Co jest najważniejsze w oszustwie?

Łukasz Chmielniak    09 października 2014    6 komentarzy

Oczywiście tak postawione pytanie odnoszę do kwestii obrony w sprawach karnych, w których został postawiony zarzut oszustwa!

Oszustwo jest jednym z najczęściej popełnianych przestępstw przeciwko mieniu. Statystyki pokazują również, że w takich sprawach znaczna większość wyroków to wyroki skazujące. Trudno oczywiście bez szczegółowej analizy akt odnieść się do tego jaki procent tych wyroków to wyroki prawidłowe, a jaki stanowią wyroki chybione. W moim jednak przekonaniu popełnienie oszustwa tak naprawdę bardzo trudno jest udowodnić.

Dlaczego? Dzieje się tak za sprawą zamiaru.

Oszustwo polega na doprowadzeniu innej osoby do niekorzystnego rozporządzenia mieniem poprzez wprowadzenie jej w błąd, wyzyskanie jej błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, a to wszystko w celu uzyskania korzyści majątkowej.

Przestępstwo oszustwa można popełnić jedynie z tak zwanym zamiarem bezpośrednim i to kierunkowym. Oznacza to, że aby udowodnić popełnienie oszustwa należy wykazać, że sprawca od samego początku chciał je popełnić i działał w kierunku jego popełnienia. Co więcej sprawca musi swoim zamiarem obejmować zarówno sposób postępowania, jak również jego skutek, to znaczy musi chcieć wprowadzić kogoś w błąd, chcieć żeby ktoś rozporządził niekorzystnie swoim mieniem i w końcu chcieć w związku z tym uzyskać korzyść majątkową.

Weźmy jako przykład niezapłacenie faktury za zakupiony towar. Oszustem będzie sprawca, który nie chcąc zapłacić za zakupiony towar i tym samym chcąc pozyskać go za darmo, wprowadził kontrahenta w błąd co do zamiaru zapłaty i jednocześnie robił wszystko aby kontrahent ten towar mu dostarczył.

Jeżeli, któryś z powyższych elementów nie będzie objęty zamiarem bezpośrednim oszustwo nie zaistnienie. Jeżeli na przykład w momencie podejmowania decyzji o zakupie sprawca dysponował pieniędzmi na zakup towaru i chciał za zakupiony towar zapłacić, ale nie zapłacił za niego z powodu niezależnej od niego okoliczności (np. stracił z jakiś względów płynność finansową) oszustwo nie zaistnieje, a taki sprawca będzie podlegał jedynie odpowiedzialności cywilnej z tytułu niewykonania umowy.

Chciałbym wspomnieć jeszcze o jednej ważnej rzeczy. Zamiar oszustwa musi istnieć już w momencie podejmowania czynności sprawczych. W naszym przypadku sprawca musi więc mieć zamiar oszustwa już w momencie zawierania transakcji. Późniejsze, nawet celowe niezapłacenie faktury nie będzie rodziło, co do zasady, odpowiedzialności karnej za to przestępstwo.

Jak widzisz kwestia zamiaru w przypadku oszustwa jest kluczowa, zatem analiza zamiaru sprawcy to sprawa podstawowa z punktu widzenia przypisania komuś odpowiedzialności karnej za ten typ przestępstwa. Niestety często bywa tak, że zamiar w procesie karnym (najczęściej na etapie postępowania przygotowawczego)  w ogóle nie stanowi przedmiotu zainteresowania organów ścigania, a zarzuty stawiane są bez szczegółowej analizy tegoż. Taki stan rzeczy jest  z gruntu naganny i sprawia, że postępowania karne prowadzone są w sprawach, które powinny być rozstrzygane na drodze cywilnej.

{ 6 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Paweł Judek | blog o prawie transportowym Październik 9, 2014 o 22:39

Moje doświadczenia są całkowicie przeciwne. Istotnie zamiar z reguły kompletnie nie interesuje organów ścigania, ale efektem tego jest z reguły umorzenie postępowania i wskazanie na cywilny charakter sprawy nawet w sytuacjach wydawałoby się oczywistych (pożyczam na 3 dni, po czym okazuje się, że spłacam z tego inne długi, a żadnych innych środków ani perspektyw na nie nie mam)

Odpowiedz

Łukasz Chmielniak Październik 9, 2014 o 23:16

Dziękuję za komentarz,
domniemywam, że może to wynikać z kilku kwestii.
Rzeczywiście w niektórych przypadkach procedura karna używana jest w celach windykacyjnych, kiedyś w ogóle na to nie zwracano uwagi i ścigano karnie dłużników, teraz ten proceder trochę stracił na intensywności gdyż organy ścigania odmawiają prowadzenia tego typu postępowań.
Być może to też sprawa prokuratorów, jesteśmy jednak z innych ośrodków, a jak podpowiada doświadczenie przedstawiciele różnych szkół często mają inne zdania:)
Sprawy z jakimi najczęściej mam do czynienia to sprawy „aferowe” lub „medialne” w takich w większości przypadków jest znaczny nacisk na ich prowadzenie i pociągnięcie „sprawców” do odpowiedzialności karnej. Jeżeli wystąpi szkoda w wysokości kilkudziesięciu lub kilkuset milionów złotych to nikt nie myśli o roszczeniach cywilnych lecz automatycznie włącza ściganie karne.

Odpowiedz

Przestępstwo oszustwa Luty 14, 2017 o 20:55

Pawle, mam podobne doświadczenie. To wynika z tego, że umarzając kończą sprawę,a cyferki się liczą. Poza tym prokuratorzy nie znają się na sprawach karnych gospodarczych. W Łodzi jest tylko kilku takich prokuratorów, co znają się na prawie gospodarczym.

Odpowiedz

rm-rf/* Październik 11, 2014 o 14:44

Moje doświadczenie jest z kolei jeszcze inne.

Statystyki pokazują, że jakieś 50% wpływu do referatów PR w chwili obecnej to 286 KK + formy stadialne. Wygląda to trochę tak, że jak coś się dzieje mieniowego, a nie do końca wiadomo co, to robi się z tego 286 KK bo to zapewne jakieś oszustwo (może na razie nie wiadomo jakie, ale to nic).

Na poziomie PR a już w ogóle jednostek policji nikt nie doktoryzuje się nad zamiarem i jego udowadnianiem, bo przecież weźmie się klienta, jak będzie pyskował to potrzyma na dołku żeby skruszał jak zając wielkanocny, będzie bardziej rozmowny i ugodowy to dostanie 335KPK i sprawa wykryta + załatwiona, statystyka królem.

Jak już jednak sprawa trafia do sądu a klient coś nie chce się przyznać, to wtedy prokurator robi wielkie oczy na pytanie o udowodnienie zamiaru. No ale do sądu w trybie spornym do wychodzi tylko stosunkowo niewielki odsetek tego co na początku wchodzi na 286KK, większość allegro i chwilówek kończy się jednak „konsensualnie”.

Zobaczymy jak będzie po noweli 1 lipca, ale coś mi mówi że prokuraturę czeka wielka niespodzianka. I może będzie z tego coś dobrego, bo starzy prokuratorzy funkcyjni mając wybór albo się uczyć i adaptować do nowych standardów albo pójść na emeryturę wybiorą to drugie. Z korzyścią dla wszystkich.

Odpowiedz

Łukasz Chmielniak Październik 11, 2014 o 17:05

Trafny komentarz, dziękuję!
Zgadzam się, że tak właśnie to wygląda! Jak kiedyś powiedział jeden z moich Klientów, 335 i 387 wypaczają obraz przestępczości w Polsce. Doceniam te konsensualne formy kończenia spraw, ale nie można nie zauważać ich złych stron.
„Dzięki” nim więcej osób jest skazanych niż w rzeczywistości na to zasługuje (w tej chwili do skazań w związku z dpk dochodzi w około 75 % spraw). Do tego dochodzi „dołek” i efekt jest jaki jest.
Co do 1 lipca to wydaje mi się, że nie tylko prokuraturę czeka niespodzianka, adwokaci też będą musieli zmienić sposób prowadzenia spraw wykazując znacznie większą aktywność w ramach postępowania przygotowawczego.
Pozdrawiam!

Odpowiedz

Piotr Październik 18, 2014 o 07:26

Odnośnie zamiaru zapomina się często, że udowodnienie zamiaru,. to nie jest jest jedynie przyznanie się sprawcy do popełnienia czynu. Zamiar można stwierdzić również przy pomocy innych okoliczności. Przy chwilówkach standardem jest (dotyczy to również kredytów i pożyczek bankowych), że klienci podają dochody i miejsca zatrudnienia, których nie posiadają w chwili podpisywania umowy, do uniewinnienia nie wystarczy w tym momencie linia obrony – myślałem, że jakoś dam radę. Przy Allegro sprawcy zazwyczaj nie zajmują się jednorazowym oszustwem, tylko robią sobie z tego sposób zarobkowania, przy takiej działalności udowodnienie zamiaru też jest zazwyczaj bardzo proste, choć faktem jest, że zdają oni sobie sprawę, że tak jest, więc się przyznają do tych czynów.
Odnośnie obrotu gospodarczego. Pamiętam sprawę, w której oskarżony tłumaczył się, że nie uregulował należności za faktury, ponieważ stracił płynność finansową wskutek wybudowania w mieście sklepu wielkopowierzchniowego, z którym on jako mały przedsiębiorca nie mógł konkurować. Sąd człowieka uniewinnił, ja pisałem apelację. Udowodnienie zamiaru temu człowiekowi okazało sie dziecinnie proste. Sąd w ogóle nie zauważył (albo udał, że nie widzi), że z zeznań przedstawiciela pokrzywdzonej firmy wynikało, że ten człowiek mając zaległości w płatności za faktury przyjechał po kolejny towar. Na pytanie o spłatę poprzednich faktur odpowiedział, że rano wysłał przelew. Wobec tego, że trochę czasu współpracował już z pokrzywdzonym podmiotem, towar został mu wydany na nową fakturę. Pieniądze, które ponoć przelał nigdy nie dotarły, jak również nie zapłacił za kolejny towar. Pokrzywdzony po jakimś czasie uda się do sklepów oskarżonego i stwierdził, że jego towar został sprzedany, mimo tego on nie otrzymał ani złotówki. Oczywiście wyrok uniewinniający został uchylony, a sprawca prawomocnie skazany. Jak wynika z powyższego, jego przyznanie się nie było do niczego potrzebne, zamiar można tez inaczej udowodnić.

Odpowiedz

Dodaj komentarz