Owoce z zatrutego drzewa – uwaga trujące!

Łukasz Chmielniak    23 maja 2016    Komentarze (3)

Na pewno już wiesz, że 15 kwietnia 2016 roku weszła w życie kolejna zmiana Kodeksu postępowania karnego. Stało się to trochę ponad pół roku po tym, jak do polskiego systemu prawnego został wprowadzony tak zwany kontradyktoryjny model procesu karnego – przypomnę, że ten obowiązywał od 1 lipca 2015 roku. Ostatnie zmiany w procedurze karnej w sposób dość bezwzględny zniosły formułę procesu kontradyktoryjnego, zastępując ją na powrót procesem o charakterze inkwizycyjnym (wiem, już sama nazwa brzmi strasznie).

W zasadzie z ostatniej zmiany cieszą się chyba tylko prokuratorzy, gdyż formuła inkwizycyjnego procesu wyręcza ich z wykonywania wielu czynności, smucą się z pewnością adwokaci (przynajmniej ich większa część). Nigdy nie kryłem sympatii do procesu kontradyktoryjnego, a niechęci do inkwizycyjnego, chociaż z obowiązku muszę stwierdzić, że Kodeks, który wszedł w życie 1 lipca 2015 roku z pewnością doskonały nie był i pewnie w niedługim czasie wymagałby pewnych korekt. Kierunek wprowadzonych zmian był jednak właściwy i należało nim podążać.

Długo można rozpisywać się o zaletach procesu kontradyktoryjnego, jednak nie ma to już obecnie większego sensu, skoro  przestał on w zasadzie obowiązywać. Skupmy się więc na nowych rozwiązaniach prawnych, a konkretnie na przepisie wprowadzającym możliwość wykorzystania w toczącym się procesie karnym dowodów zdobytych w drodze przestępstwa.

Przypomnę, że wraz z wejściem w życie 1 lipca 2015 roku procesu kontradyktoryjnego do polskiego systemu prawnego została wprowadzona zasada, zgodnie z którą podczas procesu nie można było wykorzystywać dowodów pozyskanych na jego potrzeby za pomocą przestępstwa. Było to dobre rozwiązanie, ucinające definitywnie praktyki służb, które często budowały oskarżenia w oparciu o dowody pozyskane podczas działań operacyjnych.

Niestety 15 kwietnia 2016 roku rzeczywistość prawna zmieniła się praktycznie o sto osiemdziesiąt stopni. Od tego bowiem dnia w procesie karnym mogą być wykorzystywane dowody pozyskane  przez funkcjonariuszy z naruszeniem procedury lub w wyniku przestępstwa. Wyjątek dotyczy jedynie tych dowodów, które zostały pozyskane w wyniku zabójstwa, umyślnego spowodowania uszczerbku na zdrowiu lub pozbawienia wolności.

Zatem w zasadzie w każdej sytuacji, za wyjątkiem gdy zostaną popełnione najpoważniejsze przestępstwa, służby mogą zdobywać dowody z przekroczeniem prawa, a sąd w oparciu o tak zgromadzony materiał zobowiązany jest wyrokować (!). Zwróć uwagę, że nie chodzi tu tylko o kwestię podsłuchów, czy innych form inwigilacji, legalnym dowodem będzie bowiem także ten zdobyty na przykład w wyniku zastraszania, stalkingu, czy włamania, a to już dość niepokojąca perspektywa.

Przepis wprowadzający opisaną regulację został już zaskarżony do Trybunału Konstytucyjnego przez Rzecznika Praw Obywatelskich, w moim przekonaniu winien zostać uznany za niekonstytucyjny. Poczekajmy jednak na wyrok i jego losy.

Co robić gdy prokurator odmawia wszczęcia postępowania?

Łukasz Chmielniak    17 maja 2016    Komentarze (4)

Co zrobić gdy prokurator po Twoim zawiadomieniu odmawia wszczęcia postępowania w sprawie lub co prawda wszczyna je, ale szybko umarza?

Czy jest jakaś możliwość zaradzenia takiej sytuacji?

Jeżeli prokurator czynił to w sprawie po raz pierwszy możesz takie postanowienie zaskarżyć do sądu. Jeżeli sąd przychyli się do Twojego zażalenia uchyli zaskarżone postanowienie prokuratora i nakaże mu podjąć stosowne czynności.

Problem pojawia się wówczas gdy prokurator po dokonaniu nakazanych czynności ponownie nie znajdzie podstaw do prowadzenia postępowania i ponownie umorzy postępowanie lub ponownie odmówi jego wszczęcia.

Co robić w takiej sytuacji?

Sprawa nie jest do końca przegrana, aczkolwiek nie można już w takiej sytuacji wnieść do sądu zażalenia.

Co zatem możesz zrobić aby dalej walczyć?

Możesz wystąpić do sądu z tak zwanym subsydiarnym aktem oskarżenia, czyli nie bacząc na prokuratora przybrać rolę oskarżyciela i przedstawić sprawę sądowi do rozstrzygnięcia. Taki zabieg wymaga jednak pewnych nakładów. Przede wszystkim musisz zredagować akt oskarżenia i to co do zasady w takiej formie jakby zrobił to prokurator. Musisz więc wskazać konkretnego oskarżonego, podać jego dane, opisać czyn jaki został przez niego popełniony, wskazać dowody, na jego popełnienie etc. Co najważniejsze taki akt oskarżenia winien być podpisany przez adwokata, zatem jeżeli zlecisz jego sporządzenie adwokatowi on zadba o to, aby spełniał on wymagania formalne. Pamiętaj jedynie, że  subsydiarny akt oskarżenia winien zostać wniesiony do sądu w terminie miesiąca od dnia zawiadomienia o postanowieniu o ponownym umorzeniu lub ponownej odmowie wszczęcia postępowania w sprawie. Dlatego też po odebraniu takiego postanowienia powinieneś niezwłocznie udać się do profesjonalnego pełnomocnika (jeżeli jeszcze go nie masz) i przedstawić mu sprawę.

Zwrócę Ci również uwagę na najczęstsze błędy, które zdarzają się w praktyce przy tworzeniu subsydiarnych aktów oskarżenia. Otóż pamiętaj, że możliwość sporządzenia takiego aktu oskarżenia istnieje jedynie wówczas gdy prokurator dwukrotnie odmówi wszczęcia lub dwukrotnie umorzy postępowanie w sprawie. Możliwość złożenia subsydiarnego aktu oskarżenia nie jest więc możliwa w przypadku pierwszego umorzenia postępowania lub pierwszej odmowy wszczęcia postępowania, jak również wtedy gdy prokurator najpierw odmówił wszczęcia postępowania, a na skutek złożonego przez Ciebie zażalenia i uchylenia tego postanowienia przez sąd wszczął postępowanie lecz je następnie umorzył.

Pamiętaj również, że postanowienia o umorzeniu postępowania lub o odmowie wszczęcia oraz subsydiarny akt oskarżenia muszą być tożsame przedmiotowo i podmiotowo. Oznacza to, że jeżeli zawiadomiłeś o podejrzeniu popełnienia przestępstwa „p” przez pana „x” i tego dotyczą postanowienia, a następnie wnosisz subsydiarny akt oskarżenia, w którym popełnienie przestępstwa „p” zarzucasz panu „x” i „y”, to w stosunku do pana „y” taki akt nie będzie dopuszczalny.

Jak widzisz subsydiarny akt oskarżenia to ciekawa instytucja prawa, w ramach której możesz stać się oskarżycielem i walczyć przed sądem w sytuacji gdy prokurator odmawia wszczęcia postępowania w sprawie lub takie postępowanie umarza. Aby wnieść taki akt oskarżenia musisz jednak spełnić wiele warunków formalnych, ponosząc przy tym pewne koszty. Z drugiej strony jeżeli oskarżono Cię subsydiarnym aktem oskarżenia pamiętaj, żeby w pierwszej kolejności zbadać czy spełnia on warunki formalne i czy jest w ogóle w sprawie dopuszczalny. Takie wstępne badanie może spowodować, że łatwo będzie można go storpedować już na wstępnym etapie postępowania sądowego, unikając w ten sposób konieczności merytorycznego badania sprawy.

Przestępstwo nadużycia zaufania raz jeszcze

Łukasz Chmielniak    16 marca 2016    Komentarze (1)

Przestępstwo nadużycia zaufania, opisane w art. 296 Kodeksu karnego to bodaj najczęściej popełniane, oprócz oszustwa, przestępstwo w obrocie gospodarczym (zobacz nasz Raport o przestępstwach gospodarczych z 2013 roku), dlatego też postanowiłem poświęcić mu ponownie trochę uwagi. Pisałem już o tym, kto może być sprawcą tego przestępstwa, dziś będzie o tym, czy – jeżeli przestępstwo popełnił członek zarządu spółki z o.o. – za pokrzywdzonego może zostać uznany wspólnik spółki, czy tylko sama spółka. Odpowiedź na tak postawione pytanie ma znaczący wymiar praktyczny, o czym później.

Zgodnie z definicją zawartą w Kodeksie postępowania karnego za pokrzywdzonego uważa się, co do zasady, osobę fizyczną lub prawną, której dobro prawne zostało bezpośrednio naruszone lub zagrożone przez przestępstwo. Dla stwierdzenia więc, że w konkretnej sytuacji mamy do czynienia z pokrzywdzonym konieczne jest uznanie, że dany czyn zabroniony narusza w sposób bezpośredni (nie zaś w jakikolwiek inny sposób) jego dobro prawne lub takiemu dobru w sposób bezpośredni zagraża.

W moim przekonaniu brzmienie przepisu art. 296 Kodeksu karnego, w którym zostało uregulowane przestępstwo nadużycia zaufania, przekonuje, że, w sytuacji gdy przestępstwo popełnia prezes zarządu spółki z o.o., bezpośrednio pokrzywdzoną tym przestępstwem jest sama spółka, nie zaś jej wspólnicy. Istotą czynu jest bowiem wyrządzenie szkody spółce przez osobę zarządzającą jej majątkiem i prowadzącą jej działalność gospodarczą. Oczywiście, że w przypadku wyrządzenia spółce szkody majątkowej, wspólnicy też ten fakt odczują, jednak w takim przypadku (abstrahując od wysokości ewentualnej szkody) będzie można mówić jedynie o wyrządzeniu im szkody pośrednio.

W praktyce powyższa konstatacja ma bardzo poważne konsekwencje. Jeżeli bowiem wspólników spółki z o.o. nie można uznać za pokrzywdzonych przez przestępstwo nadużycia zaufania, to nie mogą stać się oni również stroną postępowania karnego prowadzonego przeciwko członkowi zarządu. Idąc dalej, wspólnicy nie mogą również zgłosić wniosku o naprawienie szkody, czy wnieść i popierać tak zwanego subsydiarnego aktu oskarżenia, w przypadku gdy oskarżyciel publiczny dwukrotnie odmówi wszczęcia lub dwukrotnie umorzy postępowanie karne. Wszystkie powyższe sytuacje wymagają bowiem uzyskania statusu pokrzywdzonego.

Dla porządku dodam, że spotkałem się ostatnio ze stanowiskiem przeciwnym, jednak w moim przekonaniu jest ono błędne i wykracza poza definicję pokrzywdzonego zawartą w Kodeksie postępowania karnego.

Reasumując, wspólnik spółki z ograniczoną odpowiedzialnością może oczywiście zawiadomić organy ścigania o podejrzeniu popełnienia przestępstwa nadużycia zaufania przez członka zarządu spółki, jednak nie powinien w sprawie uzyskać statusu pokrzywdzonego. Taki status przysługuje bowiem jedynie spółce z o.o.

Jeżeli więc jesteś członkiem zarządu spółki z o.o., któremu postawiono zarzut przestępstwa nadużycia zaufania, to zwróć uwagę na to, kto w sprawie występuje w charakterze pokrzywdzonego, od tego może bowiem zależeć dalszy tok postępowania.

Przyjęło się twierdzić, że zagrożenie przestępstwami gospodarczymi płynie bądź to z zewnątrz organizacji, w tym przypadku winni popełnienia przestępstw mogą być na przykład kontrahenci próbujący wyłudzić towary czy usługi, bądź też, że tego typu przestępstwa popełniane są przez osoby zarządzające organizacją. Myśląc o przestępstwach gospodarczych rzadko natomiast kierujemy naszą uwagę w stronę tzw. „szeregowych pracowników”. Okazuje się jednak, że nie jest to zachowanie rozważne.

Coraz częściej słychać  bowiem o tym, że sprawcami czynów zabronionych związanych z obrotem gospodarczym są pracownicy niższego szczebla, a więc wcale nie dyrektorzy czy prezesi. Osoby takie wykorzystują nieszczelności w procedurach kontrolnych wprowadzonych w organizacjach, dla których pracują albo po prostu fakt, że takich procedur w ogóle nie ma.

Naruszenia spowodowane przez „szeregowych pracowników” mogą dotyczyć w zasadzie wszystkiego, od kwestii związanych z tak zwanymi pustymi fakturami za niewykonane prace lub za kilkukrotne zlecenie tych samych prac, przez przyjmowanie korzyści majątkowych za dokonanie stosownych czynności, a skończywszy na działaniach związanych z praniem pieniędzy, czy oszustwach dotyczących świadczeń pracowniczych. Pomysłowość ludzi nie zna granic, a brak należytej nad nimi kontroli powoduje, że tego typu zachowania często bywają niezauważone przez zwierzchników. W konsekwencji organizacje ponoszą wysokie straty, które w praktyce nigdy nie zostaną naprawione.

Przykład? Bardzo proszę! Firma prowadzi roboty budowlane przy pomocy wynajmowanego sprzętu. Na budowie potrzebnych jest pięć koparek, a najmowanych jest dziesięć. Pięć pracuje, pięć stoi nieużywanych. Czynsz płacony jest za dziesięć, za pięć zasadnie, za pięć niezasadnie. Ta nadwyżka dzielona jest pomiędzy pracownika zlecającego najem, a osobę wynajmującą. Panowie się cieszą, organizacja ponosi straty. O tym ile konkretnie potrzeba sprzętu na budowie nie decyduje prezes zarządu, czy dyrektor, ale pracownik niższego szczebla. On też wchodzi w zmowę z podmiotem ów sprzęt wynajmującym. To oczywiście tylko przykład, ale pokazuje, jak prosto w sytuacji gdy brak jest stosownych procedur wyprowadzić z organizacji pieniądze.

Jak się przed takim procederem bronić?

Właśnie wprowadzając działania kontrolne. Aplikacja stosownych procedur w dużej mierze pomaga zapobiec popełnieniu przestępstw i powstaniu strat. W praktyce mechanizmy kontrolne okazują się znacznie skuteczniejsze niż strach przed odpowiedzialnością karną potencjalnych sprawców. Z mojego doświadczenia wynika, że solidny audyt oraz wprowadzenie stosownych procedur kontrolnych może w znacznym stopniu zapobiegać wzmożonej aktywności przestępczej wewnątrz organizacji.

Pamiętaj zatem, że niebezpieczeństwo czyha nie tylko ze strony nieuczciwych kontrahentów, ale również może zagrażać organizacji od wewnątrz i to wcale nie ze strony osób zarządzających firmą. Zwracaj zatem uwagę również na to, co dzieje się w środku Twojej firmy, a najlepiej skorzystaj z fachowców i wprowadź dobre procedury kontrolne.

Oskarżenie prywatne a sprawa cywilna

Łukasz Chmielniak    04 lutego 2016    Komentarze (2)

Usłyszałem ostatnio w radio rozmowę dziennikarzy na temat tak zwanego śledztwa smoleńskiego. Jeden z nich wypowiedział się mniej więcej tak „…zwróćmy uwagę, że sprawa, która się teraz toczy nie jest sprawą karną, lecz cywilną…” drugi odparł mniej więcej tak „…tak, to prawda, jest ona prowadzona z oskarżenia prywatnego…”. Jak słyszę takie wypowiedzi, to czuję się tak, jak czuje się osoba obdarzona absolutnym słuchem na koncercie, podczas którego ktoś fałszuje…niby wszystko składa się w całość, ale trochę bolą uszy…

Ja wiem, że dziennikarze nie są prawnikami, lekarzami, inżynierami, w związku z tym nie mają specjalistycznej wiedzy w tych dziedzinach, ale zawód, który wykonują jednak zobowiązuje, zwłaszcza gdy mowa o dziennikarzach mediów publicznych.

To jak jest z tym oskarżeniem prywatnym i sprawą cywilną?

To dwie różne rzeczy!

Zacznę od tego, że w procesie karnym występują dwa tryby ścigania, czyli wszczęcia procesu – z oskarżenia publicznego i z oskarżenia prywatnego. 

W ramach pierwszego trybu przestępstwa mogą być ścigane z urzędu lub na wniosek. W przypadku ścigania z urzędu organy ścigania zobligowane są do wszczęcia i prowadzenia procesu z własnej inicjatywy, w drugim przypadku robią to na wniosek pokrzywdzonego.

Natomiast jeżeli chodzi o tryb ścigania przestępstw z oskarżenia prywatnego, to w tym przypadku proces inicjuje sam pokrzywdzony sporządzając i wnosząc do sądu akt oskarżenia. 

Podkreślić jednak należy, że zarówno w jednym, jak i w drugim przypadku mówimy o trybach ścigania przestępstw.

Czym innym są natomiast sprawy cywilne. Te toczą się przed sądami cywilnymi w ramach procesu cywilnego, który rządzi się innymi zasadami, i nie mają nic wspólnego z przestępstwami opisanymi w kodeksie karnym. 

Ot i cała filozofia. Jak widzisz sprawa jest bardzo prosta. 

Gdyby kiedyś ktoś chciał się poradzić przed dyskutowaniem nad sprawami prawnymi, służę pomocą!:)

Przestępstwa białych kołnierzyków – kto za nie odpowiada?

Łukasz Chmielniak    31 stycznia 2016    Komentarze (2)

Przestępstwa tak zwanych białych kołnierzyków najczęściej popełniane są przez przedstawicieli zarządów spółek prawa handlowego. Nie jest jednak prawdą, że tylko członkowie zarządu spółek mogą ponosić odpowiedzialność karną za przestępstwa gospodarcze. Odpowiedzialność karna może również dotknąć inne osoby z grona menedżerskiego, prokurentów, głównych księgowych, dyrektorów, a nawet osoby zajmujące niższe stanowiska, na przykład handlowców.

Powyższa teza nierzadko budzi zdziwienie, gdyż panuje powszechne przekonanie, że jedynie zarząd spółki może ponosić odpowiedzialność, w tym karną, za działania związane z funkcjonowaniem spółki. Tak jednak nie jest i warto o tym pamiętać.

Zacznę od tego, że w prawie karnym funkcjonuje zasada indywidualizacji odpowiedzialności. Oznacza to, że generalnie odpowiedzialność za konkretne przestępstwo może ponosić tylko ta osoba, która faktycznie swoim zachowaniem wypełniła znamiona typu czynu zabronionego uregulowanego w ustawie. Prawo karne nie uznaje więc zasadniczo odpowiedzialności zbiorowej, czy też odpowiedzialności za cudze zachowanie.

Ponadto wskazać należy, że to, kto może odpowiadać za konkretne przestępstwo gospodarcze zależy od tego jak skonstruowany jest konkretny przepis karny. W ramach prawa karnego mamy bowiem do czynienia z przestępstwami powszechnymi i indywidualnymi. Te pierwsze potencjalnie mogą zostać popełnione przez każdego, kto mam zdolność do ponoszenia odpowiedzialności karnej, drugie zaś jedynie przez wybrany krąg osób opisany w konkretnym przepisie.

Powyższy podział najlepiej omówić odwołując się do przykładów.

Do pierwszej grupy należy zaliczyć chociażby przestępstwo oszustwa opisane w art. 286 Kodeksu karnego. Polega ono na doprowadzeniu innego podmiotu do niekorzystnego rozporządzenia mieniem, po uprzednim wprowadzeniu go w błąd lub wykorzystaniu jego błędu albo niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, a to wszystko w celu uzyskania korzyści majątkowej. Aby takie przestępstwo popełnić nie trzeba w spółce być członkiem zarządu. Odpowiedzialność karną za oszustwo ponosić może każdy. Może być to więc prezes zarządu, ale także prokurent, dyrektor handlowy prowadzący transakcję lub nawet handlowiec, czy sprzedawca, który jest za nią odpowiedzialny. W końcu odpowiedzialność karną mogą ponosić wszystkie te osoby razem wzięte działając wspólnie i w porozumieniu.  Może, co więcej, zdarzyć się tak, że członkowie zarządu  nie będą takiej odpowiedzialności ponosili, a ponosić ją będą osoby zajmujące niższe stanowiska w spółce, jeżeli oczywiście członkowie zarządu nie brali udziału w popełnieniu konkretnego czynu, a popełniły go te inne osoby.

Jak wspomniałem powyżej, przepis karny może stanowić też, że konkretne przestępstwo zdolne są popełnić jedynie wybrane osoby. Koronnym przykładem takiego uregulowania jest przepis art. 296 Kodeksu karnego, statuujący tak zwane przestępstwo nadużycia zaufania. Ten typ czynu zabronionego polega na wyrządzeniu podmiotowi gospodarczemu znacznej szkody majątkowej poprzez nadużycie przez konkretnego menedżera udzielonych mu uprawnień lub niedopełnienie ciążącego na nim obowiązku. Przestępstwo to może popełnić, jedynie osoba, która zobowiązana jest do zajmowania się sprawami majątkowymi lub działalnością gospodarczą danego podmiotu gospodarczego, nikt inny. Najczęściej w praktyce będą to członkowie zarządu konkretnej spółki, ale nie jest wykluczone pociągnięcie do odpowiedzialności karnej innych osób, które zobligowane są do zajmowania się sprawami majątkowymi lub też do prowadzenia działalności gospodarczej podmiotu gospodarczego.

Wypada jeszcze na koniec wspomnieć o zasadzie tak zwanej odpowiedzialności zastępczej. Zasada ta wywodzi się z prawa karnego skarbowego, ale jest ona również aplikowana w związku z niektórymi przestępstwami opisanymi w Kodeksie karnym. Polega ona na możliwości pociągnięcia do odpowiedzialności karnej osób, które działały w imieniu i na rzecz przedsiębiorcy, niejako w zastępstwie tego podmiotu. Posługując się przykładem, jeżeli spółka z o.o. wyzbywa się  zajętych składników swojego majątku przez co uniemożliwia lub utrudnia egzekucję swoim wierzycielom, to odpowiedzialność za takie przestępstwo będą ponosić osoby, które faktycznie zajmowały się zarządzaniem tą spółką, a nie sama spółka.

Jak widać odpowiedzialność za różnego rodzaju przestępstwa popełnione w związku z działalnością podmiotu gospodarczego może zostać przypisana nie tylko członkom zarządu takiego podmiotu, ale również innym osobom. Nie jest więc tak, że ryzyko konkretnych działań ponoszą tylko członkowie zarządu, odpowiedzialność spoczywa bowiem również i na osobach nie piastujących takich funkcji, jeżeli swoim zachowaniem wypełniły znamiona konkretnego typu czynu zabronionego. Odpowiedzialność karna jest najpoważniejszym rodzajem odpowiedzialności prawnej, dlatego warto mieć świadomość ryzyka jakie się z nią wiąże i tego, kto taką odpowiedzialność może ponosić.

 

Czy sędziom potrzebna jest specjalizacja?

Łukasz Chmielniak    12 stycznia 2016    Komentarze (6)

Kilka dni temu przeczytałem wywiad z wiceministrem sprawiedliwości, w którym zwrócił on uwagę, między innymi, na konieczność wprowadzenia specjalizacji sędziów, w tym, w sprawach tzw. białych kołnierzyków. Akurat z tym pomysłem rządzących zgadzam się w stu procentach. Brak specjalizacji w polskich sądach to bowiem, w moim przekonaniu, zjawisko bardzo negatywne i niewątpliwie mające wpływ na prawidłowość wyroków wydawanych przez sądy. Wypowiadam się tutaj oczywiście o sprawach karnych, gdyż z tymi ma do czynienia na co dzień.

Ktoś może powiedzieć: prawo karne, to prawo karne, nie ma różnic pomiędzy orzekaniem w sprawie o rozbój, a orzekaniem w sprawie o nadużycie zaufania. Przecież i tu i tu stosujemy tę samą procedurę i tę samą ustawę materialną (oba typy czynów zabronionych uregulowane są w Kodeksie karnym). Otóż nic bardziej mylnego. Różnice są kolosalne, a sędzia, który na co dzień orzeka jedynie w sprawach kryminalnych nie będzie dobrym arbitrem w sprawach dotyczących przestępstw gospodarczych.

W prawie karnym kryminalnym najbardziej liczą się kwestie faktyczne. Sąd bada bowiem czy ktoś kogoś uderzył, komuś groził, kogoś okradł. Zagadnienia prawne w zasadzie schodzą na plan dalszy. Natomiast w sprawach karnych gospodarczych sytuacja wygląda odmiennie. Tu bowiem zasadnicze znaczenie odgrywają właśnie zagadnienia prawne i to należące do innych niż karne dziedzin prawa. W procesie karnym gospodarczym sąd dokonując oceny jakiegoś zdarzenia gospodarczego zobligowany jest w pierwszej kolejności poznać prawo odnoszące się do tego zdarzenia, a dopiero potem zastosować normę karnoprawną. Jeżeli, dajmy na to, sąd ma orzec, czy działanie menedżera zawierającego jakąś transakcję kwalifikować można jako przestępstwo, to musi w pierwszej kolejności ocenić prawidłowość zawieranej przez tego menedżera transakcji z perspektywy przepisów prawa cywilnego, handlowego czy podatkowego, a dopiero w drugiej kolejności aplikować normę karną. Lub inny przykład, jeżeli przedmiotem sprawy jest orzeczenie o tym, czy doszło do wykorzystania informacji poufnych na rynku kapitałowym, co jest przestępstwem zgodnie z ustawą o obrocie instrumentami finansowymi, to sąd karny zobligowany jest przeanalizować w pierwszej kolejności, czy mamy do czynienia z informacją poufną w świetle tej ustawy oraz czy według jej przepisów miało miejsce wykorzystanie tej informacji. Jeżeli to stwierdzi, to dopiero może stosować normę karną i orzekać, że ktoś popełnił przestępstwo. Innymi słowy, sędziowie w sprawach karnych gospodarczych muszą wykazać się znajomością obrotu gospodarczego oraz zjawisk w tym obrocie występujących, a  także tych dziedzin prawa, które ten obrót regulują. Oczywiste jest przy tym, że taka specyfika nie występuje w sprawach kryminalnych, gdzie jak napisałem liczą się przede wszystkim fakty.

Ważne jest również i to, że o ile w sprawach karnych kryminalnych ocenie podlega zachowanie niejako z natury rzeczy bezprawne, bo przecież nie ulega wątpliwości, że pobicie, czy kradzież takimi właśnie są, to w przypadku spraw o charakterze karnym gospodarczym, sąd ocenia zachowania z natury rzeczy dozwolone, zgodne porządkiem prawnym i akceptowane społecznie. Obrót gospodarczy jest przecież, co do zasady, czymś legalnym i pozytywnym. Niesie korzyści nie tylko dla bezpośrednich uczestników obrotu, ale także dla społeczeństwa, w postaci nowych miejsc pracy, zasilania budżetu daninami publicznymi etc. Ta specyfika również musi być brana pod uwagę w przypadku orzekania w sprawach karnych gospodarczych.

W końcu wspomnieć należy o tym, że przestępstwa występujące w obrocie gospodarczym często popełniane są przez osoby bardzo dobrze wykształcone, które w dodatku wykorzystują do ich popełnienia najnowsze zdobycze techniki. To również stanowi dla sędziów swoiste wyzwanie, wymusza nie tylko specjalizację w konkretnych dziedzinach prawa, ale również konieczność przyswajania sobie mechanizmów rządzących daną sferą gospodarki.

Nie sposób w tym krótkim wpisie wskazać na wszystkie różnice pomiędzy prawem karnym kryminalnym, a tym odnoszącym się do obrotu gospodarczego. Wydaje mi się jednak, że przykłady zacytowane powyżej powinny przekonać o zasadności , w sprawach karnych gospodarczych. Znajomość obrotu gospodarczego, zwyczajów w nim występujących oraz przepisów prawa regulujących konkretną dziedzinę gospodarki, jest bowiem jednym z podstawowych czynników, które przemawiać będą za prawidłowością orzekania w tego typu sprawach i wpływać będą na zasadność wydawanych przez sąd wyroków.

Czy wyroki polskich sądów są sprawiedliwe?

Łukasz Chmielniak    06 grudnia 2015    Komentarze (7)

Zapewne zdarzyło Ci się wychodząc z sali sądowej być przekonanym, że wyrok, który zapadł w Twojej sprawie był niesprawiedliwy. Pewnie niejednokrotnie myślałeś, że sąd nie zrozumiał problemu, który był przedmiotem rozstrzygnięcia, nie przeanalizował wszystkich dowodów, źle zinterpretował prawo, czy wręcz orzekał biorąc pod uwagę jakieś pozaprawne względy. Znam to uczucie, chyba jak każdy  kto w sądach bywa, czy to jako profesjonalny reprezentant strony, czy też jako strona.

Często zastanawiam się  co jest powodem takiego stanu rzeczy. Wnioski do jakich dochodzę są dość banalne – czynnik ludzki. Sędziowie są ludźmi. Jakkolwiek prozaicznie by to brzmiało, chyba właśnie o to chodzi. Sędziowie są ludźmi, którzy bywają lepiej lub gorzej wykształceni, którzy mają swoje zmartwienia, problemy, nastroje, gorsze i lepsze dni. Sędziowie są ludźmi, a to oznacza także, że przy podejmowaniu decyzji, w tym również przy wydawaniu wyroków, kierują się emocjami. Zatem czy wyroki sądów są sprawiedliwe? Pewnie w większości tak, ale idę o zakład, że każdy sędzia ma na swoim koncie wyrok, co do którego wie, że sprawiedliwy nie był.

Niedawno natknąłem się na bardzo ciekawą książkę, napisaną przez dr Elżbietę Łojko pod tytułem „Role i zadania prawników w zmieniającym się społeczeństwie”. Zostały w niej zawarte badania, które potwierdzają to, co napisałem wyżej. Otóż, badania te pokazują czym kierują się sędziowie wydając wyroki – co ciekawe, to przykłady przedstawiane przez samych sędziów.

Okazuje się, że przy wyrokowaniu, oprócz przepisów prawa i zgromadzonych w sprawie dowodów, sędziowie biorą pod uwagę między innymi ogólną polityką resortu, orzeczenia innych sędziów w podobnych sprawach, stanowisko wybitnych autorytetów nauki i praktyki, kontrolę wyższej instancji i w bardzo niewielkim stopniu nacisk opinii publicznej lub dziennikarskiej. Dodać warto, że, z wyżej wskazanych czynników, największy wpływ na orzeczenia mają zdecydowanie poglądy autorytetów oraz orzeczenia innych sędziów wydawane w analogicznych sprawach.

Nie wiem jak Ciebie, ale mnie zacytowane przykłady nie zdziwiły. Powiem więcej, zbieżne są one w znacznej części z moimi obserwacjami wyniesionymi z sali sądowej. Myślę, że idąc do sądu warto o nich pamiętać. Z pewnością pozwolą one na lepsze przygotowanie do sprawy i pozwolą zwiększyć szanse na pomyślny wyrok.

Zatem jeżeli masz w sądzie sprawę, patrz na nią szerzej niż tylko z perspektywy materiału dowodowego, to pozwoli Ci osiągnąć lepsze wyniki:)! Powodzenia!

Raport

Łukasz Chmielniak    21 listopada 2015    Komentarze (0)

Już ponad jedenaście tysięcy pobrań naszego raportu o przestępstwach gospodarczych!! Bardzo dziękuję!!

Wiesz, że już wkrótce nowy raport?

Tak, już kończymy jego edycję!

Od jutra będę edytował z Austrii:)

Do zobaczenia po moim powrocie!

Póki co zapraszam do lektury wpisu, który dosłownie przed chwilą został opublikowany.

Refleksja

Łukasz Chmielniak    21 listopada 2015    Komentarze (1)

Prawo do wolności to jedno z podstawowych praw człowieka. Wywodzi się ono z przynależnej każdemu człowiekowi godności – prawa niezbywalnego, naturalnego. To coś, bez czego nie możemy żyć, coś, co jest dla nas powietrzem i wodą  jednocześnie. Bez należytej dozy wolności tracimy znaczną część naszego człowieczeństwa, stajemy się zależni, podporządkowani, nie możemy normalnie funkcjonować, pracować, tworzyć, rozwijać się. Zaczynamy się bać.

Piszę te słowa kilka dni po tym, jak w sposób absolutnie bezprecedensowy zabrano wolność i życie wielu bezbronnym, młodym ludziom. Ludziom, którzy nikomu nie wchodząc w drogę, nikogo nie obrażając, korzystali ze swojej wolności nie naruszając przy tym wolności innych. W jednej chwili pozbawiono ich tego, co najcenniejsze, ot tak, bez sensu.

To, co stało się w piątek 13 listopada niewątpliwie wywołało u wielu z nas różnego rodzaju refleksje. Naturalnym ich kierunkiem były sprawy o znaczeniu globalnym: wojna, problemy Europy, czy – jak pisał kiedyś Huntington „zderzenie cywilizacji”. Mnie poza nimi przyszła na myśl jeszcze jedna, trochę bardziej „lokalna”, choć jak sądzę, nie pozbawiona wagi.

Myślałem o tym, jak wiele osiągnęliśmy budując pewien system wartości, wartości, które pozwalają nam szczęśliwie żyć, z drugiej strony, jak często te wartości w codziennym życiu bywają trwonione i zapomniane i to zarówno w skali makro, jak i mikro.

Wystarczy przecież spojrzeć na nasze prawnicze podwórko. Czy nie zdarzyło Ci się doświadczyć łamania przez organy państwa praw jednostki, ignorowania ich, czy co najmniej naginania? Przykłady takich zachowań można mnożyć: nagminne niesłuszne zatrzymania, tymczasowe aresztowania, pozbawienie podejrzanych, czy oskarżonych prawa do obrony, żeby wymienić te najbliższe mojej specjalizacji. Nie chcę być źle zrozumiany, nie uważam, że takie postępowania stanowią regułę, jednak w stosunku do niektórych naruszeń można na pewno mówić o częstym procederze.

Być może nawiązanie do tragedii w Paryżu w perspektywie przywołanych przeze mnie przykładów, niektórym wyda się  kompletnie nieadekwatne. Oczywiście kaliber tych zdarzeń jest absolutnie różny, jednak warto zdać sobie sprawę z tego, że wspomniane uchybienia również naruszają podstawowe prawa i wolności obywatelskie, niejednokrotnie będąc powodem ludzkich tragedii i cierpień.

Konfrontowanie się z nakreślonymi problemami nie jest łatwe, jesteśmy jednak do tego zobligowani. Oczywiście (póki co) nikt nie oczekuje od nas tego, że weźmiemy do rąk karabiny i pójdziemy na wojnę z terroryzmem. Jednak naszym absolutnym obowiązkiem jest bezwzględne i stanowcze przeciwstawianie się łamaniu praw obywatelskich, w każdej sytuacji, w której takie naruszenia zaobserwujemy. To możemy zrobić z poziomu naszych biur i sal sądowych sądów, w których występujemy. Na nas prawnikach spoczywa szczególna odpowiedzialność za to, aby podstawowe prawa prawa i wolności człowieka były respektowane. To bowiem my jesteśmy powołani do tego, aby dbać o przestrzeganie ustalonych reguł i to niezależnie od tego w jakich sprawach występujemy i jakich mamy przeciwników – czy drugą stroną sporu jest podmiot prywatny, czy organ państwa. Przeciwstawiajmy się więc nieprawidłowościom, punktujmy naruszenia, stanowczo głośmy nasze racje. Inaczej doprowadzimy do tego, że prawa jednostki będą łamane. Na początku sporadycznie, potem stanie się to zwyczajem, a stąd już bardzo niedaleko do totalitaryzmu.

Przyszły czasy niespokojne, niosące ze sobą wiele niewiadomych i to zarówno na gruncie międzynarodowym, jak też krajowym (ostatnie zdarzenia na arenie politycznej nie nastrajają bowiem zbyt optymistycznie). Czasy, które niewątpliwie przyniosą nam wiele wyzwań i będą dla wielu z nas próbą. To wymaga jeszcze więcej siły i determinacji w działaniu. Nie zapominajmy o tym podczas codziennej pracy.

P.s.

Advocare znaczy wzywać na pomoc, odpowiadajmy na to wezwanie należycie.