Łukasz Chmielniak

adwokat

Posiadam bogate, ponad dwunastoletnie doświadczenie
jako obrońca w skomplikowanych
i wieloaspektowych sprawach karnych gospodarczych oraz karnych skarbowych. W wielu z nich krzyżowały się materie prawa gospodarczego, cywilnego, podatkowego, a także prawa karnego...
[Więcej >>>]

Skontaktuj się

Oskarżenie prywatne a sprawa cywilna

Łukasz Chmielniak04 lutego 20162 komentarze

Usłyszałem ostatnio w radio rozmowę dziennikarzy na temat tak zwanego śledztwa smoleńskiego. Jeden z nich wypowiedział się mniej więcej tak „…zwróćmy uwagę, że sprawa, która się teraz toczy nie jest sprawą karną, lecz cywilną…” drugi odparł mniej więcej tak „…tak, to prawda, jest ona prowadzona z oskarżenia prywatnego…”. Jak słyszę takie wypowiedzi, to czuję się tak, jak czuje się osoba obdarzona absolutnym słuchem na koncercie, podczas którego ktoś fałszuje…niby wszystko składa się w całość, ale trochę bolą uszy…

Ja wiem, że dziennikarze nie są prawnikami, lekarzami, inżynierami, w związku z tym nie mają specjalistycznej wiedzy w tych dziedzinach, ale zawód, który wykonują jednak zobowiązuje, zwłaszcza gdy mowa o dziennikarzach mediów publicznych.

To jak jest z tym oskarżeniem prywatnym i sprawą cywilną?

To dwie różne rzeczy!

Zacznę od tego, że w procesie karnym występują dwa tryby ścigania, czyli wszczęcia procesu – z oskarżenia publicznego i z oskarżenia prywatnego. 

W ramach pierwszego trybu przestępstwa mogą być ścigane z urzędu lub na wniosek. W przypadku ścigania z urzędu organy ścigania zobligowane są do wszczęcia i prowadzenia procesu z własnej inicjatywy, w drugim przypadku robią to na wniosek pokrzywdzonego.

Natomiast jeżeli chodzi o tryb ścigania przestępstw z oskarżenia prywatnego, to w tym przypadku proces inicjuje sam pokrzywdzony sporządzając i wnosząc do sądu akt oskarżenia. 

Podkreślić jednak należy, że zarówno w jednym, jak i w drugim przypadku mówimy o trybach ścigania przestępstw.

Czym innym są natomiast sprawy cywilne. Te toczą się przed sądami cywilnymi w ramach procesu cywilnego, który rządzi się innymi zasadami, i nie mają nic wspólnego z przestępstwami opisanymi w kodeksie karnym. 

Ot i cała filozofia. Jak widzisz sprawa jest bardzo prosta. 

Gdyby kiedyś ktoś chciał się poradzić przed dyskutowaniem nad sprawami prawnymi, służę pomocą!:)

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 606 833 038 e-mail: lchmielniak@chmielniak.com.pl

Przestępstwa tak zwanych białych kołnierzyków najczęściej popełniane są przez przedstawicieli zarządów spółek prawa handlowego. Nie jest jednak prawdą, że tylko członkowie zarządu spółek mogą ponosić odpowiedzialność karną za przestępstwa gospodarcze. Odpowiedzialność karna może również dotknąć inne osoby z grona menedżerskiego, prokurentów, głównych księgowych, dyrektorów, a nawet osoby zajmujące niższe stanowiska, na przykład handlowców.

Powyższa teza nierzadko budzi zdziwienie, gdyż panuje powszechne przekonanie, że jedynie zarząd spółki może ponosić odpowiedzialność, w tym karną, za działania związane z funkcjonowaniem spółki. Tak jednak nie jest i warto o tym pamiętać.

Zacznę od tego, że w prawie karnym funkcjonuje zasada indywidualizacji odpowiedzialności. Oznacza to, że generalnie odpowiedzialność za konkretne przestępstwo może ponosić tylko ta osoba, która faktycznie swoim zachowaniem wypełniła znamiona typu czynu zabronionego uregulowanego w ustawie. Prawo karne nie uznaje więc zasadniczo odpowiedzialności zbiorowej, czy też odpowiedzialności za cudze zachowanie.

Ponadto wskazać należy, że to, kto może odpowiadać za konkretne przestępstwo gospodarcze zależy od tego jak skonstruowany jest konkretny przepis karny. W ramach prawa karnego mamy bowiem do czynienia z przestępstwami powszechnymi i indywidualnymi. Te pierwsze potencjalnie mogą zostać popełnione przez każdego, kto mam zdolność do ponoszenia odpowiedzialności karnej, drugie zaś jedynie przez wybrany krąg osób opisany w konkretnym przepisie.

Powyższy podział najlepiej omówić odwołując się do przykładów.

Do pierwszej grupy należy zaliczyć chociażby przestępstwo oszustwa opisane w art. 286 Kodeksu karnego. Polega ono na doprowadzeniu innego podmiotu do niekorzystnego rozporządzenia mieniem, po uprzednim wprowadzeniu go w błąd lub wykorzystaniu jego błędu albo niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, a to wszystko w celu uzyskania korzyści majątkowej. Aby takie przestępstwo popełnić nie trzeba w spółce być członkiem zarządu. Odpowiedzialność karną za oszustwo ponosić może każdy. Może być to więc prezes zarządu, ale także prokurent, dyrektor handlowy prowadzący transakcję lub nawet handlowiec, czy sprzedawca, który jest za nią odpowiedzialny. W końcu odpowiedzialność karną mogą ponosić wszystkie te osoby razem wzięte działając wspólnie i w porozumieniu.  Może, co więcej, zdarzyć się tak, że członkowie zarządu  nie będą takiej odpowiedzialności ponosili, a ponosić ją będą osoby zajmujące niższe stanowiska w spółce, jeżeli oczywiście członkowie zarządu nie brali udziału w popełnieniu konkretnego czynu, a popełniły go te inne osoby.

Jak wspomniałem powyżej, przepis karny może stanowić też, że konkretne przestępstwo zdolne są popełnić jedynie wybrane osoby. Koronnym przykładem takiego uregulowania jest przepis art. 296 Kodeksu karnego, statuujący tak zwane przestępstwo nadużycia zaufania. Ten typ czynu zabronionego polega na wyrządzeniu podmiotowi gospodarczemu znacznej szkody majątkowej poprzez nadużycie przez konkretnego menedżera udzielonych mu uprawnień lub niedopełnienie ciążącego na nim obowiązku. Przestępstwo to może popełnić, jedynie osoba, która zobowiązana jest do zajmowania się sprawami majątkowymi lub działalnością gospodarczą danego podmiotu gospodarczego, nikt inny. Najczęściej w praktyce będą to członkowie zarządu konkretnej spółki, ale nie jest wykluczone pociągnięcie do odpowiedzialności karnej innych osób, które zobligowane są do zajmowania się sprawami majątkowymi lub też do prowadzenia działalności gospodarczej podmiotu gospodarczego.

Wypada jeszcze na koniec wspomnieć o zasadzie tak zwanej odpowiedzialności zastępczej. Zasada ta wywodzi się z prawa karnego skarbowego, ale jest ona również aplikowana w związku z niektórymi przestępstwami opisanymi w Kodeksie karnym. Polega ona na możliwości pociągnięcia do odpowiedzialności karnej osób, które działały w imieniu i na rzecz przedsiębiorcy, niejako w zastępstwie tego podmiotu. Posługując się przykładem, jeżeli spółka z o.o. wyzbywa się  zajętych składników swojego majątku przez co uniemożliwia lub utrudnia egzekucję swoim wierzycielom, to odpowiedzialność za takie przestępstwo będą ponosić osoby, które faktycznie zajmowały się zarządzaniem tą spółką, a nie sama spółka.

Jak widać odpowiedzialność za różnego rodzaju przestępstwa popełnione w związku z działalnością podmiotu gospodarczego może zostać przypisana nie tylko członkom zarządu takiego podmiotu, ale również innym osobom. Nie jest więc tak, że ryzyko konkretnych działań ponoszą tylko członkowie zarządu, odpowiedzialność spoczywa bowiem również i na osobach nie piastujących takich funkcji, jeżeli swoim zachowaniem wypełniły znamiona konkretnego typu czynu zabronionego. Odpowiedzialność karna jest najpoważniejszym rodzajem odpowiedzialności prawnej, dlatego warto mieć świadomość ryzyka jakie się z nią wiąże i tego, kto taką odpowiedzialność może ponosić.

 

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 606 833 038 e-mail: lchmielniak@chmielniak.com.pl

Czy sędziom potrzebna jest specjalizacja?

Łukasz Chmielniak12 stycznia 20166 komentarzy

Kilka dni temu przeczytałem wywiad z wiceministrem sprawiedliwości, w którym zwrócił on uwagę, między innymi, na konieczność wprowadzenia specjalizacji sędziów, w tym, w sprawach tzw. białych kołnierzyków. Akurat z tym pomysłem rządzących zgadzam się w stu procentach. Brak specjalizacji w polskich sądach to bowiem, w moim przekonaniu, zjawisko bardzo negatywne i niewątpliwie mające wpływ na prawidłowość wyroków wydawanych przez sądy. Wypowiadam się tutaj oczywiście o sprawach karnych, gdyż z tymi ma do czynienia na co dzień.

Ktoś może powiedzieć: prawo karne, to prawo karne, nie ma różnic pomiędzy orzekaniem w sprawie o rozbój, a orzekaniem w sprawie o nadużycie zaufania. Przecież i tu i tu stosujemy tę samą procedurę i tę samą ustawę materialną (oba typy czynów zabronionych uregulowane są w Kodeksie karnym). Otóż nic bardziej mylnego. Różnice są kolosalne, a sędzia, który na co dzień orzeka jedynie w sprawach kryminalnych nie będzie dobrym arbitrem w sprawach dotyczących przestępstw gospodarczych.

W prawie karnym kryminalnym najbardziej liczą się kwestie faktyczne. Sąd bada bowiem czy ktoś kogoś uderzył, komuś groził, kogoś okradł. Zagadnienia prawne w zasadzie schodzą na plan dalszy. Natomiast w sprawach karnych gospodarczych sytuacja wygląda odmiennie. Tu bowiem zasadnicze znaczenie odgrywają właśnie zagadnienia prawne i to należące do innych niż karne dziedzin prawa. W procesie karnym gospodarczym sąd dokonując oceny jakiegoś zdarzenia gospodarczego zobligowany jest w pierwszej kolejności poznać prawo odnoszące się do tego zdarzenia, a dopiero potem zastosować normę karnoprawną. Jeżeli, dajmy na to, sąd ma orzec, czy działanie menedżera zawierającego jakąś transakcję kwalifikować można jako przestępstwo, to musi w pierwszej kolejności ocenić prawidłowość zawieranej przez tego menedżera transakcji z perspektywy przepisów prawa cywilnego, handlowego czy podatkowego, a dopiero w drugiej kolejności aplikować normę karną. Lub inny przykład, jeżeli przedmiotem sprawy jest orzeczenie o tym, czy doszło do wykorzystania informacji poufnych na rynku kapitałowym, co jest przestępstwem zgodnie z ustawą o obrocie instrumentami finansowymi, to sąd karny zobligowany jest przeanalizować w pierwszej kolejności, czy mamy do czynienia z informacją poufną w świetle tej ustawy oraz czy według jej przepisów miało miejsce wykorzystanie tej informacji. Jeżeli to stwierdzi, to dopiero może stosować normę karną i orzekać, że ktoś popełnił przestępstwo. Innymi słowy, sędziowie w sprawach karnych gospodarczych muszą wykazać się znajomością obrotu gospodarczego oraz zjawisk w tym obrocie występujących, a  także tych dziedzin prawa, które ten obrót regulują. Oczywiste jest przy tym, że taka specyfika nie występuje w sprawach kryminalnych, gdzie jak napisałem liczą się przede wszystkim fakty.

Ważne jest również i to, że o ile w sprawach karnych kryminalnych ocenie podlega zachowanie niejako z natury rzeczy bezprawne, bo przecież nie ulega wątpliwości, że pobicie, czy kradzież takimi właśnie są, to w przypadku spraw o charakterze karnym gospodarczym, sąd ocenia zachowania z natury rzeczy dozwolone, zgodne porządkiem prawnym i akceptowane społecznie. Obrót gospodarczy jest przecież, co do zasady, czymś legalnym i pozytywnym. Niesie korzyści nie tylko dla bezpośrednich uczestników obrotu, ale także dla społeczeństwa, w postaci nowych miejsc pracy, zasilania budżetu daninami publicznymi etc. Ta specyfika również musi być brana pod uwagę w przypadku orzekania w sprawach karnych gospodarczych.

W końcu wspomnieć należy o tym, że przestępstwa występujące w obrocie gospodarczym często popełniane są przez osoby bardzo dobrze wykształcone, które w dodatku wykorzystują do ich popełnienia najnowsze zdobycze techniki. To również stanowi dla sędziów swoiste wyzwanie, wymusza nie tylko specjalizację w konkretnych dziedzinach prawa, ale również konieczność przyswajania sobie mechanizmów rządzących daną sferą gospodarki.

Nie sposób w tym krótkim wpisie wskazać na wszystkie różnice pomiędzy prawem karnym kryminalnym, a tym odnoszącym się do obrotu gospodarczego. Wydaje mi się jednak, że przykłady zacytowane powyżej powinny przekonać o zasadności , w sprawach karnych gospodarczych. Znajomość obrotu gospodarczego, zwyczajów w nim występujących oraz przepisów prawa regulujących konkretną dziedzinę gospodarki, jest bowiem jednym z podstawowych czynników, które przemawiać będą za prawidłowością orzekania w tego typu sprawach i wpływać będą na zasadność wydawanych przez sąd wyroków.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 606 833 038 e-mail: lchmielniak@chmielniak.com.pl

Zapewne zdarzyło Ci się wychodząc z sali sądowej być przekonanym, że wyrok, który zapadł w Twojej sprawie był niesprawiedliwy. Pewnie niejednokrotnie myślałeś, że sąd nie zrozumiał problemu, który był przedmiotem rozstrzygnięcia, nie przeanalizował wszystkich dowodów, źle zinterpretował prawo, czy wręcz orzekał biorąc pod uwagę jakieś pozaprawne względy. Znam to uczucie, chyba jak każdy  kto w sądach bywa, czy to jako profesjonalny reprezentant strony, czy też jako strona.

Często zastanawiam się  co jest powodem takiego stanu rzeczy. Wnioski do jakich dochodzę są dość banalne – czynnik ludzki. Sędziowie są ludźmi. Jakkolwiek prozaicznie by to brzmiało, chyba właśnie o to chodzi. Sędziowie są ludźmi, którzy bywają lepiej lub gorzej wykształceni, którzy mają swoje zmartwienia, problemy, nastroje, gorsze i lepsze dni. Sędziowie są ludźmi, a to oznacza także, że przy podejmowaniu decyzji, w tym również przy wydawaniu wyroków, kierują się emocjami. Zatem czy wyroki sądów są sprawiedliwe? Pewnie w większości tak, ale idę o zakład, że każdy sędzia ma na swoim koncie wyrok, co do którego wie, że sprawiedliwy nie był.

Niedawno natknąłem się na bardzo ciekawą książkę, napisaną przez dr Elżbietę Łojko pod tytułem „Role i zadania prawników w zmieniającym się społeczeństwie”. Zostały w niej zawarte badania, które potwierdzają to, co napisałem wyżej. Otóż, badania te pokazują czym kierują się sędziowie wydając wyroki – co ciekawe, to przykłady przedstawiane przez samych sędziów.

Okazuje się, że przy wyrokowaniu, oprócz przepisów prawa i zgromadzonych w sprawie dowodów, sędziowie biorą pod uwagę między innymi ogólną polityką resortu, orzeczenia innych sędziów w podobnych sprawach, stanowisko wybitnych autorytetów nauki i praktyki, kontrolę wyższej instancji i w bardzo niewielkim stopniu nacisk opinii publicznej lub dziennikarskiej. Dodać warto, że, z wyżej wskazanych czynników, największy wpływ na orzeczenia mają zdecydowanie poglądy autorytetów oraz orzeczenia innych sędziów wydawane w analogicznych sprawach.

Nie wiem jak Ciebie, ale mnie zacytowane przykłady nie zdziwiły. Powiem więcej, zbieżne są one w znacznej części z moimi obserwacjami wyniesionymi z sali sądowej. Myślę, że idąc do sądu warto o nich pamiętać. Z pewnością pozwolą one na lepsze przygotowanie do sprawy i pozwolą zwiększyć szanse na pomyślny wyrok.

Zatem jeżeli masz w sądzie sprawę, patrz na nią szerzej niż tylko z perspektywy materiału dowodowego, to pozwoli Ci osiągnąć lepsze wyniki:)! Powodzenia!

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 606 833 038 e-mail: lchmielniak@chmielniak.com.pl

Raport

Łukasz Chmielniak21 listopada 2015Komentarze (0)

Już ponad jedenaście tysięcy pobrań naszego raportu o przestępstwach gospodarczych!! Bardzo dziękuję!!

Wiesz, że już wkrótce nowy raport?

Tak, już kończymy jego edycję!

Od jutra będę edytował z Austrii:)

Do zobaczenia po moim powrocie!

Póki co zapraszam do lektury wpisu, który dosłownie przed chwilą został opublikowany.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 606 833 038 e-mail: lchmielniak@chmielniak.com.pl

Refleksja

Łukasz Chmielniak21 listopada 2015Komentarze (1)

Prawo do wolności to jedno z podstawowych praw człowieka. Wywodzi się ono z przynależnej każdemu człowiekowi godności – prawa niezbywalnego, naturalnego. To coś, bez czego nie możemy żyć, coś, co jest dla nas powietrzem i wodą  jednocześnie. Bez należytej dozy wolności tracimy znaczną część naszego człowieczeństwa, stajemy się zależni, podporządkowani, nie możemy normalnie funkcjonować, pracować, tworzyć, rozwijać się. Zaczynamy się bać.

Piszę te słowa kilka dni po tym, jak w sposób absolutnie bezprecedensowy zabrano wolność i życie wielu bezbronnym, młodym ludziom. Ludziom, którzy nikomu nie wchodząc w drogę, nikogo nie obrażając, korzystali ze swojej wolności nie naruszając przy tym wolności innych. W jednej chwili pozbawiono ich tego, co najcenniejsze, ot tak, bez sensu.

To, co stało się w piątek 13 listopada niewątpliwie wywołało u wielu z nas różnego rodzaju refleksje. Naturalnym ich kierunkiem były sprawy o znaczeniu globalnym: wojna, problemy Europy, czy – jak pisał kiedyś Huntington „zderzenie cywilizacji”. Mnie poza nimi przyszła na myśl jeszcze jedna, trochę bardziej „lokalna”, choć jak sądzę, nie pozbawiona wagi.

Myślałem o tym, jak wiele osiągnęliśmy budując pewien system wartości, wartości, które pozwalają nam szczęśliwie żyć, z drugiej strony, jak często te wartości w codziennym życiu bywają trwonione i zapomniane i to zarówno w skali makro, jak i mikro.

Wystarczy przecież spojrzeć na nasze prawnicze podwórko. Czy nie zdarzyło Ci się doświadczyć łamania przez organy państwa praw jednostki, ignorowania ich, czy co najmniej naginania? Przykłady takich zachowań można mnożyć: nagminne niesłuszne zatrzymania, tymczasowe aresztowania, pozbawienie podejrzanych, czy oskarżonych prawa do obrony, żeby wymienić te najbliższe mojej specjalizacji. Nie chcę być źle zrozumiany, nie uważam, że takie postępowania stanowią regułę, jednak w stosunku do niektórych naruszeń można na pewno mówić o częstym procederze.

Być może nawiązanie do tragedii w Paryżu w perspektywie przywołanych przeze mnie przykładów, niektórym wyda się  kompletnie nieadekwatne. Oczywiście kaliber tych zdarzeń jest absolutnie różny, jednak warto zdać sobie sprawę z tego, że wspomniane uchybienia również naruszają podstawowe prawa i wolności obywatelskie, niejednokrotnie będąc powodem ludzkich tragedii i cierpień.

Konfrontowanie się z nakreślonymi problemami nie jest łatwe, jesteśmy jednak do tego zobligowani. Oczywiście (póki co) nikt nie oczekuje od nas tego, że weźmiemy do rąk karabiny i pójdziemy na wojnę z terroryzmem. Jednak naszym absolutnym obowiązkiem jest bezwzględne i stanowcze przeciwstawianie się łamaniu praw obywatelskich, w każdej sytuacji, w której takie naruszenia zaobserwujemy. To możemy zrobić z poziomu naszych biur i sal sądowych sądów, w których występujemy. Na nas prawnikach spoczywa szczególna odpowiedzialność za to, aby podstawowe prawa prawa i wolności człowieka były respektowane. To bowiem my jesteśmy powołani do tego, aby dbać o przestrzeganie ustalonych reguł i to niezależnie od tego w jakich sprawach występujemy i jakich mamy przeciwników – czy drugą stroną sporu jest podmiot prywatny, czy organ państwa. Przeciwstawiajmy się więc nieprawidłowościom, punktujmy naruszenia, stanowczo głośmy nasze racje. Inaczej doprowadzimy do tego, że prawa jednostki będą łamane. Na początku sporadycznie, potem stanie się to zwyczajem, a stąd już bardzo niedaleko do totalitaryzmu.

Przyszły czasy niespokojne, niosące ze sobą wiele niewiadomych i to zarówno na gruncie międzynarodowym, jak też krajowym (ostatnie zdarzenia na arenie politycznej nie nastrajają bowiem zbyt optymistycznie). Czasy, które niewątpliwie przyniosą nam wiele wyzwań i będą dla wielu z nas próbą. To wymaga jeszcze więcej siły i determinacji w działaniu. Nie zapominajmy o tym podczas codziennej pracy.

P.s.

Advocare znaczy wzywać na pomoc, odpowiadajmy na to wezwanie należycie.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 606 833 038 e-mail: lchmielniak@chmielniak.com.pl

Mail do żony w aktach sprawy karnej

Łukasz Chmielniak08 listopada 2015Komentarze (1)

Zapoznając się z aktami postępowania można często spotkać oprócz całej masy dokumentów – mniej lub bardziej znaczących dla sprawy – protokoły oględzin telefonów lub komputerów. Do takich protokołów często są dołączane płyty lub inne nośniki danych, na których jest nagrana cała zawartość zatrzymanych urządzeń. Jak się pewnie domyślasz są tam również prywatne smsy, mmsy, maile, zdjęcia z wakacji etc.

W związku z takimi sytuacjami klienci zaczynają pytać…dlaczego prywatne dane przetrzymywane są w aktach sprawy? Czy są one w jakichkolwiek względów potrzebne dla postępowania? Czy można je jakoś usunąć? Dlaczego obcy ludzie mają wgląd do moich prywatnych wiadomości?

Zgodzisz się ze mną, że powyższe pytania są bardzo trafne i gdyby Ciebie dotyczyła sprawa też z pewnością byś je zadał.

Czy zatem takie prywatne informacje muszą znajdować się w aktach sprawy, chociaż nie stanowią dla niej jakiejkolwiek wartości?

Niestety odpowiedź jest raczej twierdząca. Organ ścigania po dokonaniu oględzin telefonu lub komputera może uznać, że sam telefon lub komputer zbędny jest dla postępowania i zwrócić go podejrzanemu – istnieje w tym przedmiocie stosowny przepis w Kodeksie postępowania karnego. Natomiast w ustawie brak jest konkretnej podstawy prawnej, która dawałaby możliwość domagania się zwrotu lub usunięcia danych zebranych podczas oględzin takiego telefonu lub komputera, nawet jeżeli dane te dotyczą tylko sfery prywatnej podejrzanego.

Pół biedy gdy mówimy o postępowaniu przygotowawczym, ta faza procesu jest bowiem co do zasady tajna, zatem prywatne dane są zabezpieczone nie tylko przed upublicznieniem, ale także przed możliwością zapoznania się z nimi przez innych uczestników postępowania (oprócz oczywiście organów ścigania i osób działających na ich polecenie, co i tak dla klientów jest bardzo niekomfortowe). Większy problem natomiast pojawia się gdy postępowanie karne wchodzi w fazę postępowania sądowego, na tym etapie akta są już wszak dostępne dla wszystkich uczestników postępowania, zatem istnieje realne ryzyko, że osoby trzecie będą czytać prywatne smsy i oglądać zdjęcia z wakacji kolegów z ławy oskarżonych. Dodatkowo rozprawy sądowe są co do zasady jawne, co również może sprzyjać upublicznieniu prywatnych informacji o oskarżonych.

Przetrzymywanie w aktach postępowania danych prywatnych nie związanych w żaden sposób z przedmiotem postępowania według mnie pozbawione jest większego sensu. Poza tym nie sposób nie zauważyć, że taka sytuacja może naruszać zagwarantowane każdej jednostce prawo do prywatnościWydaje się więc – chociaż brak w zasadzie ku temu podstawy prawnej i w kodeksie i ustawie o ochronie danych osobowych – że klient winien mieć możliwość domagania się utajnienia lub usunięcia takich danych.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 606 833 038 e-mail: lchmielniak@chmielniak.com.pl

Nie ma jak rower!

Łukasz Chmielniak20 października 20152 komentarze

Mawiają, że jak do czterdziestki nie kupisz Porsche, to coś ci w życiu nie wyszło. Pomijając fakt, że od Porsche zdecydowanie wolę Maserati, do czterdziestki mam jeszcze dwa lata, więc na ocenę mojego życiowego sukcesu zostało mi jeszcze trochę czasu. Póki co, w moje trzydzieste ósme urodziny, postanowiłem sobie kupić rower. Rower, którym będę jeździł do sądów i Klientów w centrum miasta, omijając korki i nie przekraczając dopuszczalnej prędkości w mieście 🙂 – w Katowicach wprowadzono limit 30 km/h (sic!). A poza tym będę mógł trochę się poruszać w ciągu dnia pracy. W dodatku, pytałem Ani i rower będę mógł jeszcze „wrzucić” w koszty.

Same korzyści! Wsiadajcie na rowery! Pogoda jeszcze sprzyja:)

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 606 833 038 e-mail: lchmielniak@chmielniak.com.pl

Podatkowa odpowiedzialność menedżera

Łukasz Chmielniak07 października 2015Komentarze (0)

Ponieważ jesteś czytelnikiem mojego bloga wiesz, że praca jest moją pasją. Poświęcam jej wiele czasu i energii, zapewniając ochronę menedżerom przed odpowiedzialnością karną i karną-skarbową. Prowadzę ich przez czasami wieloletnie i trudne procesy karne, staram się zażegnywać sytuacje kryzysowe w spółkach, którymi zarządzają, pomagam dochodzić odszkodowań w sprawach gdzie zostali niesłusznie oskarżeni.

Jak się pewnie domyślasz odpowiedzialność karna to jednak nie jedyna odpowiedzialność, która jest dla menedżera zagrożeniem. Zarządzając spółką narażony jest on chociażby na odpowiedzialność cywilną, administracyjną, czy podatkową. Może spotkać się z roszczeniami odszkodowawczymi, może również poczuć na sobie ciężar tak zwanej podatkowej odpowiedzialności zastępczej, czy we końcu mogą zostać na niego nałożone surowe kary administracyjne. Z tych właśnie względów postanowiliśmy wspólnie z moimi współpracownikami rozszerzyć zakres pomocy jakiej chcemy udzielać naszym Klientom. Pragniemy bowiem aby nasza kancelaria była miejscem, w którym znajdą oni pełną ochronę przed wszelkimi czyhającymi na nich pułapkami.

Zdradzę Ci dodatkowo, że oprócz rozszerzenia zakresu działalności kancelarii pracujemy również nad nowymi projektami, komplementarnymi w stosunku do świadczonej przez nas obsługi prawnej. Projekty te posłużą bezpiecznemu i profesjonalnemu wykonywaniu pracy przez menedżerów, poszerzaniu ich wiedzy, a  jednocześnie pozwolą należycie zarządzać ryzykami w prowadzonych przez nich przedsiębiorstwach i chronić ich wizerunek.

W ślad za rozszerzeniem usług zmieniamy również wygląd:) Już za niedługo będziesz mógł odwiedzić naszą nową stronę internetową. Póki co zapraszam do zapoznania się z nowym blogiem prowadzonym w kancelarii przez Anię Patoletę, Ania jest adwokatem specjalizującym się w sprawach podatkowych. To blog o odpowiedzialności podatkowej menedżerów. Zatem gdybyś miał problem podatkowy, w szczególności gdyby przeciwko Tobie lub Twojej spółce toczyło się postępowanie kontrolne lub podatkowe, lub gdybyś po prostu chciał zoptymalizować swoje zobowiązania podatkowe, Ania na pewno może Ci w tych sprawach profesjonalnie i sprawnie pomóc.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 606 833 038 e-mail: lchmielniak@chmielniak.com.pl

Czy zatrzymanie zawsze jest konieczne?

Łukasz Chmielniak03 października 20152 komentarze

Ostatnie kilka dni spędziłem na przesłuchaniach w jednej ze śląskich prokuratur. Klienci zostali zatrzymani wczesnym rankiem i przesłuchiwani dwa dni. Łącznie około czternastu godzin przesłuchań, noc w areszcie. Po przesłuchaniach wrócili szczęśliwie do domu.

Zawsze gdy takie zatrzymania mają miejsce zastanawiam się, czy są one konieczne, czy też służą jedynie „zmiękczeniu” potencjalnych podejrzanych.

Zastrzegając, że mówię tu o sprawach karnych gospodarczych, w większości przypadków moim zdaniem, zatrzymanie służy wywarciu swoistej presji na osobie podejrzanej przed przedstawieniem jej zarzutów, a nie jest spowodowane zaistnieniem przesłanek przewidzianych w przepisach prawa.

Dlaczego tak uważam? Spieszę wyjaśnić.

Kodeks postępowania karnego bardzo wyraźnie wskazuje w jakich sytuacjach prokurator może zarządzić zatrzymanie i przymusowe doprowadzenie. Ma taką możliwość, gdy zachodzi niebezpieczeństwo, że potencjalny podejrzany nie stawi się na zaplanowany termin czynności procesowych, a ponadto wtedy, gdy może w inny bezprawny sposób utrudniać postępowanie w sprawie.

Czy powyższe przesłanki występują w sprawach karnych gospodarczych? Warto się nad tym zastanowić odnosząc się do praktyki, a nie tylko bazując na brzmieniu przepisu prawa.

W tego typu sprawach zatrzymanie i postawienie zarzutów zostaje zwykle poprzedzone przeszukaniami, zatrzymaniami komputerów, dokumentów, faktur, dysków etc. Po przeszukaniach zdarza się, że potencjalni podejrzani są przesłuchiwani w pierwszej kolejności w charakterze świadków. Ponadto sprawy karne gospodarcze często poprzedzone są postępowaniami podatkowymi. Osoby podejrzane wiedzą zatem jakie wątpliwości powstają w związku z prowadzoną przez nich działalnością gospodarczą dużo wcześniej niż zostają zatrzymani przez organy ścigania. Jeżeli więc chcą ustalać treść ewentualnych wyjaśnień, bądź zeznań, logika podpowiada, że będą czynić to właśnie w momencie gdy dowiadują się o tym, że coś zaczyna się w ich sprawie dziać, a nie wiele miesięcy potem, w czasie zatrzymania, czy postawienia zarzutów.

Inną kwestią jest stawiennictwo na wezwanie w celu przeprowadzenia czynności. I tu znowu warto zwrócić uwagę na specyfikę sprawców przestępstw gospodarczych. Takie osoby to najczęściej menedżerowie, osoby, które mają ustabilizowane życie, rodziny, funkcjonujące spółki. Mają więc zbyt wiele do stracenia, żeby unikać czynności procesowych, nawet jeżeli jest to postawienie zarzutów. Zatem i ta przesłanka w sprawach karnych gospodarczych występuje niezmiernie rzadko.

Oto własnie dlaczego uważam, że w większości spraw karnych gospodarczych zatrzymania nie znajdują uzasadnienia. Nie twierdzę oczywiście, że taka sytuacja ma miejsce w każdym przypadku, do każdej bowiem sprawy należy podchodzić indywidualnie,  uważam jednak, że więcej jest sytuacji, w których dochodzi do bezprawnych zatrzymań, niż tych, w których te zatrzymania są zgodne z prawem.

Rozumiem, że organy ścigania są od tego aby wykrywać przestępstwa i doprowadzać do wymierzenia sprawiedliwości ich sprawcom. Mam jednak wątpliwości, czy nie nazbyt często dochodzi do nadużycia powierzonych im środków. Nie zapominajmy, że za tym wszystkim stoi człowiek, człowiek, który nawet będąc podejrzany, czy oskarżony dalej ma swoje prawa.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 606 833 038 e-mail: lchmielniak@chmielniak.com.pl