W poprzednim wpisie próbowałem przybliżyć Wam czym jest błąd w sztuce lekarskiej podając definicję tego terminu wskazaną w jednym z orzeczeń Sądu Najwyższego. Kontynuując temat odpowiedzialności karnej lekarza za błędy w leczeniu, należy odpowiedzieć na pytanie, czy w przypadku gdy lekarz popełni błąd w sztuce będzie automatycznie podlegał odpowiedzialności karnej. Powszechnie panuje takie właśnie przeświadczenie. Sprawa jest jednak nieco bardziej skomplikowana.

Kiedy zatem można pociągnąć lekarza do odpowiedzialności karnej za błąd w sztuce lekarskiej?

Po pierwsze musi wystąpić jakieś negatywne zdarzenie, które jest spowodowane przez zachowanie lekarza. Tym negatywnym zdarzeniem będzie śmierć pacjenta, uszczerbek na jego zdrowiu, czy też niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia pacjenta. Odpowiedzialność karna lekarza za błąd w sztuce lekarskiej jest w polskim prawie od takich właśnie skutków uzależniona, ich zaistnienie jest więc warunkiem koniecznym do badania odpowiedzialności lekarza z perspektywy prawa karnego. Jeżeli zachowanie lekarza wywoła skutek inny niż wskazany powyżej, nawet jeżeli będzie ono miało cechy błędu w sztuce nie będzie mogło skutkować odpowiedzialnością karną.

Pomiędzy skutkiem, a postępowaniem lekarza musi wystąpić co do zasady związek przyczynowy, w tym znaczeniu, że zachowanie lekarza musi być warunkiem wystąpienia negatywnego skutku. Na tym jednak nie koniec. Oprócz związku przyczynowego należy jeszcze wykazać, że konkretny skutek może być takiemu lekarzowi przypisany. Posłużę się konkretnym przykładem żeby wyjaśnić to ostatnie twierdzenie. Wyobraźcie sobie następującą sytuację. Może się zdarzyć, że lekarz przeprowadzając operację popełnia błąd, który powoduje śmierć pacjenta. Pomiędzy błędnym postępowaniem lekarza, a śmiercią zachodzi związek przyczynowy. Jednak jest tak, że nawet przy prawidłowym przeprowadzeniu operacji pacjent nie miałby szans na przeżycie. Jeżeli taka sytuacja wystąpi nie można lekarzowi przypisać odpowiedzialności za śmierć pacjenta. Jak widać na tym przykładzie, samo ustalenie związku przyczynowego pomiędzy błędnym postępowaniem lekarza, a skutkiem nie jest wystarczające do pociągnięcia medyka do odpowiedzialności karnej. Warto mieć to na uwadze przy karnoprawnej ocenie zachowań lekarzy.

Przypomnę w tym miejscu, że zachowanie lekarza, które doprowadziło do konkretnego skutku musi przybrać postać błędu w sztuce. Jeżeli lekarz swoim zachowaniem powoduje na przykład smierć człowieka, jednak to zachowanie zgodne jest z powszechnie przyjętymi regułami postępowania, to medyk nie może zostać pociągnięty do odpowiedzialności karnej.

W końcu odpowiedzialność karna lekarza za błąd w sztuce jest uzależniona od możliwości zachowania się lekarza zgodnie ze sztuką, a także od zdolności przewidywania przez lekarza możliwości wystąpienia przestępstwa.

Jak widzicie pociągnięcie lekarza do odpowiedzialności karnej za błąd w sztuce lekarskiej wymaga przeanalizowania szeregu okoliczności i udzielenia odpowiedzi na wiele pytań. Z pewnością nie można czynić tego automatycznie i bezrefleksyjnie. Nie każde bowiem zachowanie lekarza powodujące negatywne dla pacjenta konsekwencje stanowi przestępstwo i to nawet wtedy gdy stwierdzi się, że lekarz popełnił błąd w sztuce.

Błąd, czy nie błąd…

Łukasz Chmielniak    30 marca 2017    Komentarze (0)

Powszechnie wiadomo, że praca lekarza wiąże się z bardzo poważnym ryzykiem. Nie da się jej zamknąć w sztywnych ramach. Nie można przewidzieć wszystkich konsekwencji działań podjętych przez medyków. Działalność medyczna nie jest matematyką, to praca na żywym organizmie, który nie zawsze reaguje w sposób identyczny. Powodów tego, że coś idzie nie tak może być wiele. Zdarza się, że lekarze wyposażeni w umiejętności i wiedzę nie dysponują wystarczająco dobrym sprzętem, zapleczem technicznym czy lekami, co negatywnie wpływa na leczenie. Innym razem wszytko jest pod ręką ale zawodzi wiedza, umiejętności, odpornośc na stres, czy po prostu zwykłe poczucie misji. Niestety stawka jest zawsze wysoka, bo jest nią życie i zdrowie ludzkie. Nic wiec dziwnego, że pacjenci dotknięci negatywnymi konsekwencjami działań lekarzy lub członkowie ich rodzin często szukają winnych bólu i cierpienia jakich doznali kierując sprawy na drogę postępowania karnego.

Czy jednak w każdym przypadku gdy wynik leczenia nie jest pozytywny, czy oczekiwany przez pacjenta, możemy mieć do czynienia z odpowiedzialnością lekarzy na gruncie prawa karnego? Oczywiście, że nie! Jednym z elementów jaki musi zaistnieć aby taką odpowiedzialność w ogóle rozważać, jest właśnie błąd w sztuce lekarskiej. Wypada więc postawić pytanie kiedy będziemy mieli do czynienia z takim właśnie błędem?

Błąd w sztuce lekarskiej nie jest pojęciem jednoznacznym, a nakreślenie akceptowanej przez wszystkich definicji budzi spore trudności. Nie będę tu odwoływał się do licznych definicji spotykanych w literaturze, zamiast tego zacytuję jedno z orzeczeń Sądu Najwyższego, które dość obrazowo opisuje  błąd w sztuce lekarskiej.

„Ustalenie błędu sztuce lekarskiej zależy od odpowiedzi na pytanie, czy postępowanie lekarza w konkretnej sytuacji i z uwzględnieniem całokształtu okoliczności istniejących w chwili zabiegu, a zwłaszcza tych danych, którymi wówczas dysponował albo mógł dysponować, zgodne było z wymaganiami aktualnej wiedzy i nauki medycznej oraz powszechnie przyjętej praktyki lekarskiej.”*

O tym, że lekarz popełnił błąd w sztuce będziemy więc mogli powiedzieć jedynie wówczas, gdy lekarz swoim zachowaniem naruszył obowiązujące w danym przypadku zasady postępowania odnoszące się do życia i zdrowia ludzkiego, które zgodne są z wymogami aktualnej wiedzy oraz praktyki lekarskiej.

Ustalenie, że lekarz popełnił błąd w sztuce lekarskiej samo w sobie nie może jednak prowadzić do pociągnięcia lekarza do odpowiedzialności karnej. O tym jakie jeszcze elementy muszą zaistnieć żeby taka sytuacja stała się możliwa przeczytacie w kolejnych wpisach.

*Wyrok S.N. z dnia 10 grudnia 2002 r. V KK 33/02.

Odpowiedzialność karna za błąd w sztuce

Łukasz Chmielniak    28 stycznia 2017    4 komentarze

Jako, że w tym roku „widzimy się” po raz pierwszy, chciałbym wszystkim przyjaciołom bloga złożyć najserdeczniejsze życzenia noworoczne! Bądźcie zdrowi, radośni i realizujcie się w życiu osobistym i zawodowym!  Rok 2017 na moim blogu uważam oficjalnie za otwarty!

Koniec starego i początek nowego roku to zawsze czas podsumowań i refleksji. Dlatego pozwólcie, że i ja jedną refleksją się z Wami podzielę. Mam pewne zaległości w pisaniu, wiem o tym i źle mi z tym. Moi koledzy prawnicy blogerzy są bardziej systematyczni, pomysłowi, kreatywni, niektórzy prowadzą po cztery blogi na raz i jakoś dają radę (tak, to o Tobie Błażeju), a to moje pisanie jest takie nierówne. Bywa, że jestem systematyczny, skrupulatnie opisuję otaczającą mnie rzeczywistość lub to co uznaję za interesujące dla Ciebie, po czym znikam na kilka dobrych miesięcy bez słowa, by znowu pojawić się i coś tam naskrobać. Nie jest to najlepsze, ale chyba tak jest i już (jak śpiewał Piotr Bukartyk). Czasami po prostu muszę oddać się innym zajęciom, a jak już to robię pochłaniają mnie bez reszty, stąd moje milczenie. Ostatnio poświęcałem więcej czasu Klientom (przeglądnięcie trzystu tomów akt w jednej tylko sprawie jest raczej czasochłonne), zajmowałem się reorganizacją kancelarii, chodziłem po bibliotekach, żeby zebrać materiał do mojego innego pisania, na blog nie wystarczyło już czasu. Bije się w piersi i obiecuję poprawę, choć nie wiem co z tego wyjdzie, ale po raz kolejny spróbuję, szczególnie, że dużo wokół nas się dzieje. Na co dzień mamy do czynienia z ciągle zmieniającymi się przepisami, działaniami zmierzającymi do zaostrzenia odpowiedzialności karnej, reformą prokuratury i sądownictwa, kryzysem konstytucyjnym etc. W zasadzie w to raj dla prawników blogerów, szczególnie dla karnistów, jest bowiem o czym pisać. Ja postanowiłem trochę uciec od głównego nurtu wydarzeń, jednocześnie w nim pozostając. Wiem brzmi trochę enigmatycznie. W kilku następnych wpisach na blogu chciałbym przybliżyć Ci kwestię karnej odpowiedzialności lekarzy za błąd w sztuce. Dlaczego piszę, że trochę uciekam od głównego nurtu, a trochę w nim pozostaje? Otóż tematyka nie jest związana z przestępczością gospodarczą i w ogóle z tym co teraz na pierwszych stronach gazet, jednak ostatnio w przestrzeni publicznej problem odpowiedzialności karnej lekarzy pojawia się coraz częściej. Taki stan rzeczy spowodowany jest niewątpliwie znaczącym wzrostem świadomości pacjentów w zakresie przysługujących im praw, a także coraz aktywniejszym korzystaniem przez pacjentów z tychże praw. Niewątpliwie również wpływ na coraz większy rozgłos w zakresie występujących błędów w sztuce mają także przedstawiciele mediów, którzy nagłaśniają występujące przypadki naruszeń. W końcu kilka miesięcy temu utworzono w Prokuraturach Regionalnych specjalne działy mające za zadanie ściganie lekarzy za popełniane błędy w sztuce. To wszystko powoduje, że wrośnie liczba spraw karnych w zakresie błędów lekarskich, warto więc może zapoznać Cię – niezależnie czy jesteś pacjentem, czy lekarzem – z przesłankami odpowiedzialności karnej lekarzy. W blogosferze prawniczej temat odpowiedzialności lekarzy za błędy w sztuce jest obecny (wspomnieć w tym miejscu wystarczy chociażby doskonałego bloga Pani mecenas Jolanty Budzowskiej), w większości dotyczy jednak odpowiedzialności cywilnej. Ja w kilku wpisach chciałbym natomiast odnieść się do tego, kto, kiedy i w oparciu o jakie przesłanki może zostać pociągnięty do odpowiedzialności karnej za błąd w sztuce.

Zapraszam do lektury.

 

Nigdy nie wynajmuj nieznajomemu

Łukasz Chmielniak    26 października 2016    Komentarze (0)

Uwaga do wszystkich wynajmujących nieruchomości!! Niedługo będziecie musieli bardziej uważać na to komu i po co wynajmujecie swoje lokale! Jeżeli tego nie zrobicie możecie ponieść wysokie kary pieniężne!

Co ma wspólnego wynajem lokali z sankcjami? A no ma, a od nowego roku mieć będzie jeszcze więcej. Już od stycznia ma bowiem wejść w życie przepis, który pozwoli wymierzyć kary pieniężne nie tylko tym, którzy urządzają gry hazardowe, ale również i tym, którzy wynajmują lokale, w których taka działalność jest prowadzona. Spotkałem się już w swojej praktyce z próbą takiego postępowania, ale na szczęście do tej pory sądy często podejmowały decyzje korzystne dla najemców, którzy finalnie zwalniani byli z odpowiedzialności za urządzanie gier hazardowych.

Moim zdaniem stawianie wynajmujących lokale na równi z urządzającymi gry jest nieporozumieniem i swoistą próbą wydeptywania przez organy ścieżki na skróty. Chodzi o to, aby ktoś poniósł odpowiedzialność, a to kto ją poniesie jest już mniej istotne.

Niestety już niedługo praktyka pociągania do odpowiedzialności podmiotów wynajmujących lokale, w których urządza się gry ma uzyskać podstawę prawną. Wszystko po to, aby uprościć i przyspieszyć walkę z hazardem. Do tego kary, które będą wymierzane zostaną znacznie podwyższone i wynosić będą nawet sto tysięcy złotych za jeden automat.

Nie zrozumcie mnie źle, nie jestem przeciwny walce z patologiami. Zawsze jednak będę się odzywał gdy odbywa się ona z przekroczeniem podstawowych standardów. Wspomniana w tym wpisie nowelizacja wydaje się natomiast takowe przekraczać. Ustawodawca po raz kolejny staje bowiem na stanowisku, że cel uświęca środki. To nie jest chyba właściwa droga.

Działanie na szkodę spółki powraca

Łukasz Chmielniak    25 września 2016    6 komentarzy

Po sześciu latach od uchylenia art. 585 Kodeksu spółek handlowych w Ministerstwie Sprawiedliwości pojawiają się głosy o konieczności przywrócenia tej regulacji. Przypomnę, że przepis ów kryminalizował tak zwane działanie na szkodę spółki przez osoby biorące udział w jej tworzeniu, a także będące członkami jej organów lub likwidatorami. Ministerstwo uzasadnia powrót do kryminalizacji tym, że działanie na szkodę nawet własnej spółki, musi być postrzegane jako naruszające zasady wolnego rynku, a ponadto państwo winno regulować stosunki pomiędzy samymi przedsiębiorcami, a nie tylko na linii państwo przedsiębiorca.

W związku z proponowanymi zmianami chciałbym przypomnieć Ci powody związane z uchyleniem artykułu 585 Kodeksu spółek handlowych z polskiego systemu prawnego. Odniosę się przy tym do  argumentów natury prawnej, pominę te dotyczące okoliczności jego uchylenia, które przez niektórych postrzegane były i nadal są jako „niejasne”.

Artykuł 585 Kodeksu spółek handlowych, był przedmiotem licznych głosów krytycznych kierowanych pod jego adresem przez przedstawicieli doktryny prawa. Owa krytyka sprowadzała się przede wszystkim do zbyt szerokiego pola kryminalizacji, niezbyt precyzyjnej treści tego artykułu, czy w końcu przewidzianego trybu ścigania.

Na podstawie omawianej regulacji prawnej można było pociągnąć do odpowiedzialności karnej menedżera, za samo działanie na szkodę spółki, nawet jeżeli to działanie w rzeczywistości nie przyniosło spółce jakiegokolwiek nawet najmniejszego uszczerbku. Przepis nie wyjaśniał ponadto o jaki charakter szkody w nim chodziło, czy miała być to szkoda majtkowa, czy również niemajątkowa. Przestępstwo opisane w art 585 Kodeksu spółek handlowych było ścigane w trybie publicznoskargowym z urzędu. Taka konstrukcja przepisu dawała więc niegraniczone pole do karania menedżerów, a przewidziany tryb ścigania pozwalał wszczynać postępowania karne przeciwko nim nawet wbrew woli podmiotów, których owo działanie dotyczyło i które wielokrotnie nie czuły się nim pokrzywdzone.

Przypomnę również, że artykuł 585 Kodeksu spółek handlowych nie został ot tak usunięty z przestrzeni prawnej. Uchyleniu tego przepisu towarzyszyła nowelizacja art. 296 Kodeksu karnego, w trakcie której został do tego przepisu wprowadzonych nowy paragraf 1a, stanowiący doprecyzowanie przepisu art. 585 Kodeksu spółek handlowych. Krótko mówiąc przepis art. 585 Kodeksu spółek handlowych został zmodyfikowany, a następnie przeniesiony do Kodeksu karnego. W nowej regulacji „działanie na szkodę spółki” zastąpiono „sprowadzeniem bezpośredniego niebezpieczeństwa wyrządzenia znacznej szkody majątkowej”, rozszerzono krąg podmiotów mogących podlegać odpowiedzialności prawnej i w końcu wprowadzono tak zwany wnioskowy tryb ścigania, co pozwala, co do zasady, zainicjować postępowanie karne jedynie pokrzywdzonemu podmiotowi, a nie organom ścigania.

To co się stało z art. 585 Kodeksu spółek handlowych było racjonalne. Z jednej bowiem strony pozbyto się z obrotu prawnego przepisu nazbyt szerokiego i rodzącego liczne wątpliwości interpretacyjne, z drugiej wypełniono powstałą po nim w systemie prawnym lukę, przepisem, który w znacznie lepszy sposób zapewnia ochronę poszkodowanym, a jednocześnie spełnia funkcje gwarancyjne.

Przy ocenie zasadności przywrócenia tej niewątpliwie kontrowersyjnej regulacji należy mieć na uwadze, fakt że obrót gospodarczy to materia nadzwyczaj skomplikowana, a ocena zachowań konkretnych menedżerów musi być dokonywana z ogromną ostrożnością. Co dla jednych może wydawać się działaniem szkodliwym, dla innych może być gruntownie przemyślaną długoterminową strategią, która wymaga zaciągnięcia stosownych zobowiązań, ale w efekcie może przynieść ponadprzeciętne korzyści podmiotowi gospodarczemu. Co dla jednych wydawać się może zbędnym wydatkiem, dla innych może być ceną, którą należy zapłacić za bezpieczne funkcjonowanie w obrocie. Nie można również zapominać, że organy ścigania nie posiadają często wiedzy specjalistycznej w zakresie oceny zdarzeń gospodarczych, co w praktyce stanowi ryzyko nietrafnych decyzji w zakresie pociągnięcia do odpowiedzialności karnej przedsiębiorców.

Na koniec podzielę się z Tobą jeszcze jedną uwagą, tym razem bardziej ogólnej natury. Regulacja obrotu gospodarczego winna dokonywać się w pierwszej kolejności w oparciu o inne niż prawo karne dziedziny prawa. Regulacje karnoprawne mogą być aplikowane do obrotu gospodarczego w ostateczności, gdy te inne przepisy zawiodą. W każdym zaś przypadku wprowadzając do systemu prawnego regulacje represyjne mające za zadanie ochronę obrotu gospodarczego należy zachować szczególną ostrożność i wyczucie. Zbyt szeroka kryminalizacja zachowań w tej sferze relacji społecznych, a w dodatku wprowadzanie przepisów dalece niedookreślonych może bowiem w konsekwencji przynieść skutki odwrotne od zamierzonych, doprowadzając do zachwiania  prawidłowego funkcjonowania stosunków gospodarczych.

Z tej perspektywy należy zastanowić się jakie są faktyczne powody ponownej regulacji tak zwanego działania na szkodę spółki i czy rzeczywiście planowane zmiany służyć mają przedsiębiorcom, czy wręcz przeciwnie mają stanowić kolejny instrument kontroli państwa nad nimi.

Uwaga wszyscy którzy prowadzicie działalność gospodarczą! Już wkrótce możecie stracić swoje firmy nawet jeżeli nie popełniliście przestępstwa! Wystarczy, że przewidywaliście lub mogliście przewidzieć, że Wasza firma mogła służyć lub była przeznaczona do popełnienia przestępstwa!

Ten katastroficznie brzmiący i wyglądający na nierzeczywisty scenariusz już niedługo może się ziścić. Wszystko za sprawą ustawy o zmianie ustawy – Kodeks karny oraz niektórych innych ustaw.

W mediach co chwilę pojawiają się mocno brzmiące, emanujące sprawiedliwościowym przesłaniem tytuły: „Konfiskata rozszerzona: Silne narzędzie do walki z przestępcami…”, „Rozszerzona konfiskata majątku: Nowoczesny karabin zamiast procy…” „Ziobro odbierze majątki gangsterom….” itd. itd.

W końcu ktoś bierze się za solidną i stanowczą walkę ze zorganizowaną przestępczością. Nareszcie będziemy żyć w bezpiecznym państwie, nareszcie ktoś znalazł bat na przestępców, którzy nie boją się kar, za to boją się utraty zysków pochodzących z przestępstwa! Nareszcie!

I wszystko byłoby super, ale…

Zawsze jest jakieś „ale”, ale to „ale” w tym przypadku jest dość znaczące. Nie neguję potrzeby wprowadzania do polskiego systemu prawnego rozwiązań, które mają przeciwdziałać patologiom, nie neguję przeprowadzenia reformy systemu, która doprowadzi do zmniejszenia przestępczości – takim działaniom należy tylko przyklasnąć. Jednak nie można tego czynić za wszelką cenę, naruszając podstawowe zasady przyjęte w polskim systemie prawnym, takie jak „Prawo nie działa wstecz”, czy „Zasadę domniemania niewinności”.

 Tymczasem zaproponowane w projekcie ustawy rozwiązania już na pierwszy rzut oka rażą podstawowymi błędami legislacyjnymi. Projektodawca posługuje się pojęciami niezdefiniowanymi, rodzącymi poważne wątpliwości interpretacyjne, wprowadza dość kontrowersyjną zasadę odpowiedzialności za cudze czyny i równie kontrowersyjną możliwość wprowadzenia do firmy zarządcy w celu realizacji zabezpieczenia przepadku.

Jeżeli nowela wejdzie w życie można będzie na przykład orzec przepadek składników i praw majątkowych przedsiębiorstwa, chociażby nie stanowiło ono własności sprawcy przestępstwa, jeżeli właściciel tego przedsiębiorstwa (nie wiadomo o kogo chodzi!) lub inna osoba uprawniona (tu podobnie!), na skutek niezachowania ostrożności wymaganej w danych okolicznościach przewidywała albo mogła przewidzieć, że owo przedsiębiorstwo może służyć lub być przeznaczone do popełnienia przestępstwa. Zabezpieczenie grożącego przepadku odbywać się będzie poprzez ustanowienie przymusowego zarządu przedsiębiorstwem. Co więcej zarządcę wyznaczać będzie w postępowaniu przygotowawczym prokurator, nie sąd. Warte podkreślenia jest i to, że owo zabezpieczenie nie upadnie nawet wtedy gdy postępowanie zostanie umorzone na przykład  z powodu przedawnienia karalności (chyba, że zostanie wykazana legalność pochodzenia mienia i środków na jego nabycie). Po upływie zaś trzech lat od umorzenia postępowania zabezpieczone mienie przejdzie z automatu na rzecz Skarbu Państwa.

Proponowane rozwiązania spotkały się z dość poważną krytyką i co ciekawe nie tylko ze strony środowisk przedsiębiorców, ale także ze strony sędziów, czy nawet prokuratorów. W moim przekonaniu do głosów krytycznych należy się z całą stanowczością przyłączyć, inaczej grozi nam bubel prawny, który może szkodzić uczciwym ludziom.

Jeszcze o oszustwie

Łukasz Chmielniak    17 lipca 2016    4 komentarze

Dajmy na to nie zapłaciłeś komuś faktury. Chciałeś, ale nie udało się. Po prostu popłynąłeś na innym zleceniu, źle je wyceniłeś, tak się zdarza. Twój kontrahent nie zabezpieczył się, wydał Ci towar, jak to zawsze robił, ot tak, bez badania Twojej sytuacji, bez pytania o kondycję finansową, płynność, bo jesteś atrakcyjnym kontrahentem, bo jesteś widoczny na rynku, bo chciał zarobić. Teraz rynek jest trudny liczy się każdy grosz, pomyślał: co się może stać? Pracujemy już od dawna, zawsze płacił, co prawda z opóźnieniami, ale w końcu płacił, to i teraz zapłaci!

Nie zapłaciłeś…

Oszukałeś, czy nie oszukałeś?

Niestety często w oczach sądów, nie mówiąc już o organach ścigania, takie działanie jest klasycznym oszustem. Nie zapłaciłeś faktury, równa się oszukałeś. Jak jeszcze na dręczące pytania swojego kontrahenta: „kiedy zapłacisz?”, obiecałeś, że zapłacisz jak tylko będziesz miał, a nie zapłaciłeś, to już w ogóle jesteś pospolitym oszustem, który obiecuje a nie płaci, więc musisz ponieść karę.

Pamiętaj jednak, że samo niezapłacenie kontrahentowi faktury nie czyni Cię przestępcą! Niezapłacenie faktury rodzi odpowiedzialność cywilną, jest naganne moralnie, niezgodne z etyką kupiecką etc. Nie jest jednak samo w sobie czynem zabronionym.

Oszust musi chcieć oszukać i to od samego początku konkretnej transakcji (mieć bezpośredni zamiar oszukania). Oszust musi wprowadzić swojego kontrahenta w błąd, co do okoliczności mających znaczenie dla rozporządzenia przez niego mieniem. W końcu oszust musi doprowadzić swojego kontrahenta do dobrowolnego rozporządzenia mieniem. Jeżeli któregoś z tych elementów brakuje, nie ma mowy o oszustwie.

Jeżeli, na przykład, Twój kontrahent podejmując z Tobą współpracę bazuje na wieściach z rynku, czy też na Twojej renomie i w oparciu o takie przesłanki podejmuje decyzję o współpracy, to brak jest wprowadzenia w błąd! Jeżeli nie zapłacisz swojemu kontrahentowi z powodu okoliczności, która powstała po zawarciu transakcji, to brak jest zamiaru oszustwa i to nawet wtedy gdy przewidywałeś taką okoliczność, ale wierzyłeś, że ta okoliczność nie powstanie, że jakoś się wywiniesz, że dostaniesz kredyt i wszystko się ułoży!

Nie można nikogo karać za oszustwo w postępowaniu karnym z powodu błędnych decyzji biznesowych, niedbalstwa, braku wiedzy, czy niezrozumienia rynku. To ważne, zapamiętaj to!

Jak zaznaczyłem na wstępie czasami trudno przebić się w procesie z nakreślonymi tu argumentami, na szczęście nie jest to regułą. O czym świadczą chociażby te dwa ciekawe fragmenty orzeczeń: Sądu Apelacyjnego w Katowicach, oraz Sądu Apelacyjnego w Warszawie, które mogą pomóc Ci w przeprowadzeniu skutecznej obrony.

Wprowadzenie w błąd pokrzywdzonych miało polegać tylko na tym, że oskarżony podjął czynności mające na celu rozpoczęcie i utrzymanie działalności gospodarczej, w ramach której składał zamówienia i zawierał umowy. Wbrew stanowisku wyrażonemu w skarżonym wyroku, tego rodzaju działania, które są zwykłym przejawem prowadzenia działalności gospodarczej, nie noszą cech wprowadzenia w błąd. Nadawanie im odmiennego znaczenia prowadziłoby przecież do odpowiedzialności karnej wszystkich, którzy prowadząc działalność gospodarczą popadli w długi, których nie potrafią spłacić. Znaczna część wierzytelności pokrzywdzonych nie wynikała z jednorazowych umów, lecz była wynikiem dłuższej współpracy, która dawała orientację w możliwościach płatniczych firm, którymi miał kierować oskarżony. Trudno zatem mówić, że pokrzywdzeni nie mieli świadomości sytuacji tych firm, jeżeli kontynuowali oni współpracę z nimi, pomimo tego, że pojawiły się trudności w ściąganiu należności. Nie sposób też zgodzić się z Sądem Okręgowym, gdy jako okoliczność świadczącą o zamiarze popełnienia przez oskarżonego przestępstwa traktuje jego dążenie do osiągnięcia korzyści majątkowej poprzez kontynuowanie prowadzonej działalności gospodarczej, a dokonywanie płatności motywowane utrzymaniem zakładu w ruchu ocenia negatywnie. Jest przecież rzeczą oczywistą, że podstawowym celem prowadzenia działalności gospodarczej jest osiąganie zysku i korzyści majątkowych. To, że oskarżony angażował się w działalność gospodarczą, w ramach której środki pozyskiwane od pokrzywdzonych wykorzystywane były zgodnie z ich przeznaczeniem i do tych celów, które miały generować zysk, świadczy o tym, że zamiarem oskarżonego nie mogło być ich wyłudzenie. Utrzymanie zakładu w ruchu i prowadzenie produkcji jest konieczne do generowania dochodów niezbędnych do regulowania zobowiązań. Nie jest rolą sądu orzekającego w sprawie o czyn z art. 286 § 1 KK ocenianie trafności decyzji podejmowanych przez podmioty gospodarcze i ustalanie, czy ich trudności były wynikiem zdarzeń losowych, uwarunkowań rynkowych – kryzysów, dekoniunktury, wadliwego planowania, błędnej oceny ryzyka, czy też zwykłej nieudolności. Nie ulega jednak żadnej wątpliwości, że prowadzenie działalności gospodarczej zawsze wiąże się z pewnym ryzykiem, a takie sytuacje, jak brak płynności finansowej, trudności w regulowaniu zobowiązań, a nawet upadłość i postawienie przedsiębiorstwa w stan likwidacji są jej zwykłymi elementami, choć wywołującymi negatywne skutki dla innych podmiotów. Mając powyższe na uwadze, stwierdzić trzeba, że nic nie wskazuje na to, aby działalność, w której uczestniczył oskarżony miała inny charakter. Penalizacja tego rodzaju zachowań i rozpatrywanie ich w kategoriach oszustwa, o którym mowa w art. 286 § 1 KK nie znajduje oparcia w treści tego przepisu.” wyrok SA w Katowicach z dnia 09.04.2015 r., sygn. II AKa 28/15).

„ […] nie jest rolą sądu dyscyplinowanie uczestników gry rynkowej, którzy nie doceniają ryzyka“.[…] winą oskarżonego w znaczeniu potocznym było prowadzenie działalności gospodarczej w sposób optymistyczny, utartymi schematami, bez zasad gospodarowania ryzykiem. Prawidłowo w tej sytuacji Sąd I instancji przyjął, że takie zachowanie może wskazywać na naruszenie reguł ostrożności, a przestępstwo oszustwa można popełnić tylko umyślnie, z zamiarem bezpośrednim kierunkowym.“ (Wyrok SA w Warszawie sygn. akt II AKa 356/15).

Korupcja raz jeszcze

Łukasz Chmielniak    20 czerwca 2016    Komentarze (0)

Co rusz media donoszą o kolejnej aferze korupcyjnej. To szpital, to urząd, to jeszcze jakaś inna instytucja publiczna, to urzędnik, lekarz, naczelnik urzędu, wziął, załatwił, ułatwił, sprzyjał itd. itd. Te częste doniesienia skłoniły mnie do odświerzenia na blogu tematu korupcji. W odróżnieniu od doniesień medialnych nie chciałbym jednak pisać o korupcji osób wykonujących funkcje publiczne, ale o tej związanej z menedżerami.

Być może nie miałeś świadomości, ale również korupcyjne działania menedżerów w firmach prywatnych podlegają w polskim prawie kryminalizacji. Takie zachowania zostały uznane za przestępstwo stosunkowo niedawno, bo dopiero 2003 roku. Jednak nasz ustawodawca doszedł do wniosku, że i ten obszar winien podlegać regulacjom karnoprawnym i wprowadził do katalogu przestępstw także przestępstwo łapownictwa menedżerskiego.

Przestępstwo to polega na żądaniu lub przyjęciu korzyści majątkowej lub osobistej albo nawet na ich obietnicy w zamian za nadużycie uprawnień lub niedopełnienie obowiązku, które mogą wyrządzić danemu przedsiębiorcy szkodę majątkową, albo stanowią czyn nieuczciwej konkurencji lub też niedopuszczalną czynność preferencyjną na rzecz nabywcy lub odbiorcy towaru albo usługi.

Przestępstwo łapownictwa menedżerskiego może zostać popełnione tylko przez wybraną kategorię podmiotów I w zasadzie na tym dziś się skupię (dzisiejsza pogoda nie sprzyja długiemu pisaniu).

Zatem kto może popełnić to przestępstwo?

Przepis wskazuje na następujące osoby: osoba pełniąca funkcje kierownicze w podmiocie prowadzącym działalność gospodarczą lub pozostająca z takim podmiotem w stosunku pracy, umowy o dzieło lub umowy zlecenia.

Na pierwszy rzut oka katalog potencjalnych sprawców wydaje się jasny, jednak po zastanowieniu nasuwają się pewne wątpliwości, do których warto się odnieść.

Osoba pełniąca w przedsiębiorstwie funkcje kierownicze to nie tylko członek organu zarządzającego. Będzie to natomiast każdy, komu zostało przyznane upoważnienie do wykonywania czynności władczych w danej jednostce. Owe czynności winny polegać na możliwości podejmowania wiążących rozstrzygnięć odnoszących się do funkcjonowania danej jednostki albo jakieś wyodrębnionej jej sfery. Nie muszą odnosić się do kierowania całym podmiotem, wystarczy jak odnoszą się do kierowania działem, oddziałem, zespołem ludzkim, czy nawet pewnym projektem. Ważne jest też, ażeby  konkretna osoba była umocowana do ich wykonywania z formalnego punktu widzenia. Takimi osobami potencjalnie mogą więc być dyrektor działu, kierownik produkcji, kierownik zespołu czy projektu.

Niezależnie od osób pełniących funkcje kierownicze odpowiedzialności karnej podlegać mogą również wszyscy, którzy związani są z daną jednostką gospodarczą na podstawie umów o pracę (każdego rodzaju), a także umową zlecenia, czy umową o dzieło.  Tu rodzą się pewne wątpliwości. Co jeżeli umowa nazywa się umową współpracy, a jest w rzeczywistości umową zlecenia, lub umową o dzieło? Co jeżeli mamy do czynienia z umową o charakterze mieszanym – przecież w obrocie gospodarczym stosunkowo często spotykamy się z umowami zawierającymi w sobie elementy różnych umów? W końcu, co jeżeli dany podmiot jest związany z jednostką umową o świadczenie usług – przecież umowa zlecenia to tylko wykonanie czynności prawnych, a nie faktycznych w imieniu dającego zlecenie, więc w większości przypadków nie zawiera się klasycznych umów zlecenia ale umowy o świadczenie usług, do których stosuje się przepisy o zleceniu? Czy takie osoby będą zdolne do ponoszenia odpowiedzialności karnej w przypadku wypełnienia swoim zachowaniem znamion tego typu przestępstwa?

Moim zdaniem w celu odpowiedzi na powyższe pytania musimy odwołać się po prostu do wykładni językowej i ściśle interpretować sformułowania użyte w przepisie. Jeżeli więc w przepisie jest mowa tylko o takich podstawach jak umowa o pracę, umowa zlecenia, czy umowa o dzieło, to należy przyjąć, że osoby związane z danym przedsiębiorcą na innej podstawie nie będą mogły być podmiotami przestępstwa łapownictwa menedżerskiego.

Tak kształtuje się sfera podmiotowa w temacie tak zwanego łapownictwa biernego (czyli przyjmowania korzyści), jeżeli natomiast chodzi o łapownictwo czynne (wręczanie korzyści) to przestępstwo to może popełnić każdy. W tym zakresie ustawodawca nie kształtuje jakichkolwiek wymagań.

Tyle na dziś, ale do tematu na pewno wrócę bo jest jeszcze kilka kwestii, które chciałbym przedstawić.

Konfiskata rozszerzona

Łukasz Chmielniak    09 czerwca 2016    3 komentarze

Na pewno słyszałeś, że Minister Sprawiedliwości zapowiada kolejne zmiany w prawie karnym. Chodzi o tak zwaną konfiskatę rozszerzoną. Informacja o projekcie ustawy odnoszącej się do tej konfiskaty pojawiła się ostatnio w mediach. Po tym fakcie do kancelarii rozdzwoniły się telefony od naszych Klientów. Pytali najczęściej o to, czy ta ustawa ich dotyczy, czy mają obawiać się tego, że zostanie zabrane im mienie bez wyroków, dlaczego ustawa odnosi się do mienia nabytego przed przestępstwem etc. W związku z tym strachem jaki padł na naszych Klientów postanowiliśmy streścić postanowienia tej ustawy i podać je Klientom w pigułce. Pomyślałem sobie, że i Ciebie może ona zainteresować, dlatego zamieściłem przygotowaną przez nas informację na blogu.

Miłej lektury!

 

Projekt ustawy o zmianie ustawy – Kodeks karny oraz niektórych innych ustaw

(stan na 31 maja 2016 r.)

Rozszerzona konfiskata mienia

 

  1. Doniesienia medialne posługują się pojęciem „projekt ustawy o konfiskacie rozszerzone”, co jest mylące bowiem w Ministerstwie Sprawiedliwości trwają prace nad projektem nowelizacji ustawy Kodeks karny oraz niektórych innych ustaw, który przewiduje wprowadzenie m.in. instytucji tzw. konfiskaty rozszerzonej lub bardziej precyzyjnie rozszerzonego przepadku mienia.
  1. Obecnie projekt nowelizacji ustawy Kodeksy karny znajduje się w fazie opiniowania (tzn. swoje stanowisko co do projektowanych zmian mają wyrazić m.in. Sąd Najwyższy, Rzecznik Praw Obywatelskich, Prezesi Sądów Apelacyjnych) a zatem fazie poprzedzającej etap skierowania projektu do Sejmu. Brak jest informacji kiedy planowane jest zakończenie prac nad projektem i skierowanie go do Sejmu.
  1. Proponowane zmiany dotyczące rozszerzonej konfiskaty mienia opierają się na domniemaniu przestępczego pochodzenia mienia sprawcy. Jak wskazuje się w założeniach do tego projektu, podstawą instytucji konfiskaty rozszerzonej jest zastosowanie zespołu domniemań prawnych, których skutkiem jest przerzucenie ciężaru dowodu legalnego pochodzenia mienia zagrożonego przepadkiem na oskarżonego lub inną osobę, dysponującą tym mieniem. Główną przesłanką zastosowania domniemań jest udowodnienie sprawcy popełnienia czynów zabronionych np. w ramach zorganizowanej grupy przestępczej lub uczynienie z przestępstwa stałego źródła dochodów albo popełnienie przestępstwa o określonym ciężarze gatunkowym (gdzie górna granica zagrożenia jest nie mniejsza niż 5 lat pozbawienia wolności). Wnioskiem domniemania jest najczęściej przestępcze pochodzenie całego lub części mienia znajdującego się we władaniu sprawcy. Dodatkowo konstrukcja ta jest uzupełniona o rozwiązania pozwalające orzec  przepadek mienia w stosunku do osób trzecich, którym sprawca zbył  mienie. Projekt zakłada, że domniemanie przestępczego pochodzenia mienia dotyczyć ma nie tylko mienia nabytego w czasie popełnienia przestępstwa, tak jak obecnie, ale nabytego również w ciągu 5 lat przed jego popełnieniem. Zmiana opiera się o założenie, że sprawcy przestępstw poważnych, zwłaszcza zaś popełnianych w sposób zorganizowany, gromadzą majątek pochodzący także z innych przestępstw, niż objęte zarzutem.
  1. Zgodnie z projektem, w art. 45 Kodeksu karnego § 2 ma otrzymać brzmienie:

W razie skazania za przestępstwo, z którego popełnienia sprawca osiągnął, chociażby pośrednio, korzyść majątkową znacznej wartości, albo przestępstwo zagrożone karą pozbawienia wolności, której górna granica jest nie niższa niż 5 lat, albo popełnione w zorganizowanej grupie albo związku mających na celu popełnienie przestępstwa, jeżeli prowadziło ono lub mogło prowadzić, chociażby pośrednio, do osiągnięcia korzyści majątkowej, uważa się, że mienie, które sprawca objął we władanie lub do którego uzyskał jakikolwiek tytuł w ciągu 5 lat przed popełnieniem przestępstwa lub po jego popełnieniu, do chwili wydania chociażby nieprawomocnego wyroku, stanowi korzyść uzyskaną z popełnienia przestępstwa, chyba że sprawca lub inna zainteresowana osoba przedstawi dowód przeciwny.

a § 3:

Jeżeli mienie stanowiące korzyść uzyskaną z popełnienia przestępstwa, o którym mowa w § 2, zostało przeniesione na osobę fizyczną, prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej, faktycznie lub pod jakimkolwiek tytułem prawnym, uważa się, że rzeczy będące w samoistnym posiadaniu tej osoby lub jednostki, przysługujące jej prawa majątkowe oraz wszelkie pożytki uzyskane z przeniesionego na nią mienia należą do sprawcy, chyba że na podstawie okoliczności towarzyszących ich nabyciu nie można było przypuszczać, że mienie to, chociażby pośrednio, pochodziło z czynu zabronionego.

Analogiczne zapisy dotyczące konfiskaty rozszerzonej mają się znaleźć również w Kodeksie karnym skarbowym, gdzie zmianie ma ulec art. 33. § 2 i § 3 mają otrzymać brzmienie:

§ 2. W razie skazania za przestępstwo skarbowe, z którego popełnienia sprawca osiągnął, chociażby pośrednio, korzyść majątkową dużej wartości, albo przestępstwo zagrożone karą pozbawienia wolności, której górna granica jest wyższa niż 3 lata, albo popełnione w zorganizowanej grupie albo związku mających na celu popełnienie przestępstwa, jeżeli prowadziło ono lub mogło prowadzić, chociażby pośrednio, do osiągnięcia korzyści majątkowej, uważa się, że mienie, które sprawca objął we władanie lub do którego uzyskał jakikolwiek tytuł w ciągu 5 lat przed popełnieniem przestępstwa skarbowego lub po jego popełnieniu, do chwili wydania chociażby nieprawomocnego wyroku, stanowi korzyść majątkową uzyskaną z popełnienia przestępstwa skarbowego, chyba że sprawca lub inna zainteresowana osoba przedstawi dowód przeciwny.

§ 3. Jeżeli mienie stanowiące korzyść uzyskaną z popełnienia przestępstwa, o którym mowa w § 2, zostało przeniesione na osobę fizyczną, prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej, faktycznie lub pod jakimkolwiek tytułem prawnym, uważa się, że rzeczy będące w samoistnym posiadaniu tej osoby lub jednostki, przysługujące jej prawa majątkowe oraz wszelkie pożytki uzyskane z przeniesionego na nią mienia należą do sprawcy, chyba że na podstawie okoliczności towarzyszących ich nabyciu nie można było przypuszczać, że mienie to, chociażby pośrednio, pochodziło z czynu zabronionego.

  1. W ślad za projektowanymi zmianami przepisów prawa materialnego, zmierzają zmiany procedury dotyczące instytucji zabezpieczenia majątkowego. Projektowane zmiany mają umożliwiać rozporządzenie zajętym w toku postępowania karnego mieniem (tytułem zastosowania zabezpieczenia majątkowego), pomimo istnienia negatywnych przesłanek wydania końcowego wyroku skazującego (np. z uwagi na przedawnienie karalności, niepoczytalność sprawcy, itp.).
  1. W art. 294 Kodeksu karnego dodany ma zostać § 3 w brzmieniu: W razie popełnienia przestępstwa, o którym mowa w art. 45 § 2 Kodeksu karnego zabezpieczenie nie upada w przypadku umorzenia postępowania z  powodu niewykrycia sprawcy, jego śmierci lub niepoczytalności w chwili czynu albo przedawnienia karalności, a także w przypadku zawieszenia postępowania w sprawie, w której nie można ująć oskarżonego, albo nie może on brać udziału w postępowaniu z powodu choroby psychicznej lub innej ciężkiej choroby, chyba że osoba zainteresowana wykaże legalność pochodzenia mienia i środków służących do jego nabycia. Po upływie 3 lat od prawomocnego umorzenia lub wydania postanowienia o zawieszeniu postępowania zabezpieczone mienie przechodzi na własność Skarbu Państwa. O przejściu własności orzeka sąd na wniosek prokuratora. Przepisy o likwidacji niepodjętych depozytów stosuje się odpowiednio.

 Analogiczny zapis otrzyma art. 132 § 2 Kodeksu karnego skarbowego: W razie popełnienia przestępstwa, o którym mowa w art. 33 § 2, zabezpieczenie nie upada w przypadku umorzenia postępowania z  powodu niewykrycia sprawcy, jego śmierci lub niepoczytalności w chwili czynu albo przedawnienia karalności, a także w przypadku zawieszenia postępowania w sprawie, w której nie można ująć oskarżonego, albo nie może on brać udziału w postępowaniu z powodu choroby psychicznej lub innej ciężkiej choroby, chyba że osoba zainteresowana wykaże legalność pochodzenia mienia i środków służących do jego nabycia. Po upływie 3 lat od prawomocnego umorzenia lub wydania postanowienia o zawieszeniu postępowania zabezpieczone mienie przechodzi na własność Skarbu Państwa. O przejściu własności orzeka sąd na wniosek prokuratora. Przepisy o likwidacji niepodjętych depozytów stosuje się odpowiednio.

  1. Projektowane zmiany przewidują nadto wprowadzenie instytucji przepadku przedsiębiorstwa nienależącego do sprawcy. Projektuje się wprowadzenie do Kodeksu karnego oraz Kodeksu karnego skarbowego fakultatywnego przepadku składników i praw majątkowych przedsiębiorstwa, służącego lub przeznaczonego do popełnienia przestępstw i odpowiednio przestępstw skarbowych, z których popełnienia sprawca osiągnął, chociażby pośrednio, korzyść majątkową znacznej wartości. Oprócz przestępstw przewidzianych w części szczególnej Kodeksu karnego oraz Kodeksu karnego skarbowego chodzi o niektóre, najpoważniejsze przestępstwa przewidziane w następujących ustawach:
  • o obligacjach, w odniesieniu do czynów z art. 87, 90, 92-93, 96-98,
  • Prawo bankowe, w odniesieniu do czynów z art. 171 ust. 1-3,
  • o obrocie instrumentami finansowymi, w odniesieniu do czynów z art. 178, art. 181 lub art. 183,
  • o listach zastawnych i bankach hipotecznych, w odniesieniu do czynów z art. 37 ust. 1 lub 2,
  • o ofercie publicznej i warunkach wprowadzania instrumentów finansowych do zorganizowanego systemu obrotu oraz o spółkach publicznych, w odniesieniu do czynów z art. 99, art. 99a lub art. 100,
  • o funduszach inwestycyjnych, w odniesieniu do czynów z art. 287-296,
  • o organizacji i funkcjonowaniu funduszy emerytalnych, w odniesieniu do czynów z art. 215-216 lub art. 218.

Orzeczenie przepadku składników i praw majątkowych przedsiębiorstwa będzie mogło być – w razie potrzeby – poprzedzone zabezpieczeniem majątkowym połączonym z ustanowieniem zarządu przymusowego, który regulowany będzie przepisami Kodeksu postępowania karnego.

  1. Zgodnie z projektem, do Kodeksu karnego ma zostać dodany art. 44a w brzmieniu:

Art. 44a

§ 1. W razie skazania za przestępstwo, z którego popełnienia sprawca osiągnął, chociażby pośrednio, korzyść majątkową znacznej wartości oraz w wypadkach przewidzianych w ustawie, sąd może orzec przepadek składników i praw majątkowych przedsiębiorstwa, które służyło lub było przeznaczone do popełnienia tego przestępstwa, chociażby nie stanowiło własności sprawcy, jeżeli jego właściciel lub inna osoba uprawniona na skutek niezachowania ostrożności wymaganej w danych okolicznościach przewidywała albo mogła przewidzieć, że może ono służyć lub być przeznaczone do popełnienia przestępstwa. 

§ 2. Przepadku, o którym mowa w § 1 nie orzeka się, jeżeli byłoby to niewspółmierne do wagi popełnionego przestępstwa skarbowego lub stopnia zawinienia oskarżonego.

 Do Kodeksu karnego skarbowego ma zostać dodany art.  31a w brzmieniu:

Art. 31a

§ 1. W razie skazania za przestępstwo skarbowe, powodujące uszczuplenie należności publicznoprawnej dużej wartości, sąd może orzec przepadek składników i praw majątkowych przedsiębiorstwa, które służyło lub było przeznaczone do popełnienia tego przestępstwa, chociażby nie stanowiło własności sprawcy, jeżeli jego właściciel lub inna osoba uprawniona na skutek niezachowania ostrożności wymaganej w danych okolicznościach przewidywała albo mogła przewidzieć, że może ono służyć lub być przeznaczone do popełnienia przestępstwa.

§ 2. Przepadku, o którym mowa w § 1 nie orzeka się, jeżeli byłoby to niewspółmierne do wagi popełnionego przestępstwa skarbowego lub stopnia zawinienia oskarżonego.

Do Kodeksu postępowania karnego ma zostać dodany art. 292a w brzmieniu:

Art. 292a.

§ 1. Zabezpieczenie grożącego przepadku składników i praw majątkowych przedsiębiorstwa następuje przez ustanowienie przymusowego zarządu.

§ 2. Zarządcę przymusowego wyznacza organ wydający postanowienie o zabezpieczeniu. Do zarządcy przymusowego stosuje się odpowiednio przepisy Kodeksu postępowania cywilnego.

§ 3. Celem zarządu przymusowego jest również zatrzymanie rzeczy i dokumentów mogących stanowić dowód w sprawie oraz ustalenie składników mienia, które mogą podlegać przepadkowi.

§ 4. Zarządca przymusowy może żądać od członków organów przedsiębiorstwa i osób w nim zatrudnionych wyjawienia informacji dotyczących działalności przedsiębiorstwa oraz wydania rzeczy, dokumentów i mienia, o których mowa w § 3, jak również dokonania spisu inwentarza.

§ 5. Przepis art. 232 stosuje się odpowiednio.

  1. Projekt ustawy nowelizującej przewiduje wprowadzenie kilku nowych czynów zabronionych. W kontekście zmian dotyczących rozszerzonej konfiskaty istotny jest art. 258a § 1, który stanowi, że: Kto biorąc udział w zorganizowanej grupie albo związku mających na celu popełnienie przestępstwa lub przestępstwa skarbowego, albo utrzymując stałe kontakty z osobą uczestniczącą w takiej grupie lub związku, posiada mienie nieznajdujące pokrycia w ujawnionych źródłach lub pochodzące ze źródeł nieujawnionych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
  1. Artykuł 12 projektowanej ustawy nowelizującej jako przepis przejściowy stanowi, iż Domniemania przewidziane w art. 45 § 1a-3 Kodeksu karnego oraz art. 33 § 1a-3 Kodeksu karnego skarbowego w brzmieniu nadanym niniejszą ustawą, stosuje się także w postępowaniach dotyczących czynów popełnionych przed dniem jej wejścia w życie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Owoce z zatrutego drzewa – uwaga trujące!

Łukasz Chmielniak    23 maja 2016    8 komentarzy

Na pewno już wiesz, że 15 kwietnia 2016 roku weszła w życie kolejna zmiana Kodeksu postępowania karnego. Stało się to trochę ponad pół roku po tym, jak do polskiego systemu prawnego został wprowadzony tak zwany kontradyktoryjny model procesu karnego – przypomnę, że ten obowiązywał od 1 lipca 2015 roku. Ostatnie zmiany w procedurze karnej w sposób dość bezwzględny zniosły formułę procesu kontradyktoryjnego, zastępując ją na powrót procesem o charakterze inkwizycyjnym (wiem, już sama nazwa brzmi strasznie).

W zasadzie z ostatniej zmiany cieszą się chyba tylko prokuratorzy, gdyż formuła inkwizycyjnego procesu wyręcza ich z wykonywania wielu czynności, smucą się z pewnością adwokaci (przynajmniej ich większa część). Nigdy nie kryłem sympatii do procesu kontradyktoryjnego, a niechęci do inkwizycyjnego, chociaż z obowiązku muszę stwierdzić, że Kodeks, który wszedł w życie 1 lipca 2015 roku z pewnością doskonały nie był i pewnie w niedługim czasie wymagałby pewnych korekt. Kierunek wprowadzonych zmian był jednak właściwy i należało nim podążać.

Długo można rozpisywać się o zaletach procesu kontradyktoryjnego, jednak nie ma to już obecnie większego sensu, skoro  przestał on w zasadzie obowiązywać. Skupmy się więc na nowych rozwiązaniach prawnych, a konkretnie na przepisie wprowadzającym możliwość wykorzystania w toczącym się procesie karnym dowodów zdobytych w drodze przestępstwa.

Przypomnę, że wraz z wejściem w życie 1 lipca 2015 roku procesu kontradyktoryjnego do polskiego systemu prawnego została wprowadzona zasada, zgodnie z którą podczas procesu nie można było wykorzystywać dowodów pozyskanych na jego potrzeby za pomocą przestępstwa. Było to dobre rozwiązanie, ucinające definitywnie praktyki służb, które często budowały oskarżenia w oparciu o dowody pozyskane podczas działań operacyjnych.

Niestety 15 kwietnia 2016 roku rzeczywistość prawna zmieniła się praktycznie o sto osiemdziesiąt stopni. Od tego bowiem dnia w procesie karnym mogą być wykorzystywane dowody pozyskane  przez funkcjonariuszy z naruszeniem procedury lub w wyniku przestępstwa. Wyjątek dotyczy jedynie tych dowodów, które zostały pozyskane w wyniku zabójstwa, umyślnego spowodowania uszczerbku na zdrowiu lub pozbawienia wolności.

Zatem w zasadzie w każdej sytuacji, za wyjątkiem gdy zostaną popełnione najpoważniejsze przestępstwa, służby mogą zdobywać dowody z przekroczeniem prawa, a sąd w oparciu o tak zgromadzony materiał zobowiązany jest wyrokować (!). Zwróć uwagę, że nie chodzi tu tylko o kwestię podsłuchów, czy innych form inwigilacji, legalnym dowodem będzie bowiem także ten zdobyty na przykład w wyniku zastraszania, stalkingu, czy włamania, a to już dość niepokojąca perspektywa.

Przepis wprowadzający opisaną regulację został już zaskarżony do Trybunału Konstytucyjnego przez Rzecznika Praw Obywatelskich, w moim przekonaniu winien zostać uznany za niekonstytucyjny. Poczekajmy jednak na wyrok i jego losy.