1 listopada to dzień szczególny, nie tylko dla osób wierzących i praktykujących swoją wiarę. Każdy z nas w tym dniu sięga pamięcią do osób, które odeszły, do czasów, które minęły.
Każdego z nas w tym dniu nachodzą różnego rodzaju refleksje i przemyślenia. Jest to dzień ciszy i zadumy.
Jak się jednak okazuje nie dla każdego.
Otóż 1 listopada właśnie około godziny 17.30 otrzymałem pewien telefon, o którym teraz Wam opowiem. Usłyszałem odgłos dzwoniącej komórki. Wyświetlił mi się nieznany numer.
Telefon postanowiłem jednak odebrać (staram się odbierać wszystkie telefony, szczególnie, że o różnych porach dnia i nocy dzwonią do mnie ludzie potrzebujący nagłej pomocy – taki zawód sobie wybrałem, nie wybrzydzam, wiem, że trzeba, odbieram).
Co słyszę?
Przedstawia się kobieta o młodym głosie, lekko niepewnym, w tle słyszę krzyki małych dzieci, pewnie więc przyszła „z grobów” i dzwoni z domu. Zaczyna pytaniem gdzie się dodzwoniła.
Przeczuwam już, że to nie będzie normalny telefon od klienta więc przejmuję pałeczkę i pytam, gdzie chciała się dodzwonić i czego ode mnie oczekuje.
Pani wyraźnie wybita z rytmu odpowiada, że czytała blog i potrzebuje konsultacji w sprawie faktur. Dopytuję więc, o jaką konsultację chodzi. W słuchawce zapada cisza.
Powtarzam pytanie kilkukrotnie, jednak poza odgłosami: yyyy, eeee, no ten…., bo ja… nic więcej nie jestem w stanie się dowiedzieć.
Przerywam więc tę farsę i grzecznie polecam aby w sprawie konsultacji prawnych Pani kontaktowała się z sekretariatem kancelarii. Kończę rozmowę.
Co to był za telefon?
Zapewne pani przeczytała wpis na moim blogu z 2013 roku pt. „Sprzedam koszty…”, w którym opisuję prowokację, jakiej znajomy mój dopuścił się dzwoniąc do jednego z podmiotów handlujących lewymi fakturami.
Post chociaż piętnujący takie zachowania stał się bardzo popularny wśród ludzi korzystających z tej formy „optymalizacji” podatkowej.
Po jego opublikowaniu posypała się fala telefonów, od osób chcących zmniejszyć swoje obciążenia podatkowe.
Post ten musiał pojawić się ostatnio znowu w wyszukiwarkach, bo na przestrzeni kilku miesięcy podobne telefony się powtarzały.
Jako ciekawostkę podam, że zwracano się do mnie z prośbą o wystawienie rachunków na materiały budowlane, piece gazowe etc. Najczęściej nie miały one nic wspólnego z usługami prawniczymi.
Wszystkie telefony były od osób potrzebujących faktur na niewielkie kwoty, których celem było niezapłacenie podatku sięgającego kwoty tysiąca, czy dwóch tysięcy złotych.
Lewe faktury – dlaczego o tym piszę?
Otóż po pierwsze dlatego, że wspomniana sytuacja pokazuje, że skala oszustw podatkowych jest wciąż duża.
Wiąże się nie tylko z działaniem zorganizowanych grup przestępczych tworzących karuzele podatkowe o milionowych obrotach, ale także drobnych przedsiębiorców.
W moim przekonaniu takie postępowanie jest jednak równie niebezpieczne.
Przypomina mi trochę mechanizm działania podatków pośrednich. Podatki ukryte w cenie produktu, chociaż stosunkowo niewielkie i nieodczuwalne dla potencjalnego „Kowalskiego” zapewniają gigantyczne wpływy do Skarbu Państwa.
Tu jest podobnie.
Przyjęcie lewej faktury na kilka tysięcy złotych nie jest w stanie uczynić Skarbowi Państwa znaczącej szkody, jednak gdy proceder taki ma charakter masowy sytuacja zmienia się zasadniczo.
Po drugie opisane postępowanie „kobiety od telefonu” doskonale pokazuje, że nie wysokość, a nieuchronność kary ma zasadnicze znaczenie prewencyjne.
Co komu po zaostrzeniu kar za wystawianie i korzystanie z lewych faktur, jeżeli nasze organy skarbowe i organy ścigania nie są w stanie niezwłocznie wykryć i przykładnie ukarać oszustów podatkowych, epatujących w biały dzień ogłoszeniami w internecie „sprzedam koszty” oraz osób, które z ich usług korzystają.
I na koniec mały apel. Być może zaskakujący.
Polacy czytajcie książki, może poprawi się Wam rozumienie czytanego tekstu.
Póki co i na tym polu jest fatalnie…
Łukasz Chmielniak
adwokat
Photo by Pawel Czerwinski on Unsplash
***
Oskarżenie prywatne a sprawa cywilna
Usłyszałem ostatnio w radio rozmowę dziennikarzy na temat tak zwanego śledztwa smoleńskiego.
Jeden z nich wypowiedział się mniej więcej tak „…zwróćmy uwagę, że sprawa, która się teraz toczy nie jest sprawą karną, lecz cywilną…” drugi odparł mniej więcej tak „…tak, to prawda, jest ona prowadzona z oskarżenia prywatnego…” [Czytaj dalej…]








{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }