnionej oszczędności w zakresie kosztów.

Okoliczności zawarcia transakcji

Bardzo często w przypadku karuzeli VAT mamy do czynienia z nietypowymi okolicznościami przeprowadzenia transakcji. Często kontrahenci spotykają się nie w biurach, czy innych miejscach do tego przeznaczonych, ale na stacjach benzynowych lub na przykład przypadkowych parkingach za miastem. Płatność nie następuję w drodze przelewów bankowych, ale gotówką, a jeżeli jest to przelew, to pieniądze są momentalnie wypłacane z rachunku bankowego. Często dochodzi do zmiany podmiotów kupujących lub sprzedających, ale za tymi podmiotami stoi ta sama osoba, która jest mózgiem operacji. Podmioty uczestniczące w transakcjach nie wykazują się jakąkolwiek ostrożnością w stosunku do swoich kontrahentów, nie dochodzi do ich weryfikacji przed zawarciem transakcji, czy też monitoringu podczas trwania współpracy. Brakuje dokumentów lub też są one błędnie wystawiane. Płatności często dokonywane są w pełnych, zaokrąglonych kwotach.

Oczywiście wszystkie wyżej wymienione elementy nie zawsze będą świadczyły o tym, że transakcje są pozorne i zmierzają do wyłudzenia podatku VAT. Może się bowiem zdarzyć tak, że poszczególne nieprawidłowości będą specyficzne dla konkretnej branży, czy sytuacji gospodarczej podmiotu, który uczestniczy w transakcji. Należy też  pamiętać o tym, że transakcje karuzelowe należy badać w szerszej skali. Karuzela jest bowiem nie jedną lecz całym zespołem transakcji pomiędzy często wieloma, podmiotami. Te transakcje można zakwalifikować jako karuzelę VAT jedynie wówczas gdy transakcje jako całość cechują się brakiem uzasadnienia gospodarczego. Wyciągając negatywne konsekwencje w stosunku do uczestników tych transakcji nie można zachowywać się bezrefleksyjnie. Nie wszyscy bowiem muszą być świadomi udziału w niej, o czym napiszę w następnym wpisie.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 606 833 038 e-mail: lchmielniak@chmielniak.com.pl

Rząd przyjął we wtorek projekt ustawy o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych za czyny zabronione pod groźbą kary. Oznacza to, że już za niedługo Twoja spółka będzie mogła zostać pociągnięta do odpowiedzialności karnej i to nie tylko wtedy gdy popełni przestępstwo, ale także wtedy gdy przestępstwo popełnią chociażby jej podwykonawcy ich pracownicy i współpracownicy! Warto więc przyjrzeć się planowanym zmianom i to nawet wówczas gdy myślisz sobie, że taka ustawa Cię nie dotyczy!

Postulowanym celem nowej ustawy jest poprawa efektywności systemu odpowiedzialności karnej podmiotów zbiorowych poprzez łatwiejsze i szybsze pociąganie  takich podmiotów do odpowiedzialności. Chodzi o to, aby spółki oraz inne organizacje ponosiły realną i dolegliwą odpowiedzialność za czyny zabronione popełnione przez nie same, jak również, w pewnych okolicznościach, przez osoby trzecie. Obowiązujące przepisy regulujące tę sferę odpowiedzialności nie spełniają bowiem swojej roli.

Chociaż powyższy cel należy ocenić, co do zasady, pozytywnie, to poszczególne rozwiązania wprowadzone do projektu ustawy okazują się kontrowersyjne, żeby nie powiedzieć niebezpieczne dla przedsiębiorców.

Zmiana modelu odpowiedzialności karnej spółek

Najistotniejsza zmianą wprowadzoną w projekcie ustawy jest zmiana modelu ponoszenia odpowiedzialności karnej przez podmioty zbiorowe. Zgodnie z obowiązującymi obecnie regulacjami podmioty zbiorowe nie odpowiadają za czyny własne, a jedynie za czyny faktycznych sprawców przestępstw. Dodatkowo w celu pociągnięcia do odpowiedzialności karnej podmiotów zbiorowych konieczne jest pierwotne skazanie prawomocnym wyrokiem rzeczywistego sprawcy czynu zabronionego.

Projektowane przepisy wprowadzają w tym zakresie rewolucję. Przede wszystkim podmioty zbiorowe będą ponosiły odpowiedzialność nie tylko za czyny osób trzecich ale przede wszystkim za czyny własne. Ponadto w celu pociągnięcia do odpowiedzialności karnej nie będzie już niezbędne uzyskanie wyroku skazującego osobę fizyczną, która popełniła przestępstwo. Spółki oraz inne organizacje będą więc odpowiadały niezależnie od skazania rzeczywistego sprawcy czynu, co więcej  również wówczas gdy sprawca przestępstwa nie zostanie w ogóle pociągnięty do odpowiedzialności.

Uzyskanie korzyści majątkowej

Kolejną różnicą pomiędzy przepisami obecnie obowiązującymi, a projektowanymi jest kwestia korzyści uzyskanych z popełnionego przestępstwa. Obecnie jest to warunek odpowiedzialności podmiotów zbiorowych. Po wejściu w życie nowelizacji przesłanka ta, co do zasady, odpadnie. Uzyskanie korzyści majątkowej przez spółkę będzie wymagane jedynie w przypadku ponoszenia odpowiedzialności za działania podwykonawców lub pracowników i współpracowników podwykonawców takiej spółki.

Katalog przestępstw

Z chwilą wejścia w życie nowej ustawy spółki będą odpowiadały praktycznie za wszystkie przestępstwa i przestępstwa skarbowe, a nie jak dotychczas – jedynie te, wymienione w przepisach ustawy.

Kary, środki karne i zapobiegawcze

Bardzo istotne jest również i to, że po wejściu w życie nowej ustawy znacząco zwiększą się kary dla podmiotów zbiorowych. Obok kar sąd będzie mógł zastosować również cały arsenał dolegliwych środków karnych.

Ustawa przewiduje dwie kary dla podmiotów zbiorowych. Pierwsza to kara pieniężna w wysokości od 30.000 do 30.000.000 PLN (do tej pory od 1.000 PLN do 5.000.000 PLN, nie więcej niż 3 % przychodu za dany rok obrotowy). Co jednak warte zaznaczenia, kara ta może zostać zwiększona dwukrotnie w przypadku gdy organ podmiotu zbiorowego w związku ze zgłoszonymi przez sygnalistę nieprawidłowościami nie przeprowadzi postępowania wyjaśniającego lub nie usunie stwierdzonych w toku takiego postępowania nieprawidłowości lub naruszeń. Drugą z kar będzie niezwykle represyjna kara rozwiązania podmiotu zbiorowego.

W projekcie ustawy został wprowadzony również obszerny katalog środków karnych, które będą mogły zostać orzeczone wobec spółek. Należą do nich między innymi: przepadek mienia, korzyści majątkowych lub ich równowartości, zakaz promocji lub reklamy, zakaz prowadzenia działalności gospodarczej określonego rodzaju, zakaz korzystania z form wsparcia finansowego, zakaz ubiegania się o zamówienia publiczne, czy też stałe lub czasowe zamknięcie oddziału podmiotu zbiorowego.

Na tym jednak nie koniec. Na etapie postępowania przeciwko podmiotom zbiorowy będzie również możliwość zastosowania wobec podmiotów zbiorowych całego spektrum środków zapobiegawczych. Są to między innymi: zakaz promocji i reklamy, zakaz zawierania umów określonego rodzaju, zakaz prowadzenia określonej działalności gospodarczej, zakaz obciążania swojego majątku lub zbywania poszczególnych jego składników, czy zakaz ubiegania się o zamówienia publiczne. Jest to o tyle niebezpieczne, że postanowienie o zastosowaniu przedmiotowych środków w toku postępowania przygotowawczego będzie wydawał prokurator.

Co prawda takie postanowienie będzie wymagało zatwierdzenia przez sąd, jednak dotychczasowa praktyka odnosząca się do stosowania środków zapobiegawczych w toku postępowań karnych wskazuje, że często stosowane są one bez należytej refleksji i automatycznie. Jeżeli ten mechanizm będzie się powielał w postępowaniach przeciwko podmiotom zbiorowym, będzie to dla nich bardzo ryzykowne.

W końcu dodać należy, że w projektowanych przepisach przewidziano możliwość zastosowania wobec podmiotów zbiorowych zarządu przymusowego. To instytucja, która budzi chyba największe wątpliwości z perspektywy funkcjonujących w obrocie podmiotów. Stosowany bezrefleksyjnie i automatycznie może bowiem doprowadzić do faktycznego przejęcia kontroli nad podmiotem zbiorowym przez państwo.

Obowiązywanie wstecz

Bardzo niekorzystne dla podmiotów zbiorowych – spółek lub innych organizacji występujących w obrocie, są przepisy przejściowe projektowanej ustawy. Wynika z nich, że do czynów, które miały miejsce przed jej wejściem w życie, w znacznym zakresie należy stosować przepisy ustawy nowej, a więc bardziej represyjnej niż ustawa obecnie obowiązująca. Tyczy się to braku konieczności uzyskania uprzedniego wyroku skazującego osobę fizyczną, jak również odpowiedzialności odszkodowawczej i finansowej podmiotów zbiorowych. Jest to bardzo niebezpieczne dla przedsiębiorców. Będzie bowiem można wszczynać postępowania za czyny, które zostały popełnione jeszcze przed wejściem w życie nowej ustawy.

Reasumując, podkreślić należy, że projektowane zmiany mogą okazać się w praktyce bardzo niebezpieczne wobec spółek i innych organizacji występujących w obrocie gospodarczym. Niektóre z nich mogą bowiem doprowadzić do znaczącego utrudnienia prowadzenia działalności przez podmioty gospodarcze, co w konsekwencji może spowodować załamanie ich pozycji rynkowej, a nawet doprowadzić do przejęcia nad nimi kontroli przez prokuratora. 

Od jakiegoś czasu wzrasta represyjność państwa polskiego, obawiam się, że projektowana ustawa to kolejny instrument w rękach władzy, który może ową represyjność tylko zwiększyć. I tak rysuje się pewien paradoks, z jednej strony rządzący zapewniają przedsiębiorców, że robią wszystko aby ułatwić im funkcjonowanie, wprowadzają konstytucję dla biznesu, zwiększają wolność gospodarczą, zmniejszają obciążenia podatkowe etc., z drugiej strony widzimy ciągnące się w nieskończoność postępowania podatkowe, wstrzymywanie zwrotów podatku VAT, niekompetentnych urzędników, których jedynym zadaniem jest wydanie niekorzystnych dla podatników decyzji, niezależnie od argumentów i dowodów, czy w końcu niekonstytucyjne ustawy, które umożliwiają na usunięcie jednym ruchem przedsiębiorcy z rynku.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 606 833 038 e-mail: lchmielniak@chmielniak.com.pl

“Wina Tuska”

Łukasz Chmielniak28 grudnia 2018Komentarze (0)

Czy rzeczywiście wszystko jest “winą Tuska”? Tuska może nie, ale Unii Europejskiej to już trochę tak. To oczywiście żart, jednak zasady panujące w Unii Europejskiej, czyli system opodatkowania wewnątrzwspólnotowych nabyć i dostaw towarów, gdzie stosowane są zerowe stawki podatku, a także otwarte granice, ułatwiają niewątpliwie popełnianie przestępstw karuzelowych.

Klasyczna karuzela podatkowa (vatowska) to szereg transakcji, dokonywanych pomiędzy minimum trzema podatnikami, z których dwóch ma siedzibę w jednym państwie członkowskim Unii Europejskiej (dajmy na to „P”), a jeden jest podmiotem mającym siedzibę w innym państwie członkowskim Unii Europejskiej (powiedzmy „C”). Pomiędzy tymi podmiotami krążą bądź to same dokumenty pozorujące obrót towarem, bądź co prawda krąży towar, jednak jest to ten sam towar, a obrót nim pozbawiony jest jakiegokolwiek sensu gospodarczego i służy jedynie wyłudzeniu podatku.

Kręci się to w sposób następujący

Podmiot z kraju „C” sprzedaje towar podmiotowi z kraju „P”. Ponieważ jest to sprzedaż zagraniczna sprzedawca nie jest zobowiązany do zapłacenia podatku VAT od tej sprzedaży, (transakcja opodatkowana jest w kraju „C” zerową stawką podatku). Do zapłacenia podatku od tej transakcji zobowiązany jest natomiast jego nabywca z kraju „P”, może on jednak odliczyć zapłacony podatek jako podatek naliczony.

Nabywca towaru z kraju „P” sprzedaje dalej zakupiony towar kolejnemu podmiotowi z kraju „P” naliczając stosowny podatek, a ów podmiot ma prawo do odliczenia podatku VAT z tytułu jego nabycia.

W dalszej kolejności podmiot z kraju „P”, który nabył towar dokonuje dalszej jego sprzedaży, tym razem ponownie podmiotowi z kraju „C”. Sprzedaży do kraju „C” jest opodatkowana zerową stawką podatku. Nabywca towaru z kraju „C” jest zaś zobowiązany do zapłacenia podatku od tej transakcji w swoim kraju, jak również uprawiony jest do odliczenia podatku z tej transakcji jako podatku naliczonego.

Problem pojawia się wtedy, gdy jeden z podatników nie wypełnia swoich obowiązków podatkowych i znika. Znika zaś w nakreślonym powyżej schemacie najczęściej podmiot z kraju „P”, który nabywa towary od sprzedawcy z kraju „C”. Przed zniknięciem nie deklaruje on podatku z tytułu nabycia towaru od podatnika z kraju „C”, natomiast wystawia fakturę z tytułu sprzedaży tego towaru kolejnemu podmiotowi z kraju „P” otrzymując z tego tytułu pieniądze. Gdy sprawa wychodzi na jaw, znikający podatnik jest już poza zasięgiem organów podatkowych i korzysta spokojnie z „zarobionych” pieniędzy.

Wiem, że to dość zawiłe, więc dla wzrokowców załączam poniższy szkic.

Oczywiście w praktyce powyższy schemat występuje bardzo rzadko. Najczęściej karuzela podatkowa przybiera bowiem skomplikowaną postać i jest dużo bardziej złożona. Często uczestniczą w niej dziesiątki podmiotów i setki osób. O tym, czy cechują się w praktyce karuzele podatkowe napiszę w kolejnych wpisach.

Zastanawiasz się co oznacza „P” i „C”? Oczywiście Polska i Czechy. Wśród sprawy, które prowadzimy w  naszej kancelarii to chyba najczęściej pojawiające się kraje, w których toczy się obrót karuzelowy. Podyktowane jest to tym, żeby obrót mógł dokonywać się szybko, przy jak najniższych kosztach.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 606 833 038 e-mail: lchmielniak@chmielniak.com.pl

Drodzy,

chciałbym Was zaprosić na praktyczne szkolenie organizowane przez kancelarię Chmielniak Adwokaci z zakresu odpowiedzialności karnej podmiotów zbiorowych!

Jeżeli chcecie wzbogacić swoją wiedzę w temacie ryzyk płynących dla Was z nowej ustawy o odpowiedzialności podmiot zbiorowych za czyny zabronione pod groźbą kary, koniecznie wpadnijcie na szkolenie 17 stycznia 2019 r. w Warszawie!

Szkolenie poprowadzę dla Was ja, a także Robert Gniezdzia oraz Marcin Klonowski.

Jeżeli chcecie uzyskać więcej informacji na temat szkolenia i zapisać się, odwiedźcie stronę www.podmiotyzbiorowe.com.pl.

ZAPRASZAM!

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 606 833 038 e-mail: lchmielniak@chmielniak.com.pl

W zasadzie do tej pory nie opowiadałem Wam o naszych nowych blogach w kancelarii. Mamy już cztery! Każdy pisany jest przez innego prawnika. Każdy opisuje ciekawe zagadnienia. Polecam je Waszej uwadze, może ktoś z Was, moich czytelników, znajdzie w nich coś dla siebie.

Dużo się obecnie dzieje w sferze ustawodawczej. Parlament „produkuje” ustawy w zawrotnym tempie. Często trudno nadążyć za zmianami, które wchodzą w życie. Jest tak do tego stopnia, że czasem sami prawnicy – sędziwie, adwokaci, nie wiedzą jakie przepisy stosować. Jeżeli prawnicy mają z tym kłopot, to co dopiero osoby, które prawa nie praktykują. Między innymi z tych przyczyn powstał blog Marcina Klonowskiego, który opisuje wchodzące w życie zmiany w prawie karnym i karnym skarbowym! Jest to świetna baza wiedzy dla wszystkich zainteresowanych takimi zmianami. Jeżeli zatem chcesz być na bieżąco z wprowadzanymi reformami z zakresu prawa karnego koniecznie zaglądnij na bloga “Bez zarzutu”.

Mecenas Joanna Machlańska – nasz człowiek w Krakowie;) – na swoim blogu zajmuje się przestępczością gospodarczą, czyli w zasadzie pisze o tym co ja. Wyjątkowość jej bloga polega jednak na tym, że robi to po rosyjsku! Joanna jest w naszej kancelarii odpowiedzialna za praktykę wschodnią, zatem blog Joanny jest naturalną konsekwencją jej zainteresowań! Polecam więc Twojej uwadze blog mecenas Joanny Machlańskiej “Prestuplenie inakazanie v Polshe”. Lektura jest jednak, z oczywistych względów, nie dla wszystkich:)

Wreszcie mecenas Anna Copp! Ania z jest z nami od wielu lat i od wielu lat zajmuje się w kancelarii doradztwem podatkowym, przede wszystkim w perspektywie ryzyk czyhających na menedżerów. Jej praca stanowi doskonałe uzupełnienie głównego nurtu spraw kancelarii. Nasi Klienci często narażeni są również na osobistą odpowiedzialność podatkową. Ania doradza im i chroni przed tą odpowiedzialnością! Polecam więc lekturę bloga “Podatkowa odpowiedzialność menedżera”.

Jak wiesz nasza kancelaria jest głęboko wyspecjalizowaną praktyką prawną, zajmującą się przede wszystkim szeroko rozumianą przestępczością białych kołnierzyków (white-collar crimes). W zakres naszego zainteresowania wchodzą sprawy karne gospodarcze (w tym korupcyjne) i skarbowe, spory regulacyjne, podatkowe, świadczymy usługi w zakresie compliance, zajmujemy się odpowiedzialnością karną podmiotów zbiorowych. W związku z głęboką specjalizacją kancelarii wiele spraw, które do nas trafiają powierzamy naszym zaufanym zaprzyjaźnionym prawnikom! Pozwól, że przedstawię niektórych z nich.

Mecenas Jolanta Budzowska, wybitny znawca prawa medycznego. Pani mecenas wiele publikuje, jest obecna w mediach, więc jeżeli interesujesz się tematem odpowiedzialności za błędy lekarskie na pewno natrafiłeś na wypowiedzi Pani mecenas. Niezależnie jednak od aktywności medialnej, Pani mecenas jest świetnym specjalistą w swojej dziedzinie. Jeżeli jesteś pacjentem i poszukujesz pomocy w związku z błędem lekarza, koniecznie wejdź na blog “Błąd lekarza“.

Nigdy nie lubiłem spraw rodzinnych! Za to lubi je i na prawdę jest w nich dobra mecenas Agnieszka Swaczyna! Agnieszkę polecałem wielokrotnie moim Klientom. Odbyłem z nią również wiele rozmów na tematy merytoryczne i po prostu organizacyno – kancelaryjne. To mądry prawnik. Polecam jej blog “Bez prawa ani rusz”.

W zakresie spraw związanych z własnością przemysłową stale współpracujemy z Mikołajem Lechem. Najlepszą rekomendacją dla Mikołaja są jego blogi, sam się przekonaj jaką wartość za sobą niosą. Gorąco zatem polecam chociażby blog “Prawna ochrona znaków towarowych”.

Mam pewien dylemat, bo w zasadzie w jakimś zakresie nasze usługi pokrywają się z usługami dwóch kolejnych prawników, o których chciałem wspomnieć:) Może nie na pierwszy rzut oka, ale jednak część spraw, które wchodzą w zakres ich praktyki należy również do naszych kompetencji… ale co tam…wspomnę o nich.

Mecenas Robert Solga. Robert zajmuje się między innymi tajemnicą przedsiębiorstwa. Pisze nie tylko na ten temat blog “Tajemnica przedsiębiorstwa”, ale również tworzy i publikuje podcasty, wiem, że prowadzi również szkolenia z tego zakresu. Wszystko to fajnie wygląda, a Robert ostatnio zapuścił brodę, więc też i z tego powodu warto odwiedzić jego blog:).

No i w końcu Błażej Sarzalski. Ostatnio zwrócił się do mnie Klient i poprosił  założenie spółki w Stanach. Najlepiej ze znanych mi osób zrobi to właśnie Błażej. Klienta odesłałem więc w pierwszej kolejności do bloga Błażeja “Rejestracja spółki w Delaware” i poprosiłem o kontakt z nim. To właściwy adres w takich sprawach!

Na koniec, chciałbym poświęcić kilka zdań jeszcze jednej osobie, to Rafał Chmielewski. Rafałowi należy się daleko więcej niż tylko kilka zdań, ale możliwości moje są zdecydowanie ograniczone, więc nie będę pisał za dużo. Pracowałem z wieloma osobami zajmującymi się szeroko rozumianym marketingiem prawniczym, moje odczucia były bardzo różne, od bardzo negatywnych poprzez letnie do umiarkowanie pozytywnych. Jednak Rafał jest inny, to klasa sama w sobie, osoba, która niewątpliwie znajduje się na szczycie polskiego marketingu prawniczego, jeżeli zaś chodzi o doradztwo w zakresie prowadzenia blogów, to jest to top of the top! Mój wspólnik napisał w jednych z maili do Rafała, że o jego podejściu do klienta powinni wykładać na wyższych studiach…:) To prawda! Nie ma obecnie w Polsce cenniejszego źródła informacji o prawniczych blogach niż blog Rafała Chmielewskiego “Pamiętnik Adwokata”.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 606 833 038 e-mail: lchmielniak@chmielniak.com.pl

W Pulsie Biznesu ukazał się artykuł pt. „Prokuratorzy upodlają przedsiębiorców”. Był to wywiad ze Zbigniewem Jakubasem, który wpłacił poręczenie majątkowe w wysokości 10 mln PLN za Piotra Osieckiego, który został tymczasowo aresztowany w związku ze sprawą GetBacku. W artykule tym zostały postawione bardzo trafne i niestety prawdziwe tezy obrazujące praktykę organów wymiaru sprawiedliwości wobec przedsiębiorców w sprawach karnych. Cieszę się, że taka publikacja się ukazała, to ważny głos, który winien zapoczątkować szerszą dyskusję, na temat zbyt częstego i niezasadnego stosowania tymczasowych aresztów w Polsce. Zainspirowany ową publikacją zdecydowałem się temat ten podjąć i dodać od siebie kilka kwestii.

Wyjątek, a może reguła

Przede wszystkim warto zaznaczyć, że kwestie opisane w przytoczonym artykule nie są wyjątkiem. Tezy w nim wskazane są prawdziwe, niewyolbrzymione. Artykuł ów doskonale oddaje procesową rzeczywistość, z którą my adwokaci i nasi klienci borykamy się każdego dnia. Areszty są stosowane ponad miarę i to zarówno w sprawach głośnych, jak i mniej medialnych. Pozbawienie podejrzanego wolności na etapie postępowania przygotowawczego winno mieć charakter nadzwyczajny, a często przybiera postać zasady. Taka praktyka organów ścigania w sprawach karnych gospodarczych od zawsze mnie bulwersowała. Obecnie represyjność aparatu państwowego jeszcze wzrosła i stała się bardziej dotkliwa dla podejrzanych. Areszty stosuje się również w przypadku przyznania się do winy przez osoby zatrzymane, co wcześniej w zasadzie się nie zdarzało, ponadto przedłuża się je ponad miarę. Tym samym coraz częściej stają się one narzędziem daleko wykraczającym poza zdefiniowany w kodeksie cel.

Zatrzymanie w celu doprowadzenia na przesłuchanie

W przeważającej większości spraw nie tylko areszty nie są konieczne, nie są konieczne również zatrzymania. W sprawach karnych dotyczących obrotu gospodarczego nie mamy przecież do czynienia z półświatkiem przestępczym, z kryminalistami, którzy ukrywają się, mataczą, unikają odpowiedzialności, lecz z osobami o wysokim statusie społecznym, wykształconymi, cenionymi w swoim środowisku zawodowym, często piastującymi znaczące i prestiżowe funkcje. Jestem przekonany, że w większości sytuacji wystarczy wezwanie na przesłuchanie. Wpadanie o wczesnych godzinach rannych do mieszkań i firm, wyciąganie ludzi w kajdankach, z całą otoczką temu towarzyszącą, jest zbyteczne i niczym nieuzasadnione. Służy tylko temu aby zatrzymanego zmiękczyć i odpowiednio „przygotować” na przesłuchanie.

Niezbędność aresztu

Tymczasowe aresztowanie nie jest karą lecz ma na celu zabezpieczenie prawidłowego toku postępowania prowadzonego przeciwko podejrzanemu. Chodzi o to, aby w wyniku bezprawnych działań podejrzanego nie dochodziło do zniekształcenia materiału dowodowego, żeby podejrzany nie uciekł, nie ukrywał się lub w inny sposób nie utrudniał życia organom prowadzącym proces. Specyfika spraw karnych gospodarczych polega zaś na tym, że znaczna część materiału dowodowego to dokumenty, dyski, maile, słowem dowody nieosobowe, zbierane są najczęściej wiele miesięcy przed zatrzymaniem i tymczasowym aresztowaniem. Często zresztą potencjalni podejrzani sami pomagają w ich gromadzeniu organom ścigania. Zdarza się również, że z własnej inicjatywy zgłaszają chęć złożenia zeznań i wyjaśnienia sprawy. W momencie ich zatrzymania materiał dowodowy jest więc już w znacznym stopniu zabezpieczony, a sam zatrzymany w żaden sposób nie ma możliwości wpływania na zgromadzone dowody. Co więcej, jeżeli chciałby to zrobić, to z pewnością uczyniłby to znacznie wcześniej, zaraz po tym jak dostaje pierwszą informację o toczącej się sprawie, co przecież nigdy nie jest tajemnicą. Pomimo takiego stanu rzeczy stosowanie aresztów jest normą, a u podstaw tych decyzji leży właśnie obawa matactwa, ukrywania się, czy też utrudniania postępowania. O jakiej obawie matactwa mówimy w sytuacji gdy większość materiału dowodowego jest już zabezpieczona przez organy ścigania? O jakiej obawie ukrywania się, czy ucieczki mówimy w sytuacji gdy osoba zatrzymana ma w Polsce rodzinę, dom, biznes, którym musi zarządzać, kredyty, które musi spłacić, wspólników z którymi musi współpracować etc.? To zaklinanie rzeczywistości. Dlatego czasami stosowanie aresztów przypomina amerykański wrestling. Tam zawodnicy udają, że walczą, a publiczność udaje, że w to wierzy. W polskich realiach prokurator udaje, że argumenty mające uzasadnić tymczasowe aresztowanie są zasadne, a sąd udaje, że w nie wierzy, nie próbując w żadnej mierze ich zweryfikować, do czego przecież jest zobligowany w ramach swojej roli w postępowaniu przygotowawczym. I tu jawi się kwestia najistotniejsza. Otóż, to nie prokuratorzy ponoszą największą winę za niezasadne stosowanie aresztów, odium odpowiedzialności za taki stan rzeczy spoczywa na sądach! To one bowiem stosują areszty, czyniąc to często pod dyktando prokuratorów, w oderwaniu od realiów sprawy, szybko, automatycznie i bezrefleksyjne!

Życie w celi

Batalie toczone o wolność klienta, wielogodzinne nocne przesłuchania, posiedzenia aresztowe trwające do północy to jedno, potem jest równie źle. Po zastosowaniu aresztu podejrzany pozostaje już tylko do dyspozycji prokuratora. Często jest tak, że trafia do celi z osobami z innego świata, zdegenerowanymi, którzy, delikatnie mówiąc, nie ułatwiają mu życia. Dlaczego? Znowu odpowiedź nasuwa się sama, chodzi o pracę nad człowiekiem, zmiękczenie go, wyciągnięcie od niego informacji, pogrążenie innych. Nie jest również niczym nadzwyczajnym brak pośpiechu organów ścigania w wyjaśnieniu sprawy. Zdarza się czasem, że w trakcie trzymiesięcznych aresztów z podejrzanym wykonywana jest jedna czynności procesowa, a zatem jego izolacja niczemu nie służy.

Zarzuty a biznes

W przytoczonym na początku tego wpisu artykule pada teza o bezzasadności zarzutu stawianego Piotrowi Osieckiemu. Z oczywistych względów nie jestem w stanie wypowiedzieć się na ten temat. Zaznaczę jednak, że takie sytuacje zdarzają się w praktyce. Bywa tak, że zarzuty stawiane w sprawach karnych gospodarczych nie uwzględniają realiów biznesowych i ekonomicznych danej sprawy, są oderwane od rzeczywistości, nie dają się osadzić na gruncie gospodarczym. A przecież od tego należy zacząć! Prawo karne nie jest samoistnym regulatorem obrotu gospodarczego, a tym samym nie może być stosowane w oderwaniu od jego realiów i regulacji nim rządzących. Nie sposób przecież pewnych zjawisk wartościować bez zrozumienia ich istoty i mechanizmów, według których one funkcjonują. Niestety organy ścigania, ale i sądy popełniają w tym zakresie błędy, co musi być ocenione jednoznacznie negatywnie, tym bardziej, że w oczywisty sposób przekłada się na los podejrzanych biznesmenów.

Powyżej wskazane kwestie to jedynie wierzchołek góry lodowej. O aresztach w sprawach karnych gospodarczych można napisać znacznie więcej gorzkich słów. Objętość tego wpisu i jego charakter nie pozwalają jednak na szersza refleksję na ten temat.

Kończąc, chciałbym zaznaczyć, że opisane tu sytuacje w moim przekonaniu stanowią poważny problem polskiego wymiaru sprawiedliwości. Nie są one być może regułą i nie zdarzają się w stu procentach spraw, ale niewątpliwie skala ich jest na tyle znacząca, że należy o nich głośno mówić i czym prędzej podjąć działania zaradcze.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 606 833 038 e-mail: lchmielniak@chmielniak.com.pl