Co sąd to obyczaj

Łukasz Chmielniak    31 marca 2013    Komentarze (0)

Czy uwierzylibyście Państwo gdybym napisał, że za to samo przestępstwo, przy zaistnieniu analogicznego stanu faktycznego w jednym sądzie w Polsce można zostać uniewinnionym, podczas gdy w innym sądzie można zostać skazanym? Pewnie nie, gdyż taka sytuacja, pomijając fakt, że narusza zasadę pewności prawa oraz zaufania obywateli do organów państwa, wydaje się  być po prostu nielogiczna.

A jednak takie przypadki w polskich sądach mają miejsce. Nie chodzi tu przy tym o nierzetelne podejście przez sędziów do swoich obowiązków, nienależyte prowadzenie sprawy, czy też różną ocenę stanu faktycznego. Takie sytuacje zdarzają się w związku z różną interpretacją przepisów prawa przez sędziów orzekających w analogicznych sprawach w różnych częściach Polski.

Doskonałym przykładem takiego stanu rzeczy jest przestępstwo „prania brudnych pieniędzy” opisane w art. 299 kodeksu karnego.

Otóż z art. 299 Kodeksu karnego wynika, że „praniu” podlegać mogą  walory, pochodzące z korzyści związanych z popełnieniem czynu zabronionego. Jawi się zatem pytanie, czy walory, które podlegają „praniu” to takie, które pochodzą bezpośrednio z popełnionego czynu zabronionego (np. ukradzione pieniądze, rzeczy ruchome, papiery wartościowe etc.), czy też takie, które pochodzą z niego jedynie pośrednio (np. pieniądze pochodzące ze sprzedaży paliwa uzyskanego z nielegalnego źródła).

W orzeczeniach sądowych obecne są obie interpretacje. Jedni sędziowie uważają, że „wyprać” można walory pochodzące bezpośrednio z  przestępstwa, inni, że tylko te, które pochodzą z niego pośrednio.

Wszystko zależy zatem od tego, który sąd sądzić będzie konkretną sprawę. W okręgu jednego sądu w takim samym stanie faktycznym zapaść może bowiem wyrok uniewinniający podczas gdy w okręgu innego sądu- wyrok skazujący.

Taka niejednolitość w podejściu do interpretacji prawa nie może zostać oceniona pozytywnie, szczególnie w sprawach karnych, w których to państwo z całą swoją machiną występuje przeciwko obywatelowi. Rodzi się jednak pytanie, jak można przeciwdziałać takiemu stanowi rzeczy. Jakie przyjąć zasady aby spowodować, że interpretacja prawa stanie się jednolita, a prawo pewne?

Czy wprowadzić wytyczne wyrokowania – swoiste wymogi, które muszą, jeden po drugim, zostać spełnione, aby można było wydać wyrok skazujący?  Czy sprowadzić wydawanie rozstrzygnięcia w sprawach karnych do mechanicznego „odfajkowywania” kolejnych punktów instrukcji obsługi? Takie wytyczne funkcjonują na przykład w Stanach Zjednoczonych i stosowane są w przypadku poważnych przestępstw.

Postępowanie przy wydawaniu wyroku zgodnie z instrukcją budzi mieszane uczucia, nie mieści się z pewnością w naszej świadomości procesowej, ani nie jest zgodne z poczuciem konieczności zapewnienia sędziom niezawisłości, jednak należy zastanowić się, czy w całości należy tę koncepcję odrzucać. Niejednolitość w interpretacji prawa przez sędziów, a tym samym brak możliwości przewidzenia rozstrzygnięcia w toczącej się sprawie stanowi bowiem dla obywatela sytuację dalece niepożądaną.

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz